Górnicy z "Budryka" ratują zagrożony kombajn

Górnicy z "Budryka" ratują zagrożony kombajn

Dodano:   /  Zmieniono: 2
Górnicy ze strajkującej od 10 dni kopalni "Budryk" w Ornontowicach wykonali w wyrobiskach kopalni prace niezbędne do tego, aby po zawarciu porozumienia z dyrekcją zakład mógł niezwłocznie wznowić wydobycie węgla.

Przedstawiciele protestujących zapewniają jednak, że samo rozpoczęcie zaplanowanych na czwartek rozmów nie wystarczy do zawieszenia czy zakończenia protestu. Będzie to możliwe dopiero po spełnieniu postulatów strajkujących.

Jak powiedział Grzegorz Bednarski ze związku "Kadra", w zakładzie stale przebywa ponad 300 protestujących, którzy spędzają w kopalni święta. W środę, podobnie jak w pierwszym dniu świąt, protestujących odwiedziły ich rodziny, przynosząc posiłki. Żony i dzieci górników mogły spotkać się z nimi jedynie przy bramie kopalni.

Głównym postulatem protestujących jest wyrównanie płac w "Budryku" do średniej w kopalniach Jastrzębskiej Spółki Węglowej (JSW), której częścią stanie się wkrótce, po zarejestrowaniu tej zmiany w sądzie, samodzielny dotąd "Budryk".

Rozmowy komitetu strajkowego z zarządami "Budryka" i JSW mają rozpocząć się w czwartek przed południem na neutralnym gruncie, w Urzędzie Gminy w Ornontowicach. Mediatorem będzie budowniczy i pierwszy dyrektor "Budryka", b. wiceminister gospodarki i b. senator Jerzy Markowski.

W środę rano kilkunastoosobowa grupa górników zjechała na poziom 900 metrów, by nie dopuścić do zniszczenia kombajnu górniczego, zagrożonego przez długi przestój ściany wydobywczej. Interwencja była konieczna, ponieważ trwający już 10 dni przestój spowodował zwężenie przekroju wyrobiska. Groziło to zakleszczeniem kombajnu w ścianie (jednej z trzech w tej kopalni) i jego uszkodzeniem. Wówczas kopalnia poniosłaby wymierne straty, do czego komitet nie chciał dopuścić.

"Po wykonanych pracach sytuacja jest w pełni opanowana, a ściana gotowa do wznowienia wydobycia. Włączone zostały pompy hydrauliczne, a sekcje obudowy w tym rejonie podniesione do stanu, zapewniającego optymalną podporność. Zagrożony kombajn został przesunięty o kilkanaście metrów, w miejsce, gdzie nie grozi mu zakleszczenie" - powiedział Bednarski.

Dodał, że przedstawiciele komitetu protestacyjnego skontrolowali również pozostałe ściany wydobywcze, potwierdzając, że wszystkie parametry techniczne są tam zachowane, a wznowienie wydobycia węgla możliwe w każdej chwili.

Bednarski podkreślił, że górnicy są w stanie nadrobić wszystkie straty spowodowane strajkiem, np. pracując w dni wolne od pracy. "Załoga deklaruje, że wszystko będzie nadrobione i kopalnia nie poniesie żadnego ubytku w wydobyciu. Ale warunkiem wznowienia pracy jest spełnienie naszych postulatów" - zadeklarował.

Zasadniczym postulatem, jaki przedstawią w czwartek protestujący zarządom "Budryka" i JSW, jest wyrównanie płac w tej kopalni do średniej w JSW. Oznaczałoby to średnio ok. 700 zł podwyżki, zróżnicowanej w zależności od stanowisk pracy i grup zawodowych.

Inny postulat to wliczenie tzw. dojazdówki, czyli świadczenia na dojazdy do pracy, do funduszu płac, ale jeszcze w tym roku, aby nie obciążyło to funduszu wynagrodzeń na rok przyszły i nie ograniczyło tym samym przyszłorocznego wzrostu płac.

Inne postulaty wiążą się z możliwą prywatyzacją JSW przez giełdę. Górnicy chcą zapewnienia, że staż ich pracy w "Budryku" będzie wliczony do stażu pracy w JSW (to ważne przy naliczaniu ew. bonusu prywatyzacyjnego). Chcą także wyjaśnienia, czy akcje "Budryka", do otrzymania których jest uprawnionych ok. 1,4 tys. z ponad 2,4-tysięcznej załogi, będą mogły zostać zamienione na akcje JSW, należne pracownikom przy prywatyzacji.

Bednarski poinformował także, że w środę grupa protestujących zawiozła do domów dziecka w Orzeszu i Czerwionce- Leszczynach słodycze, przyniesione do kopalni na święta przez rodziny górników oraz otrzymane przez nich za udział w akcji krwiodawstwa. W Wigilię górnicy oddali w mobilnym ambulansie ponad 30 litrów krwi. Słodycze przekazano kadrze wychowawczej domów dziecka.

W strajku i okupacji zakładu biorą udział związki "Kadra", "Sierpień'80" i "Jedność Pracowników Budryka". Zarząd kopalni dotąd uważał strajk za nielegalny i dopuszczał rozmowy z pracownikami pod warunkiem zakończenia okupacji. Jednak według zapewnień przedstawicieli JSW, w czwartkowych rozmowach weźmie udział także zarząd "Budryka".

Sześć innych działających w kopalni związków nie poparło protestu. Wynegocjowane przez nie porozumienie związane z wejściem "Budryka" do JSW zostało jednak dwukrotnie odrzucone w referendum przez załogę, nie zostało więc dotąd podpisane.

ab, pap

 2

Czytaj także