Roznegliżowany prezes spółdzielni nęka sąsiadów? „Fakty są zgoła inne”

Roznegliżowany prezes spółdzielni nęka sąsiadów? „Fakty są zgoła inne”

Złotów, Spółdzielnia „Piast”
Złotów, Spółdzielnia „Piast” Źródło:Google Maps
W Złotowie, niewielkim mieście w województwie wielkopolskim, prezes jednej ze spółdzielni mieszkaniowych został przyłapany w samej bieliźnie na klatce schodowej. Sąsiedzi oskarżyli go o nadużywanie władzy i nękanie lokatorów. Sam stanowczo zaprzecza doniesieniom.

Z relacji mieszkańców przedstawionej na portalu waszemedia.pl wynika, że zachowanie prezesa spółdzielni stało się szczególnie uciążliwe po wprowadzeniu się do bloku młodej matki z dzieckiem i psem.

Złotów. Prezes spółdzielni nęka sąsiadów?

Zdaniem sąsiadów żona prezesa, ma duży wpływ na decyzje podejmowane w spółdzielni i to ona miała wyrazić niezadowolenie z nowego czworonożnego lokatora. Jak twierdzą osoby wypowiadające się dla portalu waszemedia.pl, para miała już w przeszłości podejmować próby usunięcia zwierząt z budynku.

Konflikt miał się nasilić do tego stopnia, że prezes spółdzielni miał zakłócać nocny spokój mieszkańców, dobijając się do drzwi, gdzie mieszka matka z dzieckiem.

Oprócz tego miał naruszać normy społeczne i regulamin spółdzielni, paradując po klatce schodowej w samej bieliźnie. Mieszkańcy bloku przy ulicy Norwida mieli zgłaszać swoje obawy bezpośrednio do zarządu spółdzielni. Apelują o interwencję zarządu Spółdzielni Mieszkaniowej "Piast", aby przywrócić spokój i porządek w bloku.

Prezes spółdzielni odpowiada. O sprawie mówi „hejtowski rollercoaster”

Wojciech Buczek, prezes Zarządu Spółdzielni Mieszkaniowej „Piast” w Złotowie, wystosował oficjalne oświadczenie, w którym stanowczo zaprzecza oskarżeniom dotyczącym nękania sąsiadów i nieodpowiedniego zachowania. Według jego relacji, cała sprawa wynikła z jednorazowego incydentu, który miał miejsce 13 kwietnia 2024 roku około godziny 22.00. Oświadczenie pojawiło się na portalu zlotowskie.pl.

Zdaniem Buczka, problemem jest „wilczur długowłosy” należący do jednej z mieszkanek, który swoim szczekaniem wprowadza zamęt wśród lokatorów i wywołuje strach u jego 11-letniej córki. Prezes twierdzi, że w reakcji na płacz dziecka, jego ojcowskie instynkty skłoniły go do bezpośredniej interwencji. Podkreśla, że jego zachowanie było spontaniczną ochroną córki, a nie przejawem agresji czy nękania.

„W dniu 13 kwietnia br. ok. godz. 21 ujadanie psa słychać było już na przyblokowym parkingu. Po wejściu na III. piętro szczekanie nasilało się i trwało przez kolejne kilkanaście minut, które ustało po powrocie właścicielki psa. Jednak po kilkunastu minutach w moim mieszkaniu rozległ się jeszcze głośniejszy odgłos szczekania psa z klatki schodowej. W tym momencie moja córka stanęła w pokoju, ze łzami w oczach, z pytaniem: »tato, czy on tu jest?«. Jako ojciec, instynktownie, wyszedłem przed drzwi swojego mieszkania, aby ponownie upomnieć, stającą vis-à-vis, sąsiadkę o niewłaściwym zachowaniu jej psa. A »który ojciec by tak nie postąpił?«.

Okazało się, że sąsiadka rozmawia na klatce schodowej ze swoją matką, czemu towarzyszyło, a jakże, ujadanie psa rasy »wilczur długowłosy«, które przez półotwarte drzwi było jeszcze donośniejsze. Wówczas też zostałem poinformowany przez jedną z kobiet, że zrobiono mi zdjęcia.

Pragnę podkreślić, iż była to jednorazowa sytuacja, kiedy zareagowałem instynktownie, odruchowo, jako ojciec, a przez którą wybuchło całe to zamieszanie. W tym miejscu mogę przeprosić jedynie uczestniczki zajścia i małoletniego za nieodpowiedni strój, o którym nie myśli ojciec płaczącej córki” – pisze w oświadczeniu prezes spółdzielni.

Prezes Spółdzielni „Piast” wyraził ubolewanie nad zaistniałą sytuacją i przeprosił za swój strój, który określił jako nieodpowiedni. Jednakże stanowczo zaprzeczył, jakoby miał zwykł nawiedzać kobiety i dzieci w ich mieszkaniach czy nachodzić ich w inny sposób. Podkreślił, że jego jedynym zamiarem było zwrócenie uwagi na zachowanie psa, co jego zdaniem, mieści się w ramach zasad współżycia społecznego.

Dodatkowo, Wojciech Buczek zapowiedział podjęcie kroków prawnych przeciwko osobom i mediom, które jego zdaniem, bezprawnie naruszyły jego wizerunek oraz dobre imię. Zaznaczył, że zabezpieczył już materiały dowodowe i nie zawaha się ich użyć w obronie swojej reputacji.

W swoim oświadczeniu, prezes spółdzielni podziękował sąsiadom i wszystkim, którzy wyrazili mu wsparcie w ostatnich dniach. Jego zdaniem, wiele osób w społeczności lokalnej nie uwierzyło w rozpowszechniane oskarżenia i stanęło po jego stronie.

Czytaj też:
Protasiewicz w ferworze tweetowania. Wspólne śniadanie i zachód słońca z Brzezicką
Czytaj też:
Europoseł PiS odpowiada Konfederacji ws. Mateusza Morawieckiego. „Ich problem jest taki, że…”
Czytaj też:
Iga Świątek zapisała się w historii tenisa. Najmłodsza w XXI wieku

Opracował:
Źródło: waszemedia.pl; zlotowskie.pl