Strzały podczas policyjnej akcji pod Warszawą. „Zakazali mieszkańcom wychodzić z mieszkań”

Strzały podczas policyjnej akcji pod Warszawą. „Zakazali mieszkańcom wychodzić z mieszkań”

Policja
Policja Źródło: Shutterstock / DarSzach
Policja udziela szczątkowych informacji dotyczące wtorkowych wydarzeń w Pruszkowie. Wiadomo, że funkcjonariusze zmuszeni byli użyć broni.

We wtorkowe popołudnie w podwarszawskim Pruszkowie doszło do próby zatrzymania. Po godzinie 14 mazowieccy policjanci ruszyli za samochodem, którym poruszał się poszukiwany mężczyzna. Nie reagował na komendy zatrzymania, więc funkcjonariusze zdecydowali się użyć broni. Strzały padły w kierunku pojazdu, którym usiłował zbiec.

Następnie miał zabarykadować się w jednym z pruszkowskich mieszkań. Z nieoficjalnych ustaleń „Super Expressu” wynika, że akcja policji może mieć związek z rzekomym usiłowaniem zabójstwa na terenie powiatu mińskiego.

− Podejrzany uciekał przez kilkadziesiąt kilometrów osobową kią. Padły strzały. Mężczyzna zabarykadował się w bloku w Pruszkowie. Policjanci zakazali mieszkańcom wychodzić ze swoich mieszkań, a rodzice mieli odebrać dzieci z pobliskiej szkoły − pisze gazeta, powołując się na informatora.

Pruszkowscy policjanci oddali strzały za uciekinierem

Policja podaje, że mężczyznę zatrzymano i w zdarzeniu tym nikt nie odniósł obrażeń. „Do akcji zatrzymania włączył się Samodzielny Pododdział Kontrterrorystyczny Policji” – podaje TVN24.

Sierżant sztabowy Elżbieta Zagórska z Komendy Powiatowej Policji w Mińsku Mazowieckim mówi jedynie o sprawie kryminalnej, która miała miejsce we wtorek w Pruszkowie. – Ze względu na trwające czynności nie mogę udzielić szczegółowych informacji – przyznała.

Czytaj też:
Obława na napastników w Poznaniu. „Sprawców było trzech”
Czytaj też:
Ochroniarz z zoo przyczynił się do namierzenia Maksymiliana F. 100 tys. zł jednak nie dostanie

Opracował:
Źródło: Fakt / TVN24