Konwencja PiS

Konwencja PiS

Fot. AF PAP
Ponad 2,5 tysiąca członków i sympatyków Prawa i Sprawiedliwości wzięło udział Konwencji Politycznej PiS w Poznaniu. Głównym punktem konwencji było wystąpienie prezesa PiS Jarosława Kaczyńskiego.

Wraz z premierem w konwencji biorą udział m.in.: wicpremier Zyta Gilowska, ministrowie: Kazimierz Michał Ujazdowski i Zbigniew Religa, od którego wystąpienia rozpoczęła się konwencja.

Minister zdrowia Zbigniew Religa poinformował, że wstąpił do PiS, a w wyborach będzie kandydował ze Śląska.

Usprawiedliwiał też swoje działania jako minister. "To, co mamy dzisiaj, jest poprzedzone zdarzeniami, które były wcześniej. Nie miałbym problemów jako minister zdrowia z opieką zdrowotna, gdyby nie działania podejmowane wcześniej w tej dziedzinie. Twierdzenie, że problemy służby zdrowia to wynik rządów PiS, to jest zwykłe kłamstwo" - powiedział Religa.

Kazimierz Michał Ujazdowski, minister kultury i dziedzictwa narodowego, nazwał syntezą tradycji i nowoczesności obecną polską politykę.

Komentując odbywającą się w niedzielę w Warszawie konwencję LiD, Ujazdowski skrytykował Aleksandra Kwaśniewskiego za namawianie Niemców do zaostrzenia polityki wobec Polski.

"Usłyszeliśmy ten głos z +Rozbrat+. Mieliśmy nadzieję, że już nigdy go nie usłyszymy. Dajemy Aleksandrowi Kwaśniewskiemu i Lewicy i Demokratom czerwoną kartkę. Zakaz wstępu" - powiedział Ujazdowski. "Precz z komuną" - zareagowali na te słowa zebrani.

Ujazdowski podkreślił przywiązanie rządu PiS do patriotyzmu i umiłowania tradycji. Jak zapewnił, nie ma sprzeczności między szacunkiem dla tradycji a obecnością Polski we współczesnej Europie.

Podziękował też wielkopolanom za poparcie w jego sporze z Romanem Giertychem o kanon lektur szkolnych. "Kultura i literatura zwyciężyły nad skrajną ideologią. Patriotyzm pokonał nacjonalizm" -  stwierdził minister.

Glowną tezą wystąpienia premiera PiS, który był gwiazdą niedzielnej konwencji, było silne państwo, które jest w stanie obronić obywateli przed zagrożeniemi niemieckim i "wszechwładzą oligarchów".

Premier przekonywał, że Polska jest lepsza niż 2 lata temu i "nie zmieni tego wściekła kampania antykaczyzmu i furia klasy panującej III RP, której przedstawiciele wiedzą, że nie zasługują na swe pozycje społeczne, a wielu z nich wie, na co naprawdę zasługuje" - mówił prezes PiS, premier Jarosław Kaczyński.

W wystąpieniu podkreślał, że "mamy przed sobą lata dobrego, wielkiego i jednocześnie prospołecznego rozwoju", pod warunkiem, że nie cofnirmy się do czasów "wszechwładzę oligarchii i korupcji". Za ważne zadanie w tej kampanii uznał "przebicie się przez mur kłamstwa", który jest dziś "tak gruby, że analogii trzeba by szukać chyba przed 1989 r."

Dobrze, że jesteśmy w Poznaniu, tu zaczęła się Polska, tu zaczynały się jej dzieje - mówił Jarosław Kaczyński podczas niedzielnej konwencji politycznej PiS, przypominając historię Polski.

 

Mówił o komunizmie, który był przeciw państwu "i to było całkowicie zrozumiałe, to było obce państwo. Znakomicie wykorzystali to komuniści w 1989 roku, robili wszystko, żeby nie zostało wybudowane nowe polskie państwo".

Jak twierdził premier, trudno było wtedy załatwić polskie sprawy. "O polityce zagranicznej trudno wręcz mówić. Jakość ludzi, którzy ją w tedy prowadzili, można najlepiej przybliżyć przez postać Aleksandra Kwaśniewskiego, chwiejącego się po pijanemu nad grobami pomordowanych Polaków". Zdaniem premiera, tego typu spraw było więcej, ale o wielu nie mówiono.

Silne państwo jest nam potrzebne, by bronić demokracji i wolności każdego Polaka - mówił premier. Ostro skrytykował wizytę szefa Parlamentu Europejskiego u ziomkostw niemieckich. Oświadczył, że "popierane przez władze" Niemiec ziomkostwa w pierwszym dziesięcioleciu po wojnie zakładali hitlerowcy, a władze niemieckie obecnie dopuszczają, by zapisywali się do nich także potomkowie Niemców zamieszkałych przed wojną na terenach należących dziś do Polski. "I jedzie do nich przewodniczący Parlamentu Europejskiego - ten sam, który poucza Polaków, że powinni zrezygnować z partykularnych interesów, czyli interesów narodowych i stawia tam tezę, że prawa ziomkostw to prawa Unii Europejskiej. To już jest nowość. Na taką Unię nie możemy się zgodzić" - dodał.

Jak twierdził Jarosław Kaczyński, "wolności nie zagraża dziś władza", choć przyznał, że mogą się zdarzyć pojedyncze ekscesy - ale "kliki w gminach, miastach, czasami też województwach, które koncentrują pieniądz w rękach pojedynczych ludzi, pieniądz, o którym można często powiedzieć, że nie wiadomo skąd jest" - mówił premier.

Uznał też, że w Polsce tworzą się grupy, które "godzą w wolność słowa", bo same krytykują innych i odmawiają im prawa głosu. "Okazuje się, że Polacy i katolicy to taka grupa, którą można obrażać" - mówił szef PiS.

Jego przemówienie spotkało się z żywym odcewem. Sala klaskała, wyła i gwizdała na jego słowa.

Premier poinformował też, że Zyta Gilowska wystartuje w wyborach parlamentarnych z listy PiS w Wielkopolsce. "Polsce potrzebna jest mocna gospodarka. Ten rozwój, który jest przed nami, musi być w dobrym ręku. Sądzę, że najlepiej, żeby na tej ziemi, Ziemi Wielkopolskiej, kandydatem była osoba, która za to odpowiada, która odnosi sukcesy, która nie jest sługą żadnych układów, która służy Polsce i potrafi to zrobić, specjalista od gospodarki - pani Zyta Gilowska" - powiedział premier podczas konwencji.

"Dwa i pół roku temu zaczęliśmy w Poznaniu i zwyciężyliśmy teraz też tak będzie" - powiedział kończąc konwencje prowadzący spotkanie poseł PiS Adam Hofman.

pap, em


Czytaj także

 0