IPN nie sprawdza "starych" oświadczeń lustracyjnych

IPN nie sprawdza "starych" oświadczeń lustracyjnych

Dodano:   /  Zmieniono: 
Pion lustracyjny IPN nie może badać prawdziwości dotychczas złożonych oświadczeń lustracyjnych, bo wrześniowa nowelizacja ustawy lustracyjnej, dostosowująca ją do wyroku Trybunału Konstytucyjnego, nakazała powtórzyć od nowa całą procedurę ich składania, według nowego wzoru.

Z kolei po majowym wyroku TK wszelkie osoby, które czują się pomówione publicznym posądzeniem o związki ze służbami specjalnymi PRL, mogą występować do sądów o autolustrację - niezależnie od tego, czy kiedykolwiek pełniły lub też nadal pełnią funkcje publiczne w rozumieniu ustawy.

Takie stanowisko przekazał w czwartek PAP rzecznik prasowy IPN Andrzej Arseniuk po publikacji mediów, jakoby pomówieni nie mieli prawa do sądowej autolustracji, IPN miałby zaś obowiązek badać, czy "kłamstwa lustracyjnego" w swych oświadczeniach nie dopuściły się osoby wymienione w poniedziałek w katalogu IPN.

Katalog ten wykazał, że jako zarejestrowani do różnych form współpracy przez tajne służby PRL byli: eurodeputowani Marek Siwiec (wybrany z listy SLD), Dariusz Rosati (SdPl), Marcin Libicki (PiS), Bernard Wojciechowski (LPR), Wiesław Kuc (Samoobrona), Zbigniew Zaleski (PO) i członek Rady Polityki Pieniężnej Stanisław Nieckarz (minister finansów z PRL). Część z nich zaprzeczyła współpracy i zapowiedziała kroki prawne.

Składali oni wcześniej oświadczenia lustracyjne, że nie współpracowali z tajnymi służbami PRL. Ich oświadczeń nigdy nie zakwestionował Rzecznik Interesu Publicznego - nie kierował on bowiem wniosku do Sądu Lustracyjnego w sytuacji braku dowodów wystarczających do uznania przez sąd "kłamstwa lustracyjnego".

Tymczasem, skomplikowany stan prawny po kolejnych nowelizacjach lustracji oraz majowym wyroku TK sprawia, że na razie IPN w ogóle nie może badać dotychczasowych oświadczeń (sądy mogą zaś prowadzić sprawy wszczęte pod rządami poprzedniej ustawy lustracyjnej z 1997 r. - np. Jerzego Jaskierni czy Małgorzaty Niezabitowskiej).

W maju TK uznał za niekonstytucyjne 39 zapisów nowego prawa lustracyjnego z października 2006 r. (likwidowało ono m.in. urząd Rzecznika Interesu Publicznego, którego funkcje przekazano pionowi lustracyjnemu IPN; orzekanie o prawdziwości oświadczeń powierzono zaś sądom okręgowym w całym kraju).

TK zakwestionował m.in. wzór oświadczenia, gdyż przewidywano w nim jedynie przyznawanie się do tajnej współpracy ze służbami PRL. Brakowało zaś formuły na przyznawanie się do takiej współpracy ze służbami PRL, która wynikała z obowiązku ustawowego lub służbowego - jeśli polegała ona na przekazywaniu informacji "w zamiarze naruszenia wolności i praw człowieka i obywatela" (według poprzedniej ustawy, współpracą nie było działanie, którego obowiązek wynikał z prawa PRL - PAP).

14 września weszła w życie nowelizacja ustawy, dostosowująca ją do wyroku TK. Wprowadziła ona wzór oświadczenia, który odnosi się do obu rodzajów współpracy (poprzedni wzór uznano za niebyły). Przesądziła też, że oświadczenia według nowego wzoru składają ponownie wszyscy podlegający dziś lustracji - także ci, którzy złożyli je według ustawy z 1997 r. (ale nie ci, których TK wyłączył spod lustracji, czyli m.in. ogół dziennikarzy i naukowców; ich część protestowała przeciw objęciu lustracją).

Teraz pracodawcy mają do 14 grudnia powiadomić osoby podlegające lustracji o obowiązku złożenia ponownego oświadczenia według nowego wzoru; te będą miały na to 3 miesiące. Dopiero wtedy IPN będzie mógł badać te oświadczenia.

