Handlarz respiratorami zmarł, gdy na chwile zniknął z bazy poszukiwanych? „Za dużo przypadków”

Handlarz respiratorami zmarł, gdy na chwile zniknął z bazy poszukiwanych? „Za dużo przypadków”

Albańska policja
Albańska policja Źródło: Shutterstock / Robson90
Handlarz respiratorami zniknął z bazy osób poszukiwanych, właśnie wtedy, gdy albańska policja stwierdziła jego zgon – informuje „Rzeczpospolita”. – W tej historii jest za dużo nieprawdopodobnych przypadków – mówi dziennikowi poseł Marek Biernacki, zapowiadać, że opozycja będzie żądać wyjaśnień w  Sejmie.

„Rzeczpospolita” ustaliła, że przez co najmniej 8 dni, aż do 27 czerwca, Andrzej Izdebski, właściciel firmy handlującej bronią, który na zlecenie rządu miał w trakcie pandemii dostarczyć respiratory, zniknął z bazy osób poszukiwanych. Ciało mężczyzny zostało odnalezione 20 czerwca przez albańską policję w Tiranie.

Handlarz respiratorami zniknął z bazy osób poszukiwanych. Właśnie wtedy miał umrzeć

Jak informuje „Rzeczpospolita”, 25 maja prokuratura wystąpiła o ściganie handlarza respiratorami Czerwoną Notą Interpolu. Dwa dni później biuro poszukiwań międzynarodowych Komendy Głównej Policji odmówiło wpisu, bo nazwisko Izdebskiego widniało już w bazie osób poszukiwanych SIS II, wpisane tam przez ABW.

Jak poinformował w rozmowie z dziennikiem rzecznik ministra koordynatora służb specjalnych Stanisław Żaryn, wpis ABW został wykasowany, gdy „Izdebski jeszcze żył”, ale nie chciał dokładnie określić tej daty.

„Rzeczpospolita” dowiedziała się w Prokuraturze Krajowej, że międzynarodowy list gończy w bazie SIS II i na stronach Interpolu pojawił się dopiero 27 czerwca. „To oznacza, że Izdebskiego w najważniejszej bazie nie było minimum osiem dni” – podkreśla dziennik.

„Za dużo nieprawdopodobnych przypadków”

– W przypadku znalezienia ciała, zwłaszcza jeśli jest to cudzoziemiec, sprawdzenie, czy nie figuruje on w bazie osób poszukiwanych, w bazie SIS II czy Interpolu, to rzecz podstawowa – wskazuje w rozmowie z dziennikiem były oficer policji. – Gdyby Izdebski figurował w takich bazach, to albańskie służby musiałyby powiadomić o jego śmierci stronę polską – dodaje.

W ten sposób o śmierci Izdebskiego dowiedziała się wyłącznie rodzina. Ciało zostało skremowane 4 lipca, co uniemożliwiło polskim służbom potwierdzenie tożsamości handlarza respiratorami.

– Za dużo tych „przypadków”. Coraz bardziej wygląda to wszystko na mistyfikację służb, które pomogły swojemu człowiekowi „rozpłynąć się”, „zgubić ślad” lub on sam o tym zdecydował – ocenia w rozmowie z „Rzeczpospolitą” osoba związana ze służbami. – Będziemy żądali wyjaśnień. W tej historii jest za dużo nieprawdopodobnych przypadków – zapowiada z kolei Marek Biernacki z PSL-Koalicji Polskiej.

Czytaj też:
„Sugestie są nieprawdziwe”. ABW zabrała głos w sprawie swoich działań wobec handlarza respiratorami

Źródło: Rzeczpospolita
 3

Czytaj także