Kwieciński kłamcą lustracyjnym

Kwieciński kłamcą lustracyjnym

Były prokurator pionu śledczego IPN z Katowic Arkadiusz Kwieciński jest już ostatecznie "kłamcą lustracyjnym". Sąd Najwyższy oddalił kasację jego obrony od wyroków Sądu Lustracyjnego uznających go za agenta SB.

Osoba uznana za "kłamcę lustracyjnego" traci na 10 lat prawo do pełnienia funkcji publicznych.

We wtorek SN rozpatrywał - po raz pierwszy od wejścia w życie 15 marca nowej ustawy lustracyjnej i wyroku Trybunału Konstytucyjnego z 11 maja co do niej - kasacje od prawomocnych wyroków nieistniejącego już Sądu Lustracyjnego. Zgodnie z nową lustracją, kasacje te są rozpatrywane według poprzednio obowiązującej ustawy lustracyjnej.

I tak SN oddalił kasacje czterech osób uznanych za "kłamców lustracyjnych", w tym 48-letniego dziś Kwiecińskiego. Sądy Lustracyjne obu instancji uznały, że zataił on w oświadczeniu lustracyjnym związki z SB z lat 1983-1984, gdy był studentem prawa. Zwerbowano go na podstawie "materiałów kompromitujących".

W 2006 r. sąd I instancji uznał, że Kwieciński jako student przekazywał SB m.in. informacje o Niezależnym Zrzeszeniu Studentów Uniwersytetu Śląskiego. Był to pierwszy przypadek, gdy prokurator pionu śledczego IPN (który ściga m.in. przestępstwa SB) został uznany, na wniosek Rzecznika Interesu Publicznego, za "kłamcę lustracyjnego".

Nie zachowała się teczka Kwiecińskiego, a głównym dowodem były dokonane przez oficera SB Czesława Stanosza wyciągi z informacji od tajnego współpracownika "Marek I" (którym miał być Kwieciński). Zarówno Stanosz, jak i inny oficer Włodzimierz Wilski, potwierdzili też w I instancji, że Kwieciński był agentem. On sam nie krył, że spotykał się z Wilskim (który też był wtedy studentem), "ale na gruncie towarzyskim".

Kwieciński został prokuratorem IPN w 2001 r. Zapewniał wtedy ówczesnego prezesa IPN Leona Kieresa, że "nic go nie obciąża". Wcześniej pracował w katowickiej Komisji Badania Zbrodni Przeciw Narodowi Polskiemu, która - zanim powstał IPN - ścigała zbrodnie hitlerowskie i stalinowskie. Wniosek o zbadanie jego oświadczenia lustracyjnego skierował Rzecznik Bogusław Nizieński w ostatnim dniu swego urzędowania w grudniu 2004 r. Wtedy prokurator odszedł na długie zwolnienie lekarskie. W 2006 r. przeszedł zaś w tzw. stan spoczynku (rodzaj prokuratorskiej emerytury).

Zbadano sprawy, które w katowickim IPN prowadził Kwieciński, i nie stwierdzono żadnych nieprawidłowości. Zajmował się on zbrodniami z lat 40. i 50., m.in. nazistowskim obozem pracy w Jaworznie; nie prowadził zaś śledztw związanych z przestępstwami aparatu bezpieczeństwa z lat 80.

ab, pap

Czytaj także

 0