TK usunął też z nowej ustawy zastrzeżenie, że o autolustrację mogą występować tylko osoby, które pełniły przed jej wejściem w życie funkcje publiczne w jej rozumieniu.

Warunkiem wszczęcia autolustracji, o czym decyduje sąd okręgowy, jest "publicznie pomówienie" o związki ze służbami PRL. Sąd Lustracyjny uznawał za wystarczającą podstawę wszczęcia autolustracji już same zapisy archiwalne służb PRL z IPN.

Pod rządami starej ustawy osoby, które nigdy nie pełniły funkcji publicznych, nie mogły oczyścić się z "publicznego pomówienia" o agenturalność przed Sądem Lustracyjnym. Sąd Najwyższy w 2005 r. uznał, że "nie można wszczynać procesu lustracyjnego osoby, która nie pełni funkcji publicznej w rozumieniu ustawy lustracyjnej, nie pełniła jej bądź na nią nie kandyduje". Nowa ustawa w tej kwestii generalnie powtarzała zapisy ustawy z 1997 r.

Ponadto na podstawie nowej ustawy wszystkie osoby niezgadzające się z zapisami archiwów IPN na swój temat, mają prawo załączyć do nich własne uzupełnienia, sprostowania, uaktualnienia, wyjaśnienia oraz dokumenty, ale dane już zawarte w dokumentach IPN "nie ulegają zmianie".

Teoretycznie takie osoby mogą także wytoczyć proces cywilny np. przeciw skarbowi państwa. Proces taki wygrał ostatnio w I instacji znany dziennikarz Tadeusz Sznuk, którego IPN uznał za agenta SB - za co po wyroku ma go przeprosić.

Sąd Lustracyjny - w drodze autolustracji - uznał m.in., że agentami służb PRL nie byli m.in. b. marszałek Sejmu Wiesław Chrzanowski, szef Państwowej Komisji Wyborczej Ferdynand Rymarz, sekretarz Rady Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa Andrzej Przewoźnik. Za agenta SB uznano zaś b. lidera KPN Leszka Moczulskiego, który sam wystąpił o autolustrację. Ostatnio uchylono wydany w drodze autolustracji wyrok oczyszczający rzeczniczkę rządu Tadeusza Mazowieckiego Małgorzatę Niezabitowską (sprawa wróci do I instancji). Umorzono też autolustrację abpa Stanisława Wielgusa - ale tylko dlatego, że wycofał on swój wniosek.

Po decyzji SN odmówiono autolustracji m.in. niedoszłego ambasadora w USA i b. szefa departamentu w MSZ Henryka Szlajfera, b. ambasadora w Chile Daniela Passenta i podziemnego wydawcy z PRL Henryka Karkoszy. Nowa ustawa rozszerzyła m.in. zakres osób podległych lustracji m.in. na ambasadorów i szefów departamentów w resortach - zatem Passent i Szlajfer mogliby się ubiegać o autolustrację, tak jak wszyscy inni podlegający obecnej ustawie, a czujący się pomówieni jakąś publikacją na ich temat - mediów lub organu państwa.

Dziś lustracji podlegają m.in. prezydent, parlamentarzyści, premier i członkowie rządu, pełniący najważniejsze funkcje w państwie, samorządowcy, pracownicy IPN, sędziowie, prokuratorzy, adwokaci, radcy prawni, notariusze, komornicy, dyrektorzy szkół, szefowie spółek państwowych oraz mediów publicznych. Pełniące te funkcje - jeśli urodzili się przed 1972 r. - muszą składać oświadczenia o ewentualnych związkach z tajnymi służbami PRL i państw komunistycznych. Osobom pełniącym funkcje nie pochodzące z wyborów za niezłożenie oświadczenia grozi utrata funkcji.

Prawdziwość oświadczeń - które ma publikować IPN - zbada pion lustracyjny IPN i sądy powszechne. Osoba uznana za "kłamcę lustracyjnego" straci swą funkcję i na czas od 3 do 10 lat nie będzie mogła pełnić funkcji podległych lustracji. Ten, kto przyzna się do związków ze służbami PRL, nie traci funkcji; decyzję podejmuje pracodawca.

ab, pap

 0

Czytaj także