W sobotę RCB opublikowało alert, który rozesłany został do osób znajdujących się na terenie powiatu tatrzańskiego. „Uwaga! Dziś (17 stycznia) wysokie zagrożenie lawinowe. Zachowaj ostrożność. Nie wychodź w góry bez doświadczenia i sprzętu. Śledź komunikaty lawinowe” – zwróciło się centrum bezpieczeństwa do odbiorców z Małopolski. Eksperci z jednostki, której dyrektorem jest Zbigniew Muszyński, dołączyli ponadto do ostrzeżenia garść rekomendacji.
Na krótkie wiadomości tekstowe RCB zareagował wkrótce naczelnik Tatrzańskiego Ochotniczego Pogotowia Ratunkowego – przed południem organizacja ratownicza rozesłała ws. własne komunikaty prasowe. „RCB po raz kolejny rozesłało SMS-y w sprawie zagrożenia lawinowego. Informacja ta nie była w żaden sposób konsultowana z TOPR-em” – podkreślił szef straży ratunkowej.
Jak tłumaczy dalej, alert rządowej jednostki „nie” jest „zgodny z obowiązującym rozporządzeniem ministra spraw wewnętrznych i administracji ws. definicji stopnia zagrożenia lawinowego”. W ocenie Jana Krzysztofa „informowanie o wysokim zagrożeniu (czwartego stopnia), przy obowiązującym znacznym (trzeciego stopnia), jest wprowadzaniem turystów w błąd”.
„Wejście na obszar Tatr nadal możliwe”
Przedstawiciel tatrzańskiego pogotowia zauważa, że „wejście na obszar Tatr jest nadal możliwe”, choć „z zachowaniem ograniczeń w terenie wysokogórskim, wynikającym z komunikatu lawinowego”. Osoby chętne do zapoznania się z pełną treścią komunikatu odesłał na końcu wiad. do serwisu lawiny.topr.pl.
O komentarz ws. do naczelnika TOPR zwrócił się portal Onet. – Zareagowaliśmy na alert Rządowego Centrum Bezpieczeństwa, który został wysłany dziś rano, bo niestety nie był on z nami konsultowany. Co gorsze, zawiera on błędy – i to niestety nie jest pierwsza taka sytuacja – wskazał.
Jan Krzysztof wytłumaczył, co dokładnie jednostka podległa Prezesowi Rady Ministrów zrobiła źle. – RCB informuje w SMS-owym alercie o „wysokim zagrożeniu lawinowym”. Tymczasem ono nie jest „wysokie” tylko „znaczne”. Wysokie zagrożenie to stopień IV, a my dziś mamy III stopień zagrożenia lawinowego. To jest bardzo duża różnica. W górach dziś trzeba uważać, ale spokojnie można wybierać się na spacery – na przykład w doliny. Stopnie zagrożenia lawinowego wynikają wprost z rozporządzenia MSWiA. Rządowe Centrum Bezpieczeństwa jest organem państwowym i powinno się tego rozporządzenia trzymać – stwierdził.
„Dobrymi chęciami piekło jest wybrukowane”. Co na to RCB? Rządowe Centrum Bezpieczeństwa też zabrało głos
Szef Straży Ratunkowej TOPR nie odbiera przedstawicielom RCB dobrych intencji, którymi kierowali się, gdy rozsyłali do ludzi alert. Zaznaczył jednak, że „dobrymi chęciami piekło jest wybrukowane”. – My, jako TOPR, niezwykle rzadko mówimy kategorycznie, że sytuacja w górach jest tak niebezpieczna, że nie powinno się tam wchodzić. (...) Dlatego nasze apele są wówczas mocne i wybrzmiewają głośno. Jeśli jednak takie ostrzeżenia zaczną się pojawiać zbyt często i w dodatku będą zawierać błędne informacje, to w konsekwencji dojdziemy do sytuacji, że tymi alertami nikt już wkrótce nie będzie się przejmował. Wówczas prawdziwe zagrożenie zostanie zlekceważone i może dojść do prawdziwej tragedii – ostrzegł ratownik.
Do sprawy odniosło się także RCB. Rzecznik Prasowy Piotr Błaszczyk w odpowiedzi dla redakcji Onetu wskazał, że Rządowe Centrum Bezpieczeństwa w swoim ostrzeżeniu nie wspominało ściśle o czwartym stopniu zagrożenia, lecz wyłącznie „o wysokim zagrożeniu”.
Czytaj też:
Nowy hotel w słynnym uzdrowisku. Bar na dachu i podgrzewane basenyCzytaj też:
Najbezpieczniejsze tanie linie świata. Wygrały z Wizz Airem i Ryanairem
