Agnieszka B. po rozstaniu z Janem K., mężem Beaty Klimek, stwierdziła, że nie jest już przekonana na 100 proc. o tym, że mężczyzna nie jest zamieszany w zaginięcie. Jan K. miał też stwierdzić, że jeżeli trafi za kraty, to już stamtąd nie wyjdzie. Mężczyzna w rozmowie z „Faktem” zwrócił uwagę, że jego była już partnerka ma kryminalną przeszłość. Podkreślił również, że „jest recydywą w mataczeniu i dalej nią będzie”. Jan K. przekonuje, że każdy by się bał więzienia.
– Mówiąc to, chciałem zobaczyć, jak ona zareaguje. I widać było po jej minie, że ja jej nie interesowałem w żaden sposób. Co więcej, Agnieszka się oburzyła, kiedy jej mówiłem, że chcę zdobyć pieniądze na proces poszlakowy, jeśli taki będzie miał miejsce – tłumaczył mąż Beaty Klimek. Mężczyzna jest przekonany, że jego była partnerka chce się na nim zemścić po rozstaniu.
Zaginięcie Beaty Klimek. Jan K. odpiera zarzuty po rozstaniu z Agnieszką B.
– Skończyło się i ona wie dokładnie dlaczego. Wielokrotnie prosiłem ją, żeby nie rozmawiała za moimi plecami z mediami i różnej maści youtuberami. A ona to robiła i byłem na nią za to zły – przyznał Jan K. Dodał, że zdecydował o rozstaniu w kwietniu. – To prawda, że teraz w moim życiu jest inna kobieta, przyjaciółka. I prawdopodobnie właśnie dlatego Agnieszka się teraz mści i robi mi po złości. Być może boli ją to, że moja przyjaciółka jest od niej młodsza, może lepiej wygląda, nie wiem – kontynuował.
Zdaniem mężczyzny była partnerka może mu zaszkodzić tylko wtedy, gdy będzie kłamać. – Ja mam czyste sumienie i nie mam nic do ukrycia, więc jestem spokojny – zapewniał. Jan K. w mediach społecznościowych oskarżył Agnieszkę B. o kradzież podczas wyprowadzki. Kobieta przekonywała, że zabrała ze sobą prezenty od niego i jego rodziny. Prokuratura Regionalna w Szczecinie przedłużyła śledztwo ws. zaginięcia Beaty Klimek do 14 listopada.
Czytaj też:
Jasna deklaracja męża Beaty Klimek. „Przyznaję się do tego, że to był mój błąd”Czytaj też:
Zaginięcie Beaty Klimek. Na jaw wyszły szokujące fakty
