W piątek (16 stycznia) wieczorem zorganizowano zebranie Rady Krajowej Polski 2050 (spotkanie odbyło się w formie internetowej, poprzez wideokomunikator). Tematem rozmów są wewnątrzpartyjne wybory, które wyłonić miały nowego przewodniczącego – ostatnia tura została jednak unieważniona w związku z technicznymi problemami (lub cyberatakiem). W sprawę zaangażowane zostały służby specjalne – konkretnie Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego.
Wicemarszałek Hołownia miał wziąć udział w spotkaniu online, choć – jak wynika z ustaleń dziennika „Super Express” – wypoczywa aktualnie z rodziną w Dubaju.
Niezgoda w Polsce 2050. Szymon Hołownia opuścił partyjnego czata. „Nie zliczę, który to już raz”
W trakcie rozmów rada ugrupowania podejmie decyzję, co dalej z wyborami. Czy powtórzona zostać ma jedynie ostatnia tura, czyli ostateczna bitwa gigantów – Katarzyny Pełczyńskiej‑Nałęcz, ministry funduszy i polityki regionalnej z Pauliną Hennig‑Kloską, szefową resortu klimatu i środowiska? A może ogłoszone zostanie nowe głosowanie i dojdzie do powtórzenia całego procesu? Co ciekawe Hołownia wyraził zainteresowanie, by wziąć w nim udział (jako kandydat) – przekazał TVN24.
Atmosfera wewnątrz Polski 2050 ma być obecnie gęsta. Hołownia opuścił ponoć czata na jednej z platform – jego śladami podążyli także inni członkowie partii. Z nieoficjalnych ustaleń stacji wynika, że rozłąka części osób z grupą utworzoną na komunikatorze nie trwała długo – wkrótce zostali do niej na powrót dodani (na czele z wicemarszałkiem). Od tamtego momentu jednak tylko obserwowali to, co się działo i nie zabierali głosu. – Chyba mają zakaz mówienia. A co do Szymona, to nie potrafię już zliczyć, które to jego wyjście z grupy i powrót – wskazuje anonimowo jeden z posłów.
TVN24 usłyszał od swoich rozmówców, że to Pełczyńska-Nałęcz sugerowała rzekomo Hołowni w ubiegłym roku, by ten zrezygnował z ponownego ubiegania się o szefostwo w założonym przez siebie ugrupowaniu. Ogłaszał on w międzyczasie, że chce zostać Wysokim Komisarzem ds. Uchodźców w Organizacji Narodów Zjednoczonych. – Z tego, co wiem, to ona przekonała Szymona, że trudno będzie pogodzić ubieganie się o funkcję w ONZ i start w partyjnych wyborach. Mówiła, że zostanie to źle odebrane przez ludzi, bo będzie wyglądało, że partia to jego plan B [planem A miałoby być natomiast intratne stanowisko – przyp. red.] – twierdzi reprezentant frakcji skupionej wokół ministry klimatu.
„To nie była intryga”
Osoba z otoczenia szefowej MFiPR podkreśla natomiast, że nie powinno się w jej działaniu doszukiwać czegoś złego. – To nie była intryga, która miała wyeliminować Szymona, a jedynie opinia, że nie powinno się łączyć startu na komisarza z walką o szefostwo w Polsce 2050 – tłumaczy intencje Pełczyńskiej-Nałęcz TVN-owi.
Ponoć wicemarszałek miał mieć później „żal” do swojej koleżanki za tę „radę”. – Ale wybaczył jej – ujawnia jedno ze źródeł stacji.
Czytaj też:
Spotkanie u Nawrockiego bez ważnej osoby. Nowy komunikat rzecznika prezydentaCzytaj też:
KO liderem, jest jedno „ale”. Tusk ma powód do namysłu. Nowy sondaż
