Bunt lekarzy w Nowym Targu. Odchodzą ze szpitala, w którym zmarła ciężarna pacjentka

Bunt lekarzy w Nowym Targu. Odchodzą ze szpitala, w którym zmarła ciężarna pacjentka

Podhalański Szpital Specjalistyczny im. Jana Pawła II w Nowym Targu
Podhalański Szpital Specjalistyczny im. Jana Pawła II w Nowym TarguŹródło:Facebook / Podhalański Szpital Specjalistyczny im. Jana Pawła II w Nowym Targu
Ze szpitala w Nowym Targu, w którym zmarła 33-letnia pani Dorota, odeszło już 10 lekarzy i ordynator oddziału ginekologiczno-położniczego. Dyrektor placówki zapewnia jednak, że oddział „funkcjonuje płynnie”.

W Podhalańskim Szpitalu Specjalistycznym w Nowym Targu w nocy z 22 na 23 maja zmarła pani Dorota, która do placówki trafiła w piątym miesiącu ciąży. Mimo że szanse na uratowane dziecka były niewielkie, lekarze nie przeprowadzili aborcji. Bliscy 33-latki relacjonowali, że lekarze kazali jej leżeć z nogami podniesionymi powyżej głowy. Płód w tym czasie obumarł, u kobiety rozwinęła się sepsa, co doprowadziło do jej śmierci. Rzecznik Praw Pacjenta stwierdził, że szpital naruszył prawo pani Doroty do leczenia zgodnie z wiedzą medyczną i prawo do rzetelnej informacji o stanie zdrowia.

Sprawa trafiła do prokuratury, a dyrektor szpitala Marek Wierzba powołał pełnomocnika do spraw restrukturyzacji oddziału ginekologiczno-położniczego. Zapowiedział również, że od lekarzy pracujących w placówce będzie oczekiwał, aby ograniczyli pracę w prywatnych gabinetach i częściej przyjmowali pacjentki w szpitalnej poradni. Wierzba wyjaśniał w rozmowie z Radiem ZET, że chodziło o to, aby „zapewnić lepszą i bezpłatną opiekę w trakcie prowadzenia ciąży i jej ciągłość po przyjęciu ciężarnej na oddział”.

Bunt lekarzy w Nowym Targu

Jednak taka decyzja dyrektora placówki wywołała bunt części lekarzy oddziału. Jak informuje Radio Zet, ordynator oddziału dr Wojciech Kuberski zrezygnował ze stanowiska i do dzisiaj przebywa na urlopie. Kolejnych 10 lekarzy złożyło wypowiedzenia, a ich umowy właśnie wygasły. „Obecnie na oddziale ginekologiczno-położniczym pracuje 18 lekarzy specjalistów pod kierownictwem doktor Joanny Borzęckiej-Klec” – informuje rozgłośnia.

Dyrektor natomiast zapewnia, że „oddział funkcjonuje płynnie i nie ma ograniczeń co do przyjęć pacjentek”. – Na pierwszy rzut oka informacja o odejściu dziesięciu pracowników brzmi groźnie, ale tylko czterech z nich pracowało w pełnym wymiarze, pozostała część mniej. Niektórzy pracowali niepełny dzień w tygodniu. Część z nich była emerytami lub lekarzami z pierwszym stopniem specjalizacji i nie mogli samodzielnie dyżurować – powiedział „Gazecie Wyborczej”.

Jak informuje Radio Zet, obecnie w szpitalnej poradni ginekologiczno-położniczej pełni dyżury troje lekarzy specjalistów, a wcześniej pracował tam tylko jeden lekarz specjalista i rezydenci.

Czytaj też:
Prokuratura bada sprawę pomyłki w kieleckim szpitalu. Tak rodzina dowiedziała się o zamianie ciał

Opracował:
Źródło: Radio Zet