Tragedia na A1. Rodzice kierowcy nie dostaną pieniędzy z polisy OC kierowcy bmw

Tragedia na A1. Rodzice kierowcy nie dostaną pieniędzy z polisy OC kierowcy bmw

Roztrzaskane bmw po wypadku na A1
Roztrzaskane bmw po wypadku na A1 Źródło:Policja
Rodzice kierowcy, który wraz z żoną i 5-letnim synem zginął 16 września w tragicznym wypadku na autostradzie A1, nie dostaną pieniędzy z polisy OC sprawcy. Towarzystwo oddaliło wniosek o wypłatę środków – informuje TVN24.

Mecenas Łukasz Kowalski, pełnomocnik bliskich rodziny, która zginęła w wypadku na autostradzie A1, wystąpił do towarzystwa ubezpieczeniowego o wypłatę zadośćuczynienia dla rodziców kierowcy. Jak informuje TVN24, odpowiedź na pismo przyszła we wtorek, 14 listopada. Ubezpieczyciel nie zgodził się na wypłatę pieniędzy. – Uzasadnienie, które otrzymałem, jest nie tylko lakoniczne i mało empatyczne, ale wręcz skandaliczne – ocenił prawnik.

– Wniosek o wypłatę środków złożyłem w imieniu rodziców kierowcy. W takim zakresie, jak to było możliwe, załączyłem dokumenty z akt postępowania przygotowawczego. Przekazałem to, co mogłem ujawnić, co wydawało mi się dla ubezpieczyciela najbardziej istotne, a więc wykluczenie sprawstwa kierowcy samochodu kia – wyjaśniał mecenas Kowalski.

"Trudno zrozumieć postawę ubezpieczyciela"

Stacja dotarła również do pisma, które trafiło do prawnika. Ubezpieczyciel tłumaczył, że w sprawie wypadków komunikacyjnych obowiązuje „odpowiedzialność cywilna na zasadzie winy”, a w razie zdarzenia „naprawienia szkody można żądać na zasadach ogólnych”. Według ubezpieczyciela oznacza to, że trzeba wykazać, iż wskazany sprawca ponosi winę za spowodowanie szkody. „Jeśli z konkretnych okoliczności zdarzenia wynika, iż nie można ustalić winy któregokolwiek z uczestników kolizji, roszczenia zostają oddalone” – stwierdzono w piśmie.

Według mec. Kowalskiego, gdyby towarzystwo ubezpieczeniowe chciało "wykazać odrobinę dobrej woli", mogłoby uznać zasadność w części. – Mówimy o jednym z najgłośniejszych wypadków ostatnich lat. Sprawcy zostały zaocznie przedstawione zarzuty, prokuratura otwarcie informuje o tym, jakie są ustalenia. Trudno zatem zrozumieć postawę ubezpieczyciela – podkreślił. – Zamiast tego wybrano mało empatyczną metodę, która rodzi obawę, że cały proces związany z wypłatą pieniędzy będzie bardzo długotrwały. Nawet wieloletni – dodał.

Prawnik zapowiedział, że złoży odwołanie do ubezpieczyciela oraz rozważa złożenie skargi do Rzecznika Finansowego.

Sebastian M. czeka na decyzję sądu

Podejrzany o spowodowanie tragedii Sebastian M. wyjechał po wypadku do Zjednoczonych Emiratów Arabskich, gdzie został zatrzymany. Obecnie toczy się tam w jego sprawie postępowanie ekstradycyjne. Z kolei Sąd Okręgowy w Piotrkowie Trybunalskim odroczył rozprawę dotyczącą wydania Sebastianowi M. listu żelaznego. Kolejne posiedzenie odbędzie się 17 listopada.

Czytaj też:
List żelazny dla Sebastiana M.? Jednoznaczne stanowisko prokuratury
Czytaj też:
Dwie notatki policji z wypadku na A1? Jest stanowisko funkcjonariuszy z Łodzi

Źródło: TVN24