Kuba Sienkiewicz: Przyjmuję w czterech gabinetach. Lekarze nie gonią za pieniędzmi, chodzi o pacjentów

Kuba Sienkiewicz: Przyjmuję w czterech gabinetach. Lekarze nie gonią za pieniędzmi, chodzi o pacjentów

Kuba Sienkiewicz
Kuba Sienkiewicz Źródło: Newspix.pl / Piotr Kucza
Zapowiada się jakaś kolejna akcja przeciwko środowisku zawodowemu, jak niechęć wobec środowiska sędziowskiego i prawniczego. To bardzo niedobry sygnał – powiedział w podcaście „Wprost Przeciwnie” Kuba Sienkiewicz, muzyk i neurolog, odnosząc się do słów Jarosława Kaczyńskiego o „przesadnej pogoni za pieniądzem” w środowisku lekarskim.

Słuchanie podcastu i czytanie całości treści w dniu premiery nowego odcinka dostępne jest jedynie dla stałych Czytelników „WPROST PREMIUM”. Zapraszamy.

Odcinek dostępny jest w ramach promocji:

Kuba Sienkiewicz: Przyjmuję w czterech gabinetach. Lekarze nie gonią za pieniędzmi, chodzi o pacjentów

Paulina Socha-Jakubowska, „Wprost”: Półtora roku temu powiedział mi pan tak: „Artysta odmrożony to nie jest przyjemny widok”. To była taka rozmowa natury egzystencjalnej.

Kuba Sienkiewicz: Jeszcze mówiłem wtedy, że artysta odgrzebany nazywa się „come back”.

I brzmiało to tak, jakby powoli żegnał się pan z estradą. Mówił pan, że nie widzi tłumów ustawiających się w kolejkach na pańskie koncerty.

Faktycznie dużego zapotrzebowania nie widziałem, a teraz to się wszystko odmroziło.

Ja się do estrady nie paliłem, wolałem sobie „ponagrywać” w zaciszu domowym i z tego się wzięła ta płyta.

Mówił też pan, że czuje „spadek sprawności wykonawczej”. I jeszcze: „Mam ochotę być bardziej tworzywem niż twórcą i już tylko konsumować sztukę. Jest tyle dobrej muzyki do posłuchania, coraz więcej, trzeba korzystać.

I wszystko się zgadza. Tak było, koncerty ograniczyłem, by móc pogodzić to z praktyką lekarską i żeby jednak mieć siły na zwykłe życie. Poza tym ja bardzo lubię domowe granie, muzykowanie, eksperymentowanie i na to tez trzeba mieć trochę czasu. Trzeba też coś z tego życia mieć.

To nie jest tak, że wszedł pan do studia, zamknął się pan w nim na kilka dni i nagrał krążek „Moja bańka”. To też wyszło z domowego muzykowania?

Rejestracja dźwięku odbywała się w pomieszczeniach typu sypialnia, piwnica, szopa, strych, by różne ambienty złapać. Zależało mi na tym, by płyta miała charakter domowego muzykowania folkowego. Chociaż pojawia się też elektronika i cięższe brzmienie bluesowe. Niemniej jest to płyta tematyczna, piosenki musiały się uleżeć, sprawdzić się, również przed widownią, bo dobrze jest, jak utwory mają trochę czasu.

(…)

Wybrałem ostatni moment na tego typu płytę tematyczną, bo ona jest artystycznym dialogiem, polemiką z nacjonalizmem i konserwą. Chodzi o to też, by nie wejść w ten czas, że tego typu piosenki będą kopaniem leżącego.

Wieszczy pan polityczną zmianę warty?

Źródło: Wprost
 3

Czytaj także