Żołnierz: wolałbym zginąć w Afganistanie

Żołnierz: wolałbym zginąć w Afganistanie

- Wolałbym zginąć w Afganistanie niż być oskarżonym tak jak teraz o zbrodnie wojenne - powiedział jeden z oskarżonych o masakrę w afgańskiej wiosce żołnierzy swojemu obrońcy Jakubowi Kolańczykowi. Rodziny wojskowych nie wierzą w ich winę i mówią o dramacie swoich bliskich.
- W całej jednostce panuje przygnębienie. Wyjechaliśmy do Afganistanu jako bohaterowie i tak chcieliśmy wrócić – powiedział TVN24 mjr Janusz Gibas z 18 batalionu szturmowo-desantowego, jednostki żołnierzy oskarżonych o zabicie cywilów w Afganistanie.

- Wszyscy wierzymy, że była to jakaś pomyłka, nieszczęśliwy zbieg okoliczności, który na misji po prostu się zdarza – dodał.

MON: żołnierze nie mogą bać się strzelać

MON oczekuje, że prokuratura będzie informować o kolejnych etapach śledztwa wobec zatrzymanych żołnierzy z Afganistanu, by ci, którzy przestrzegają zasad, nie bali się użyć broni - powiedział rzecznik resortu Jarosław Rybak.

"Trzeba oddzielić siedmiu zatrzymanych żołnierzy od 1200, którzy służą w Afganistanie. Mamy nadzieję, że prokuratura będzie informowała opinię publiczną o kolejnych etapach postępowania, by pokazać różnicę między błędem, a złamaniem zasad i aby żołnierze nie bali się używać broni" - powiedział Rybak.

"Gdy walka przenosi się w rejon cywilny, zdarzają się ofiary. Czym innym jednak jest bratobójczy ogień i niezamierzone straty wśród ludności cywilnej, czym innym powrót na miejsce i ostrzał, gdy zagrożenie już minęło" - dodał.

Podkreślił, że MON zależy, by żołnierze na misjach bojowych wiedzieli, że jeśli używając broni, przestrzegają zasad, nic im nie grozi. "Nie chcemy, by powtórzył się syndrom policjanta z lat 90., który bał się sięgnąć po broń, wiedząc, że miałby wtedy do czynienia z prokuratorem" - zaznaczył rzecznik.

Podanej w czwartek w mediach nieoficjalnej informacji, że żołnierze po ostrzale wioski sfilmowali jego skutki, MON nie komentuje, uznając, że jest to sprawa do zbadania przez prokuraturę. Także Karol Frankowski z prowadzącej śledztwo Naczelnej Prokuratury Wojskowej w Poznaniu "nie potwierdził, ani nie zaprzeczył" informacji z prasy.

Sześciu z siedmiu zatrzymanych we wtorek żołnierzy, którym wojskowa prokuratura postawiła w środę zarzuty zabójstwa ludności cywilnej w Afganistanie, grozi nawet dożywocie. Prokuratura uznała ich działanie za naruszenie prawa międzynarodowego, zwłaszcza Konwencji Haskiej i Konwencji Genewskich.

Do tragicznego zdarzenia doszło 16 sierpnia, gdy polscy żołnierze otworzyli ogień w kierunku wioski. Przed wyjazdem patrolu, w którego skład weszli zatrzymani żołnierze, doszło do ataku na inny polski patrol. Dwa dni wcześniej w Afganistanie zginął polski żołnierz, podporucznik Łukasz Kurowski.

Według prokuratury atak na wioskę nastąpił kilka godzin po ataku na patrol, a w osadzie nie było talibskich bojowników. Wskutek ostrzału zginęło sześcioro Afgańczyków, wśród rannych były dzieci i kobiety - trzy z nich zostały trwale okaleczone.

ab, pap

Czytaj także

 0