Miała znęcać się nad dziećmi i oddawać je pedofilom. Swietłana P. opuści areszt

Miała znęcać się nad dziećmi i oddawać je pedofilom. Swietłana P. opuści areszt

Sędzia / zdjęcie ilustracyjne /
Sędzia / zdjęcie ilustracyjne / Źródło:Shutterstock / PawelKacperek
Swietłana P., oskarżona o znęcanie się nad dziećmi oraz oddawanie ich pedofilom Ukrainka, wyjdzie z aresztu. Taką decyzję podjął poznański sąd. Proces w tej sprawie toczy się od maja 2023 roku.

Swietłana P. została zatrzymana w kwietniu 2022 roku. Niedługo po tym, gdy przyjechała do Polski po inwazji Rosji na Ukrainę. Wstrząsającą historię dzieci, które miała pod opieką jako rodzina zastępcza, ujawniła w październiku 2022 roku "Gazeta Wyborcza". Kobieta zastraszała i biła dzieci w niezwykle brutalny sposób, śledczy ustalili również, że Swietłana P. oddawała dzieci pedofilom. Na tym procederze zarabiała pieniądze.

Ukrainka usłyszała zarzuty znęcania się psychicznego i fizycznego nad dziećmi, a proces ruszył w maju 2023 roku. Jak informuje Radio Poznań, po niemal dwóch latach Sąd Okręgowy w Poznaniu zdecydował, że Swietłana P. wyjdzie na wolność. Prokuratura wnioskowała o przedłużenie aresztu, jednak zdaniem sądu obawa matactwa już nie zachodzi, ponieważ przesłuchano wszystkich świadków. Prokuratura złożyła zażalenie na taką decyzję.

Swietłana P. zgotowała dzieciom piekło

Switełana P. 24 lutego, gdy Rosja najechała Ukrainę, mieszkała w 30-tysięcznym Synelnykowe w obwodzie dniepropetrowskim, gdzie od ponad 20 lat opiekowała się sierotami i dziećmi z trudnych domów. Najpierw działała jako rodzina zastępcza, potem jako rodzinny dom dziecka. Polską granicę, wraz z dziesięciorgiem dzieci, przekroczyła 12 marca. Jak opisywała "Gazeta Wyborcza", Ukrainka dostała wtedy kontakt do polskiego małżeństwa z Wielkopolski.

To właśnie polskie małżeństwo dostrzegło niepokojące sygnały i zawiadomiło policję. Śledczy ustali, że Swietłana P. „zmuszała dzieci do stania w kącie, czasem przez całą noc”, a sześciolatce „wyrywała włosy, a do ust wpychała pieluchę zabrudzoną moczem i kałem”. Do tego „biła tłuczkiem po głowie i rękach oraz paskiem i gałęzią po pośladkach”. Prokuratura ustaliła, że kobieta działała „w porozumieniu z nieustalonymi mężczyznami” i uczyniła sobie „stałe źródło dochodu” z przekazywania dzieci w celu „doprowadzenia podstępem do udziału w obcowaniu płciowym”. Miało do tego dochodzić nie tylko w Ukrainie, ale także już w Polsce.

Czytaj też:
Psia trenerka z Poznania z zakazem posiadania zwierząt. Usłyszała zarzut
Czytaj też:
Śmiertelnie ranił 5-latka w Poznaniu. Złożono wniosek o umorzenie postępowania