Politycy o związku tłumaczki prezydenta

Politycy o związku tłumaczki prezydenta

"Nic złego się nie dzieje", "rzecz w najwyższym stopniu naganna" - takimi słowami politycy oceniali informacje "Wprost" o tym, że przyjaciółka gen. Marka Dukaczewskiego, Magda Fitas, tłumaczyła najbardziej poufne rozmowy prezydenta Lecha Kaczyńskiego m.in. na szczycie UE w Brukseli oraz podczas spotkania prezydenta z Georgem Bushem.
"Nic złego się nie dzieje", "rzecz w najwyższym stopniu naganna" - takimi słowami politycy oceniali informacje "Wprost" o tym, że przyjaciółka gen. Marka Dukaczewskiego, Magda Fitas, tłumaczyła najbardziej poufne rozmowy prezydenta Lecha Kaczyńskiego m.in. na szczycie UE w Brukseli oraz podczas spotkania prezydenta z Georgem Bushem.

Zdaniem Jana Rokity (PO), rzeczą "w najwyższym stopniu naganną" jest, że przyjaciółka gen. Dukaczewskiego jest tłumaczką najbardziej poufnych rozmów prezydenta Lecha Kaczyńskiego. Według Rokity, taka osoba nie powinna być dopuszczona do takich funkcji.

"Pan Dukaczewski to jest postać, która stała się symbolem nieformalnych powiązań w WSI przez ostatnie 15 lat. W polskiej polityce i polskim życiu publicznym jest to jeden ze złych symboli, najgorszych zjawisk ostatnich lat. Jest to symbol ciemnych, niejasnych powiązań w polskim życiu publicznym" - mówił w niedzielę Rokita w Radiu Zet.

Według ministra Obrony Narodowej Aleksandra Szczygły, kluczowe w tej sprawie jest dopuszczenie tłumaczki do tajemnic państwowych. "Jeżeli to dopuszczenie jest, osoba została sprawdzona, to wystarczy, nie zaglądamy nikomu do sypialni" - powiedział Szczygło.

Podobnie nic złego w zaistniałej sytuacji nie widzi sekretarz generalny PiS Joachim Brudziński. "Jeżeli ta pani jest tłumaczem przysięgłym, jeżeli gen. Dukaczewski pozostaje generałem Wojska Polskiego i nie ma tutaj żadnych przesłanek, żeby twierdzić, że coś złego się wydarzyło, używanie argumentu, że ktoś jest komuś bliską osobą, jest argumentem może nośnym na potrzeby publicystki, natomiast niekoniecznie wymiarze politycznym czy prawnym" - podkreślił Brudziński.

Według przewodniczącego SLD Wojciecha Olejniczaka, Magda Fitas jest wybitnym tłumaczem i nie ma żadnych podejrzeń, że doszło do jakiegoś przecieku informacji. "To jest temat wywołany po to tylko i wyłącznie, żeby niektórzy mogli wyrażać skrajne opinie" - stwierdził Olejniczak.

Zaskoczony wypowiedzią Rokity jest gen. Dukaczewski. "Jest to prywatna opinia pana posła Rokity - powiedział. - Za tym nie idą żadne fakty". Dodał, że zaskoczyła go taka opinia z ust polityka PO, ponieważ to właśnie ta partia przygotowała "antyraport" - dokument polemizujący z raportem z likwidacji Wojskowych Służb Informacyjnych Antoniego Macierewicza. "+Antyraport+ jest druzgocący dla wiarygodności, rzetelności, jak również wartości merytorycznej dokumentu Macierewicza, a ja jestem w tym dokumencie wymieniony 72 razy" - powiedział.

"Na jakiej podstawie pan Jan Rokita buduje tezę, że jestem uosobieniem zła III Rzeczpospolitej, skoro jako zwykły obywatel nie jestem ani skazany, ani nie wiem o tym, aby toczyły się przeciwko mnie jakieś sprawy?" - pytał Dukaczewski.

Dodał, że przypuszczalnie Janem Rokitą kierują emocje. "Być może charakterystyczne dla niego demagogiczne sformułowania zostały również zastosowane w stosunku do mojej osoby" - powiedział.

We "Wprost" postawiliśmy pytanie, czy prezydent może być pewny dyskrecji swojej tłumaczki, jeśli gen. Dukaczewski, ostatni szef WSI, w raporcie z likwidacji WSI został uznany za współodpowiedzialnego infiltracji sił zbrojnych RP przez rosyjskie służby specjalne. Szef Służby Kontrwywiadu Wojskowego Antoni Macierewicz powiedział nam, że Magda Fitas od pewnego czasu już dla MON nie pracuje.

Sama tłumaczka zapewniła nas, że zasada jej pracy polega przede wszystkim na dyskrecji. Gen. Dukaczewski powiedział, że nie ma zwyczaju zaprzątać uwagi opinii publicznej swoimi sprawami osobistymi.

pap, ss

Czytaj też: Rozmowy prezydenta na szczycie UE tłumaczyła przyjaciółka byłego szefa WSI

Czytaj także

 0