Nadchodzi rewolucja w Tatrach. Hennig-Kloska i Litewka dopięli swego

Nadchodzi rewolucja w Tatrach. Hennig-Kloska i Litewka dopięli swego

Elektryczny bus wjedzie na szlak do Morskiego Oka
Elektryczny bus wjedzie na szlak do Morskiego Oka Źródło:X / Paulina Hennig-Kloska
Już niedługo na trasie do Morskiego Oka mają rozpocząć się testy elektrycznego busa. To jeden z elementów wypracowanego przez ministerstwo porozumienia z góralami.

W ubiegły piątek Ministerstwo Klimatu i Środowiska doszło do porozumienia z góralami ws. koni w Tatrzańskim Parku Narodowym. – Jest porozumienie dobre dla wszystkich. Nikt nie dostał tego, z czym tu przyszedł, ale jest kompromis – mówiła wówczas ministra Paulina Hennig-Kloska.

Hennig-Kloska informuje: Elektryczny bus już w Tatrach

Jednym z wypracowanych punktów jest rozpoczęcie przez Tatrzański Park Narodowy testów elektrycznego busa na tracie do Morskiego Oka. W informacji pisano, że testy ruszą najpóźniej od 1 czerwca.

Najpewniej rozpoczną się one już wcześniej. „Od słów przechodzimy do czynów! Bus elektryczny, który będzie kursować na trasie do Morskiego Oka, jest już w Tatrach” – napisała w mediach społecznościowych ministra publikując zdjęcie biało-zielonego busa.

twitter

Litewka wciąż proponuje testy meleksów

Więcej o sprawie napisał drugi z zaangażowanych polityków, poseł Łukasz Litewka. „W pierwszej kolejności bus przeznaczony jest dla osób niepełnosprawnych i starszych.
Wkrótce testy!” – przekazał.

Początkowo Łukasz Litewka jako alternatywę proponował meleksy, co poseł nadal podtrzymuje. Jak twierdzi, „są świetną alternatywą dla koni – otwarte, nie trzeba się »kisić« podziwiając piękne widoki”.

Polityk odniósł się także do podnoszonych wcześniej przez górali zarzutów, jakoby „meleksy nie pasowały do krajobrazu”. „Mamy artystę który chciałby stworzyć unikatową szatę graficzną dla pojazdu. Tak by nawiązywała do prawdziwych góralskich tradycji” – zaproponował polityk.

Ministerstwo wypracowało porozumienie z góralami

Wśród pozostałych punktów wypracowanego porozumienia znalazło się również m.in. ponowne przeliczenie obciążenia koni, godzinny postój dla koni na Włosienicy, czy też zainstalowanie w dwóch punktach czujników badających korelację temperatury i wilgotności, które wskazywałyby warunki bezpieczne dla pracy zwierząt i w przypadku przekroczenia tzw. „czerwonej linii” zatrzymywały ją.

Czytaj też:
Limity odwiedzających na popularnym szczycie. Powodem ochrona środowiska
Czytaj też:
Najlepsze sanatoria w górach. Te miejsca warto wziąć pod uwagę

Opracował:
Źródło: Wprost