Edward Miszczak dla „Wprost”: Najbardziej mnie cieszy zadowolona, szczęśliwa gwiazda. Więcej czasu poświęcam im niż własnym dzieciom

Edward Miszczak dla „Wprost”: Najbardziej mnie cieszy zadowolona, szczęśliwa gwiazda. Więcej czasu poświęcam im niż własnym dzieciom

Edward Miszczak
Edward Miszczak Źródło: Newspix.pl / TEDI
Dyrektor programowy TVN w wieku 67 lat zrezygnował ze stanowiska. Przypominamy archiwalny wywiad, którego udzielił „Wprost”. Komentował w nim m. in. przyczyny zwolnienia Szymona Majewskiego i słynną „aferę ukraińską” Kuby Wojewódzkiego. – Jeśli pani porównuje Kubę i Szymona, to Szymon miał większego pecha, bo został posądzony o zarobienie kolosalnej kasy, a nie o rasizm. A widać, że w naszym kraju zarabianie kasy jest gorsze – mówił.

Tekst ukazał się w 2012 r. w 34. numerze tygodnika „Wprost”

O firmie TVN mówi się, że to niebo, o Edwardzie Miszczaku, od 15 lat dyrektorze programowym i głównym rozgrywającym stacji – bóg, pasterz nawet, który na swoich halach wypasa piękne owieczki: Kingę Rusin, Jolantę Pieńkowską, Magdę Mołek i Kubę Wojewódzkiego. I jeszcze kilka innych osobowości telewizyjnych. Jak Magda Gessler i od niedawna perfekcyjna pani domu Małgorzata Rozenek. Jest pasterzem zaprawdę sprawiedliwym. Posłuszne owieczki hołubi, podkarmia, niegrzecznych się pozbywa. Bez mrugnięcia okiem. Szybko. Zrzuca ze skały i patrzy z góry, czy się roztrzaskują, czy stają na nogi i idą dalej…

Czytaj też:
Małgorzata Rozenek-Majdan komentuje odejście Edwarda Miszczaka z TVN-u. „Jest ojcem chrzestnym mojego sukcesu”

No, ale już dość tej opowieści o władczym pasterzu.

– Wojewódzkiego pan zostawił w TVN – zagajam na początek. – Zostawiłem? Nikt nigdy nie stawiał takiej kwestii. Wojewódzki to gigant, to wielka osobowość – mówi ciepłym głosem. Uśmiecha się do mnie. I zmienia temat. Opowiada o chorej nodze. O morfinie, którą bierze na noc, wreszcie na swoim smartfonie pokazuje zdjęcia kończyny przed operacją. Cyk. I następne po przeszczepie skóry. Podwija nogawkę i prezentuje opuchniętą zabandażowaną prawą nogę. – Cierpię. I tak jeszcze z miesiąc. Przychodzę tu, do firmy, na dwie, trzy godziny. Dłużej nie daję rady – wyjaśnia.

Artykuł został opublikowany w 34/2012 wydaniu tygodnika Wprost.

Archiwalne wydania tygodnika Wprost dostępne są w specjalnej ofercie WPROST PREMIUM oraz we wszystkich e-kioskach i w aplikacjach mobilnych App StoreGoogle Play.

 0

Czytaj także