Spotkanie Religi z lekarzami bez efektu

Spotkanie Religi z lekarzami bez efektu

Fot. A. Jagielak/Wprost
Minister zdrowia Zbigniew Religa powiedział po spotkaniu ze związkowcami służby zdrowia, że w tym roku żadnych podwyżek być nie może. Będzie tylko utrzymana 30-procentowa podwyżka, przyznana w roku ubiegłym. Lekarze i pielęgniarki wyszli ze spotkania bardzo rozczarowani, ponieważ domagają się wzrostu płac jeszcze w tym roku.

Poniedziałkowe spotkanie Religi z przedstawicielami związków zawodowych służby zdrowia w Centrum Partnerstwa Społecznego "Dialog" w Warszawie trwało ok. dwie godziny. Związkowcy wyszli ze spotkania, bo usłyszeli, że w tym roku nie są możliwe żadne podwyżki, oprócz utrzymania tych z ubiegłego roku.

Kolejna tura rozmów we wtorek o godz. 14.

"30-procentowa podwyżka w tym roku jest jedyną, która będzie. I jakakolwiek dyskusja na temat kolejnej podwyżki jest rzeczą niemożliwą" - powiedział dziennikarzom po spotkaniu minister zdrowia Zbigniew Religa. Dodał, że związkowcy tego nie zaakceptowali i oczekują podwyżek jeszcze w IV kwartale tego roku.

Według ministra, możliwy jest wzrost wynagrodzeń w latach następnych. Dodał, że chciał o tym ze związkowcami rozmawiać, ale opuścili oni spotkanie. "Planowany jest wzrost wynagrodzeń na przyszły rok i jest to potwierdzone przez premiera. Istnieje możliwość, by w przyszłym roku podwyżki płac wszystkich pracowników były o 50 proc. wyższe w porównaniu do roku 2006, czyli w tym roku 30 proc. i 20 proc. w roku przyszłym. To byłoby możliwe" - powiedział Religa.

Według niego, związkowcy, choć mówią o prywatyzacji i konkurencji, to gdy chodzi o płace chcą ich odgórnego ustalenia. "Możemy dać ustawowe zabezpieczenie płac minimalnych, ale wtedy musimy o tym dyskutować" - podkreślił minister.

Związkowcy wychodzili ze spotkania niezadowoleni. Mówili, że minister nie przedstawił żadnych konkretnych propozycji rozwiązania problemów, jakie zgłaszają.

"Nie ma żadnych propozycji ze strony rządowej. Żadnych pieniędzy w tym roku, czyli jest to samo, co przed miesiącami. Do godz. 10 we wtorek mają nam przysłać projekt ustawy przedłużający działanie ustawy o 30-proc. podwyżkach, ale to nie wiąże się w żaden sposób z podwyżkami w tym roku" - powiedziała przewodnicząca Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Pielęgniarek i Położnych (OZZPiP) Dorota Gardias. W związku z tym, "białe miasteczko" przed kancelarią premiera pozostaje - dodała.

Według szefa Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Lekarzy (OZZL) Krzysztofa Bukiela, rządzący uważają, że wydatki na tę część świadczeń zdrowotnych, którą stanowią płace personelu medycznego, są wydatkami nieważnymi. "Usłyszeliśmy dziś, że trzeba zaspokoić firmy farmaceutyczne, zapłacić za prąd, zwiększyć ilość świadczeń, ale jakby zapominali rządzący, że ktoś je musi wykonać" - powiedział.

Dodał, że jeżeli od października zabraknie lekarzy, a może i pielęgniarek, to "ta góra pieniędzy, którą dysponuje prezes NFZ, na nic się zda, bo nie będzie miał kto udzielać świadczeń zdrowotnych".

Według wiceprzewodniczącego OZZL Tomasza Undermana, ani razu na spotkaniu nie padło pytanie o układ zbiorowy. "Ja nawet nie czuję się zlekceważony. To jakieś jedno wielkie nieporozumienie" - powiedział.

Jako "kiepskie" ocenił rozmowy prezes Naczelnej Izby Lekarskiej Konstanty Radziwiłł. "Nie ma żadnego porozumienia. W tej chwili wyraźnie widać, że strona związkowa jest skłonna do kompromisu i chyba potrzeba, by rząd był bardziej do tego skłonny" - powiedział. W jego przekonaniu, "związkowcy nie odejdą z tych rozmów bez deklaracji o jakiejś chociaż podwyżce w tym roku".

Protest lekarzy trwa od 21 maja i ciągle przybiera na sile - lekarze pracują w systemie ostrodyżurowym, składają wymówienia z pracy, głodują. Od 19 czerwca, po manifestacji w Warszawie, przed kancelarią premiera trwa "białe miasteczko" pielęgniarek. Kilka z nich głoduje.

pap, ss, ab

Czytaj także

 0