FAZ: dobra kultury a sprawa polska

FAZ: dobra kultury a sprawa polska

O "eskalacji słów" w sporze wokół niemieckich dóbr kultury, które w rezultacie II wojny światowej znalazły się na terytorium Polski, ma miejsce - pisze w sobotnim wydaniu dziennik "Frankfurter Allgemeine Zeitung.

"Czy dobra kultury mogą być traktowane jako reparacje?" - pyta  warszawski korespondent gazety Konrad Schuller w tytule materiału, dodając, że Polska jest "zaszokowana" domaganiem się przez Niemców zwrotu potraktowanych jako "jeńca" dzieł sztuki. Schuller przypomina, że niemiecki negocjator w rozmowach o zwrocie przemieszczonych w czasie wojny dóbr kultury Toni Eitel określił rękopisy, dzieła sztuki i samoloty, ewakuowane w czasie wojny w obawie przed nalotami na wschód i przejęte potem przez Polskę mianem "jeńca" i stosuje do nich termin "zdobycz". Polska minister spraw zagranicznych Anna Fotyga odparła, że jest "zaszokowana" taką retoryką - podkreśla Schuller.

Autor zwraca uwagę, że przedstawiciel polskiego MSZ Wojciech Kowalski traktuje te dzieła sztuki jako polską własność - "podobnie jak wszystkie ruchome i nieruchome dobra, które w wyniku +poczdamskiego protokołu+ przypadły po II wojnie światowej Polsce". Schuller zaznacza przy okazji, że Niemcy nigdy nie uznały postanowień poczdamskich.

Schuller przedstawia argumenty strony polskiej, omawiając obszernie artykuł, który ukazał się w piątek w dzienniku "Rzeczpospolita" autorstwa Mariusza Muszyńskiego i Krzysztofa Raka. Jak podkreśla, polscy autorzy nie tylko uznają niemieckie roszczenia za nieuzasadnione, lecz reprezentują także stanowisko, że Polska nie może ich przyjąć, gdyż mogłoby to zakwestionować cały terytorialny powojenny porządek w Europie Środkowej.

Zdaniem Schullera, głównym argumentem Muszyńskiego i Raka jest myśl, że każde ustępstwo w kwestii dóbr kultury jest niezgodne z polską racją stanu, ponieważ kwestionowałoby cały powojenny porządek. Autor podkreśla, że obaj polscy autorzy widzą związek między domaganiem się zwrotu dzieł sztuki a prywatnymi roszczeniami, wysuwanymi wobec Polski przez niemieckich wysiedlonych. "Każdy rząd, który zgodziłby się na ich oddanie, otworzyłby tym samym prawną furtkę dla zwrotu całego mienia, które po wojnie przypadło Polsce" - cytuje Schuller na zakończenie fragment artykułu "Rzeczpospolitej".

pap, em

Czytaj także

 0