Górnicy interweniują u szwedzkich europosłów ws. pielęgniarek

Górnicy interweniują u szwedzkich europosłów ws. pielęgniarek

Kilkudziesięciu związkowców z "Sierpnia 80" wyruszyło w środę ze Śląska, by wesprzeć protestujące od wtorku przed kancelarią premiera pielęgniarki. Informują, że zwrócili się z prośbą o interwencję "w sprawie brutalnej pacyfikacji protestu" do szwedzkich europosłów.

W środę rano policja usunęła kilkadziesiąt pielęgniarek, które przez kilkanaście godzin blokowały Aleje Ujazdowskie przed siedzibą premiera. Kobiety skarżyły się na brutalność policji. Mówiły, że wiele z nich zostało poturbowanych, dwóm pomocy udzieliło pogotowie, jedna została przewieziona do szpitala.

"Użycie tak dużych sił policyjnych wobec kobiet jest niedopuszczalne, szczególnie, że wcześniej nie podjęto negocjacji z protestującymi pielęgniarkami. Tylko słabi mężczyźni rozmawiają z kobietami za pomocą pałki policyjnej. Polski rząd stał się dla nas damskim bokserem" - podkreślił Jakub Puchan z "Sierpnia 80".

Wyjaśnił, że jego związek oraz Polska Partia Pracy, jako organizacje współpracujące ze szwedzką Partią Lewicy i obecną w Parlamencie Europejskim frakcją Konfederacja Zjednoczonej Lewicy/Nordycka Zielona Lewica, poprosiły już deputowanych Evę- Britt Svensson oraz Jensa Holmesa o potępienie polskiego rządu, m.in. za użycie siły wobec protestujących oraz brak dialogu społecznego.

Przewodniczący "Sierpnia 80", Bogusław Ziętek, powiedział, że związki zawodowe powinny rozważyć przygotowania do strajku generalnego. "Tylko działając razem pracownicy służby zdrowia, nauczyciele i górnicy mogą skutecznie przeciwstawić się władzy, która nie ma zamiaru rozwiązywać najważniejszych problemów społecznych" - ocenił.

"Zamiast tym, rząd Kaczyńskiego zajmuje się intrygami politycznymi, lustracją i urządzaniem nagonki na kolejne grupy zawodowe. Zamiast solidarnego państwa mamy państwo policyjne, w którym odpowiedzią na pracownicze postulaty jest używanie siły i arogancja władzy. Obecny rząd jest antypracowniczy i powinien jak najszybciej odejść" - podkreślił Ziętek.

Wiceprzewodniczący Związku Zawodowego Górników w Polsce, Wacław Czerkawski, poinformował PAP w środę, że wyjazd do Warszawy kilkudziesięcioosobowej reprezentacji tego związku planowany jest na czwartek. "Górnicy pojadą razem z pielęgniarkami, które nas o to poprosiły. Dziewczynom się nie odmawia" - powiedział Czerkawski.

Ocenił poranną interwencję policji jako niewspółmierną do skali protestu. "Uczestnicząc w protestach górników nigdy nie widziałem tak potężnej demonstracji siły policji, jak wobec tych pielęgniarek. Choć na szczęście nie doszło do użycia broni gładkolufowej czy armatek wodnych, było to żenujące" - powiedział wiceprzewodniczący ZZG.

Związek Zawodowy Górników w Polsce zadeklarował wcześniej, że w pełni popiera akcję protestacyjną służb zdrowia, lekarzy i pielęgniarek walczących o godność swojego zawodu, ostrzegł też rząd przed eskalacją protestów innych grup zawodowych.

Akcję protestacyjną pielęgniarek poparł też Związek Nauczycielstwa Polskiego. Prezes ZNP Sławomir Broniarz złożył na ręce protestujących list z poparciem środowiska oświatowego. "Z niepokojem obserwujemy, że obecna koalicja rządząca nie uznaje postulatów protestujących pracowników służby zdrowia i oświaty, których zarobki należą do najniższych w Polsce" - czytamy w liście ZNP.

Około pięćdziesięciu pielęgniarek spędziło noc z wtorku na środę przed kancelarią premiera domagając się m.in. podwyżek i wzrostu nakładów na służbę zdrowia. Pielęgniarki zapowiedziały kontynuację protestu; liczą przy tym na wsparcie innych pracowników służby zdrowia, związkowców oraz warszawiaków.

pap, ss

Czytaj także

 0