Mazury: wyłowiono ciało 18-latka

Mazury: wyłowiono ciało 18-latka

Nurkowie wyłowili z jeziora Niegocin (warmińsko-mazurskie) zwłoki 18-letniego Jacka O. z Łomży poszukiwanego po burzy, która we wtorek przeszła nad Mazurami - poinformowała Olsztyńska policja. Tym samym potwierdzona liczba ofiar nawałnicy nad jeziorami wzrosła do czterech.

Jak poinformował Piotr Korzeniewski z olsztyńskiej policji, zwłoki młodego mężczyzny znaleziono w pobliżu miejsca, gdzie zatonął jacht siedmioosobowej grupy, z której 19-latka w stanie ciężkim trafiła do szpitala.

W czwartek od rana trwały poszukiwania ośmiu osób, uznanych za zaginione po gwałtownych burzach, które we wtorek przeszły nad województwem warmińsko-mazurskim.

Dalsze poszukiwania zostaną wznowione w piątek rano. W czwartek prowadzone były już prawie wyłącznie na wodzie, bo w środę drobiazgowo przeszukano brzegi jezior, na których zaginęli żeglarze. Akcja poszukiwawcza prowadzona jest na terenie trzech powiatów: mrągowskiego, węgorzewskiego i giżyckiego.

Warmińsko-Mazurska policja na swojej stronie internetowej - www.warminsko-mazurska.policja.gov.pl - podała nazwiska i wizerunki jeszcze sześciu zaginionych osób. Są to: 19-letnia Joanna Róża Fastnacht z Głowienki w podkarpackiem, 40-letni Andrzej Wilkaniec z Mikołajek, 40-letni Piotr Mieszczański z Warszawy, 21-letnia Justyna Ściepuro ze Spytkowa (warmińsko- mazurskie) oraz 57-letni Andrzej Lipina i 56-letni Józef Lipina z Rudy Śląskiej.

W poszukiwaniach biorą udział policjanci, ratownicy WOPR, strażacy, straż rybacka i leśna, w sumie ponad sto osób.

W czwartek po południu miejsca akcji wizytował szef MSWiA Władysław Stasiak. Wcześniej w Urzędzie Wojewódzkim w Olsztynie spotkał się z przedstawicielami różnych służb. Szef resortu spraw wewnętrznych dziękował ratownikom za niesienie pomocy poszkodowanym. Mówił, że po zakończeniu akcji będzie czas na wyciągniecie z niej wniosków.

Jednym z wątków dyskusji w czasie tego spotkania był sposób prowadzenia pierwszych działań, tuż po nawałnicy. Szef WOPR w Olsztynie Sławomir Gicewicz powiedział, że do akcji powinien był zostać skierowany śmigłowiec z kamerą termowizyjną (ma takie Straż Graniczna), co pozwoliłoby odnaleźć ludzi unoszących się na wodzie. WOPR chce też realizacji projektu tzw. bezpiecznych portów, w których mogliby chronić się żeglarze w razie nagłego załamania pogody.

Ratownicy pogotowia wodnego oceniają też, że pogoda zmieniała się we wtorek w taki sposób, iż wytrawni żeglarze zdążyli wrócić do portów. Ale mówią też o sytuacjach, gdy ratownicy WOPR ostrzegali przez megafony przed nadchodzącą burzą, zdarzali się żeglarze wypływający na jeziora, by "szukać wrażeń".

Policja informuje, że na razie nie planuje się całkowitego zakończenia poszukiwań, akcja ma być prowadzona do skutku. Policjanci używają m.in. dwóch śmigłowców, samolotu, samochodu z kamerą termowizyjną i psów do poszukiwań zwłok w wodzie.

Nurkowie mówią, że w wielu miejscach woda jest bardzo mało przejrzysta. "W jeziorze Łabab widoczność jest bliska zeru, nurkowie pracują praktycznie po omacku" - mówił rano Krzysztof Kroszkiewicz, zastępca komendanta straży pożarnej w Giżycku.

We wtorek po nagłym uderzeniu burzy, której towarzyszył bardzo silny wiatr, przewróciło się na jeziorach mazurskich blisko 40 łódek i jachtów, wiele z nich zatonęło. Oprócz odnalezionego w czwartek 18-latka zginęły też 5-letnie dziecko i 50-letnia kobieta w Piszu i młody mężczyzna w Mikołajkach.

ab, pap

Czytaj także

 0