Sytuacja w związku z włośnicą opanowana

Sytuacja w związku z włośnicą opanowana

Dodano:   /  Zmieniono: 
Główny inspektor sanitarny Andrzej Wojtyła zapewnił w sobotę, że sytuacja związana z przypadkami zachorowań na włośnicę w woj. zachodniopomorskim została opanowana i jest pod pełną kontrolą, a działania odpowiedzialnych służb są prawidłowe.

Wojtyła, jak i zastępca głównego lekarza weterynarii Krzysztof Jażdżewski, przyjechali do Szczecina, by na miejscu wysłuchać raportów służb sanitarnych i weterynaryjnych, a także spotkać się z wojewodą zachodniopomorskim Robertem Krupowieczem. Podległe wojewodzie Centrum Zarządzania Kryzysowego na bieżąco monitoruje w regionie rozwój wypadków związanych z zachorowaniami oraz koordynuje m.in. kwestie związane z leczeniem zarażonych pacjentów.

Jak poinformował dziennikarzy Wojtyła, do tej pory zanotowano 111 przypadków zachorowań na włośnicę, 38 osób zostało hospitalizowanych, 73 osoby są leczone ambulatoryjnie. Kilku pacjentów po kuracji opuściło już szpital. Wśród chorych nie ma przypadków ciężkich. Stan chorych określany jest jako średni.

Zarówno Wojtyła, jak i Jażdżewski podkreślali, że najistotniejszą sprawą jest odkrycie źródła zarażenia chorobą i podlegle im służby tym się zajmują. Przypuszczalnie zarażone mięso pochodziło z nielegalnego obrotu - dodał Jażdżewski.

Wg z-cy głównego lekarza weterynarii wszystkie dziewięć firm, głównie rzeźnie, z których dostarczano mięso do produkcji w zakładzie, w którym najprawdopodobniej wyprodukowano kiełbasę polską z włośniami, zostało dokładnie skontrolowanych. "Badania na obecność włośni w ubijanej trzodzie chlewnej były tam przeprowadzane prawidłowo. Większość tych zakładów ma certyfikaty unijne" - dodał.

"Raczej należałoby szukać źródła zarażenia w obrocie nielegalnym" - podkreślił. Zapewnił, że takie poszukiwania już trwają, ale ze względu na ich powodzenie odmówił podania szczegółów. "Wprowadzenie do obrotu mięsa z nielegalnego uboju to działalność przestępcza" - zaznaczył. Podkreślił, że do tej pory nie ma ostatecznego dowodu, że larwy włośnia, którymi zaraża się człowiek znajdowały się kiełbasie polskiej.

Podczas briefingu poinformowano, że piątkowa decyzja o całkowitym wstrzymaniu produkcji w Zakładzie Przetwórstwa Mięsnego "Rol-Banc" Sp. z o.o. w Świerznie (Zachodniopomorskie), podyktowana była brakiem odpowiedniej dokumentacji w tej firmie. Nie można jednak stwierdzić kategorycznie, że to właśnie ta firma kupiła zarażone mięso - zaznaczył Jażdżewski.

Jak informują służby sanitarne w całym województwie skontrolowano już 624 sklepy, do których mogła trafić feralna wędlina. Znaleziono jedynie 3 kg wędliny z "Rol-Bancu", była to jednak wędlina bez włośni.

Wojtyła pytany, czy notowane zachorowania na włośnicę nie zaszkodzą opinii polskiego mięsa, odparł, że polskie przepisy dotyczące badania mięsa są zgodne z przepisami UE o bezpiecznej żywności. "W wielu krajach Unii, tak jak i np. w USA, zdarza się włośnica. Całkowita eliminacja prawdopodobieństwa zarażenia jest niemożliwa. Biorąc pod uwagę wielkość spożycia w Polsce wieprzowiny i dziczyzny zachorowalność na tę chorobę jest i tak niewielka i zdarza się kilka razy w roku" - podkreślił.

Zachodniopomorski lekarz wojewódzki Dariusz Lewiński zapewnił, że nie zabraknie miejsc w szpitalach dla wszystkich chorych. Oprócz oddziału zakaźnego w szpitalu wojewódzkim w Szczecinie na przyjęcie pacjentów są przygotowane takie oddziały w szpitalach w Wałczu i Koszalinie. Poza tym chorzy mogą być umieszczani na oddziałach wewnętrznych - dodał. Podkreślił także, że w zachodniopomorskich aptekach jest wystarczająca ilość leków potrzebnych dla chorych leczonych ambulatoryjnie.

Uczestnicy konferencji przypomnieli także, że trwa wycofywanie z obrotu wszystkich wędlin wyprodukowanych przez "Rol-Banc". Klienci, którzy kupili wędliny tej firmy powinni je zwrócić, tak by mogły być przebadane.

Wszyscy właściciele sklepów wprowadzających do obrotu handlowego wyroby firmy ze Świerzna muszą wywiesić informację o konieczności zwrotu lub zniszczenia zakupionych wędlin.

Włośnica (trychinoza) jest odzwierzęcą chorobą inwazyjną. Jej źródłem są larwy, a przejściowo także postacie dojrzałe włośnia - nicienia o długości 1,5 - 3 mm. Choroba jest groźna, a jej leczenie długotrwale. Człowiek zaraża się, jedząc surową lub niedogotowaną, zakażoną nicieniami lub ich larwami wieprzowinę lub dziczyznę, a także jedząc wędliny wędzone w zbyt niskiej temperaturze. Nie można zarazić się od chorego człowieka. Zachorowania są zwykle rodzinne.

Charakterystyczne objawy włośnicy to: bóle mięśni, po kilku dniach wysoka gorączka, z dreszczami, nudności, wymioty, biegunki, przemijający obrzęk twarzy i powiek, osłabienie, niekiedy wysypka na skórze, bowiem wędrówka larw nicienia (włośni) wewnątrz organizmu wywołuje objawy podobne do alergii.

Możliwe powikłania włośnicy to: zapalenie oskrzeli i płuc, zapalenie mięśnia sercowego lub uszkodzenie ośrodkowego układu nerwowego.

pap, ss

 0

Czytaj także