„Złote spadochrony” w Polskiej Fundacji Narodowej? „Wszystko odbywało się lege artis”

„Złote spadochrony” w Polskiej Fundacji Narodowej? „Wszystko odbywało się lege artis”

Tuż przed rezygnacjami członkom zarządu Polskiej Fundacji Narodowej miały zostać zmienione warunki umów o pracę na bardziej korzystne. O sprawie jako pierwsza napisała „Rzeczpospolita”.

„Rzeczpospolita” ustaliła, że przed zmianami personalnymi w Polskiej Fundacji Narodowej trzyosobowemu zarządowi (prezesowi Marcinowi Zarzeckiemu i dwóm wiceprezesom: Michałowi Górasowi i Cezaremu Jurkiewiczowi) miały zostać zmienione warunki umowy o pracę na bardziej korzystne.

Gigantyczne odprawy?

„Nasi informatorzy twierdzą, że aneksy do umowy dawały im gwarancję gigantycznych odpraw. Oni sami odmówili »Rzeczpospolitej« rozmowy na ten temat” – podała „Rz”. Z nieoficjalnych doniesień wspomnianego źródła wynika, że umowy o pracę miały zostać zmienione zarządowi, kiedy władzę w Polsce przejęła nowa koalicja. – Wcześniej mieli „słabe” zabezpieczenie, ponieważ nie dopuszczali przegranej w wyborach i nikt o to nie dbał – powiedział jeden z anonimowych informatorów.

Z jego relacji wynika, że członkowie zarządu „mieli trzymiesięczny zakaz konkurencji z po 25 proc. wynagrodzenia przy pensji członka zarządu w wysokości ok. 34-36 tys. zł na miesiąc”. „Oznacza to, że po rezygnacji wzięliby mniej więcej równowartość jednej pensji. Czy prawdą jest, że po zamianach miał zostać wydłużony im zakaz konkurencji do 12 miesięcy z pełną miesięczną pensją, co daje w przybliżeniu ok. 400 tys. zł?” – pyta „Rz”.

„Wszystko odbywało się lege artis”

Trzyosobowy zarząd złożył rezygnację z funkcji 28 lutego. Stało się to tydzień po tym jak nowy minister kultury i dziedzictwa narodowego Bartłomiej Sienkiewicz odwołał Radę Polskiej Fundacji Narodowej „ze względu na brak transparentności w działaniach realizowanych przez PFN”.

„Jestem osobą niepiastującą funkcji prezesa zarządu ani funkcji publicznej. Dziękuję za pytania z tezą, w której są informacje wymagające weryfikacji pod względem prawdziwości, w czym nie pomogę. Nie byłem stroną żadnej czynności prawnej, która byłaby nielegalna lub pozorna. Liczę, że informatorzy Pani Redaktor zechcą wziąć odpowiedzialność za wprowadzanie w błąd, a Pani zechce zweryfikować ich wiarygodność” – napisał Cezary Jurkiewicz.

Michał Góras poinformował, że „w tej sprawie nie może się wypowiadać”, a Marcin Zarzecki przekazał, że „nie komentuje żadnych decyzji podejmowanych w ramach działalności PFN”. – Wszystko odbywało się lege artis, nasza działalność była oparta na podstawie obowiązującego prawa i analizach ekspertów – dodał.

Dziennikarze „Rz” skierowali pytania dotyczące sprawy do PFN, ale nie otrzymali odpowiedzi. Z kolei Ministerstwo Kultury poinformowało, że: „działania podjęte przez Fundację w 2024 roku znajdą się jej sprawozdaniu, które zgodnie z ustawą z 6 kwietnia 1984 r. o fundacjach powinno zostać złożone do ministerstwa do końca 2025 r. W ramach nadzoru wynikającego z ustawy Minister Kultury i Dziedzictwa Narodowego może kontrolować sprawozdania Fundacji i żądać wyjaśnień oraz przedstawienia odpowiednich dokumentów dotyczących działalności Fundacji”.

Czytaj też:
Rekonstrukcja rządu coraz bliżej. Tusk przejmie jeden z resortów?
Czytaj też:
Fala odwołań w instytutach. Bartłomiej Sienkiewicz przekazał szczegóły

Źródło: rp.pl