Policja: przesłuchania na zlecenie warszawskiej prokuratury okręgowej

Policja: przesłuchania na zlecenie warszawskiej prokuratury okręgowej

Dodano:   /  Zmieniono: 
Przesłuchanie ok. 280 osób z całej Polski zleciła policji Prokuratura Okręgowa w Warszawie w ramach prowadzonego przez tę prokuraturę śledztwa - powiedział PAP w czwartek rzecznik Komendy Głównej Policji Mariusz Sokołowski.

"Gazeta Wyborcza" napisała w czwartek, że w Warszawie, w śródmiejskiej komendzie policji przy ul. Wilczej, w czterech pokojach codziennie przesłuchuje się kilka, kilkanaście młodych osób związanych z Platformą Obywatelską. Policja robi to na zlecenie prokuratury - podała "GW", cytując anonimowego policjanta. Ma zakończyć czynności do końca września i odesłać protokoły przesłuchań do prokuratury - cytuje policjanta "GW".

Według gazety, śledztwo ma związek z opisaną w czerwcu 2006 r. przez "Newsweek" sprawą, iż najbliżsi współpracownicy liderów PO - Marcin Rosół i Piotr Wawrzynowicz - przez kilka lat wyprowadzali kilkadziesiąt tysięcy złotych z partyjnej kasy. Według "Newsweeka", Rosół i Wawrzynowicz w kampanii do europarlamentu w 2004 r., w kampanii parlamentarnej i prezydenckiej 2005 r. mieli podpisywać z wolontariuszami lub pracownikami sztabów wyborczych umowy na usługi. Ale wpisywali zawyżone kwoty, a większość tych sum "słupy" im zwracały. "Newsweek" konkretów nie podał - napisała "GW".

Rzecznik KGP powiedział, że przesłuchania nie są działaniami własnymi policji, a funkcjonariusze wykonują czynności zlecone przez prokuraturę, w ramach śledztwa prowadzonego przez warszawską prokuraturę okręgową.

"My z prokuratury dostaliśmy konkretną listę osób i konkretną listę zagadnień, o które mamy pytać" - powiedział Sokołowski. Mamy obowiązek przeprowadzić czynności zlecone przez prokuratorów prowadzących śledztwo. Potwierdził, że śledztwo związane jest z publikacją "Newsweeka". Po informacje o jego szczegółach odesłał do prokuratury.

Sokołowski wyjaśnił, że inaczej prowadzona była sprawa w Lublinie; najpierw policja otrzymała anonimowe informacje, a potem do policji zgłosiła się osoba, która opisywała nieprawidłowości podczas kampanii wyborczej. "W tej sprawie policja rozmawiała z czterema osobami w ramach czynności sprawdzających, potem przekazała ją prokuraturze apelacyjnej w Lublinie" - poinformował rzecznik KGP. (Lubelska prokuratura przekazała ją do prowadzenia Prokuraturze Okręgowej w Radomiu - PAP).

"GW" napisała, że w Lublinie od kilku dni policja prześwietla kampanię 2005 r. biznesmena Janusza Palikota, obecnie nr 1 na lubelskiej liście PO do Sejmu. "Do mojej firmy przyszło dwóch panów po cywilnemu. Pytali, czy Janusz nie przekazywał pieniędzy podstawionym ludziom. Błagali, bym im coś na Palikota powiedział. Kazałem się wynosić" - powiedział "GW" działacz lubelskiej PO.

Sokołowski zaznaczył, że wszystkie czynności w tej sprawie odbyły się na terenie komendy policji w Lublinie. "Nigdy nikogo policja nie prosiła o informacje mające kogokolwiek pomówić" - zaznaczył Sokołowski. "Musimy podejmować działania, gdy otrzymamy informacje o nieprawidłowościach, nie mamy wpływu na to, kiedy takie informacje do nas wpływają" - dodał.

pap, ss