Październikowe wybory są ważne

Październikowe wybory są ważne

Dodano:   /  Zmieniono: 
Październikowe wybory do Sejmu i Senatu są ważne - zdecydował w czwartek Sąd Najwyższy. Przychylił się tym samym do wniosków przewodniczącego PKW Ferdynanda Rymarza i zastępcy prokuratora generalnego Andrzeja Pogorzelskiego.

Sąd podjął uchwałę na posiedzeniu pełnego składu Izby Pracy, Ubezpieczeń Społecznych i Spraw Publicznych. Wcześniej wysłuchał sprawozdania z wyborów, jakie przedstawił szef PKW oraz opinii przedstawiciela prokuratora generalnego.

Izba zapoznała się też z opiniami trzyosobowych składów SN dotyczących poszczególnych protestów. A tych nie było mało: odnośnie wyborów do Sejmu i Senatu - 90, wyłącznie do Sejmu - 19, do Senatu - 3.

Aż 85 spośród tych skarg - ze względu na błędy formalne - pozostawiono bez dalszego biegu. W 14 przypadkach - zdaniem sędziów - zarzuty skarżących były bezzasadne. W odniesieniu do 13 protestów Sąd Najwyższy wydał opinię, że są one uzasadnione w całości lub części, lecz stwierdzenie naruszenia prawa nie miało wpływu na wynik wyborów.

W tych sprawach - jak mówił przewodniczący składu orzekającego Walerian Sanetra - nastąpiło błędne ustalenie wyników głosowania, obejmujące od kilku do 174 głosów. Przyczynami zniekształcenia wyników głosowania było nieprawidłowe kwalifikowanie głosów jako nieważnych lub pomyłki przy wypełnianiu protokołu z głosowania.

"Jednak z uwagi na znaczne różnice głosów między poszczególnymi kandydatami nie miało to wpływu na wynik wyborów" - podkreślił Sanetra.

Przewodniczący PKW w swoim sprawozdaniu z wyborów zwrócił uwagę, że Komisja odnotowała przedwczesną kampanię wyborczą. Jak mówił, problemem był też udział w głosowaniu osób mających ograniczone możliwości ruchowe. Zdaniem Rymarza, 1-2 mln wyborców mogło z tego powodu nie wziąć udziału w wyborach.

W rozmowie z dziennikarzami tłumaczył później, że rozwiązaniem mogłoby być np. oddawanie głosu za pomocą przedstawiciela.

Zwrócił też uwagę na problemy, jakie występowały podczas głosowania za granicą, m.in. kolejki do lokali wyborczych. PKW - zapowiedział Rymarz - ma zamiar wystąpić o stworzenie rejestru wyborców, tak żeby służby konsularne wiedziały, ilu Polaków chce oddać głos i mogły dostosować liczbę obwodów do liczby chętnych.

Rymarz poinformował też Sąd, że jedyna poważna skarga, jaka wpłynęła do PKW w czasie kampanii dotyczyła dostępu komitetów wyborczych do mediów publicznych. Komitety - mówił - skarżyły się na to, że są nieobecne w programach informacyjnych i publicystycznych. Jego zdaniem, rozwiązaniem tego problemu byłoby udostępnienie wszystkim ogólnopolskim komitetom mniej więcej równej ilości miejsca antenowego.

Krytyka mediów publicznych - przypomniał szef PKW - znalazła się też w raporcie OBWE. Jednak - dodał - poza tą sprawą, dokument OBWE jest dla naszego kraju satysfakcjonujący.

Rymarz wyjaśniał też sprawę przedłużającej się niemal do godz. 23 ciszy wyborczej (cisza miała się zakończyć o godz. 20). Z powodu braku kart w 50 obwodach nastąpiła przerwa w głosowaniu, dlatego czas otwarcie lokali wyborczych musiał zostać wydłużony. Zdaniem Rymarza, przedłużenie czasu głosowania, a tym samym ciszy wyborczzej, uratowało ważność wyborów.

Według przewodniczącego PKW, brak kart, który był odczuwany zwłaszcza w Warszawie, wynikał z paniki, jaka ogarnęła niektóre obwody. Komisje zaczęły żądać dodatkowych kart, mimo że ich nie potrzebowały. Spowodowało to problemy w dowożeniu dodatkowych kart w miejsca, gdzie były faktycznie potrzebne.

Rymarz zaznaczył, że przed wyborami wydrukowano karty dla 85 proc. uprawnionych do głosowania. Tłumaczył też, że aż do wieczora, nic nie wskazywało, że frekwencja będzie tak wysoka (wyniosła ponad 53 proc.). Na warszawskim Ursynowie, gdzie przedłużenie głosowania było najdłuższe, frekwencja sięgnęła aż 89 proc.

W konkluzji szef PKW zapowiedział, że na następne wybory zostanie wydrukowany już 100-procentowy nakład.

Rymarz zapowiedział też, że w najbliższych miesiącach skieruje do Sejmu propozycje zmian w prawie wyborczym. Jak mówił, należy się zastanowić, czy o ewentualnym przedłużeniu ciszy wyborczej nie powinna decydować okręgowa komisja wyborcza lub nawet PKW.

PKW - poinformował Rymarz - zamierza za pośrednictwem obwodowych komisji złożyć zawiadomienia do prokuratury w sprawie członków kilku komisji, w których dochodziło do łamania prawa. "Były przypadki, kiedy obwodowe komisje wyborcze, nie wykonując naszych bieżących wytycznych, zaliczały głosy nie temu, komu one przypadły" - tłumaczył. Zaznaczył jednak, że wniosków do prokuratury będzie mniej niż 10 w skali kraju.

W październikowych wyborach parlamentarnych PO zdobyła 41,51 proc. głosów, PiS - 32,11 proc. LiD - 13,15 proc., a PSL - 8,91 proc. Frekwencja wyniosła 53,88 proc.

pap, ss
 0

Czytaj także