Podkarpacie. Prezes okradł firmę na 49 mln zł. Poszkodowani pracownicy

Podkarpacie. Prezes okradł firmę na 49 mln zł. Poszkodowani pracownicy

Policja, zdjęcie ilustracyjne
Policja, zdjęcie ilustracyjne Źródło: Shutterstock / DarSzach
Prezes jednej z podkarpackich firm przywłaszczył sobie prawie 49 mln złotych pochodzących z emisji obligacji. Mieszko C. został aresztowany i usłyszał zarzuty.

Jak podaje podkarpacka policja, zatrzymany 44-latek był prezesem spółki, która od kwietnia 2016 roku do września 2017 roku emitowała obligacje korporacyjne z gwarancją wysokiego zysku.

Kupujący obligacje byli przekonywani m.in. o tym, że obligacje są zabezpieczone prywatnym majątkiem prezesa. W dokumentach szczegółowo opisywano kondycję finansową spółki, inwestycje, na jakie zostaną wydane uzyskane w ten sposób pieniądze i przewidywane zyski z tytułu planowanych inwestycji.

Gwarancja prezesa

Informacje, które otrzymywali inwestorzy były nieprawdziwe przede wszystkim dlatego, że w 2017 roku prezes przepisał cały swój majątek na matkę - w tym dwa jachty i kilka nieruchomości. Zresztą, wykazany majątek, który miał być gwarantem dobrej kondycji spółki i zabezpieczenia wierzycieli, znacznie odbiegał od rzeczywistości.

Policja ustaliła również, że Mieszko C., pełniąc funkcję prezesa zarządu, mimo grożącej niewypłacalności kierowanej przez siebie spółki, nie ogłosił upadłości, a w dniu zapadalności obligacji prezes spółki ze Świlczy nie wypłacił inwestorom należnych pieniędzy.

Prezes okradł firmę na prawie 49 mln zł

356 osób zostało poszkodowanych, w tym pracownicy spółki. Podejrzany miał przywłaszczyć sobie 48 mln 656 tys. złotych. Według śledczych było to dla niego stałe źródło dochodu.

Mieszko C. nie przyznaje się do popełnienia zarzucanych mu czynów i złożył wyjaśnienia. RMF FM powołując się na rzecznika prasowego Prokuratury Okręgowej w Rzeszowie podaje, że Mieszko C. nie miał możliwości spłaty należności, gdyż spółka, której był prezesem, ogłosiła upadłość.

Na poczet przyszłych kar prokurator zabezpieczył należącą do podejrzanego nieruchomość w Hiszpanii o wartości około pół miliona euro.

Czytaj też:
Brak podwyżek zmusza Polaków do zmiany pracy. Prof. Blikle: Jest na to sposób

Opracowała:
Źródło: Policja
 0

Czytaj także