Do zdarzenia doszło 28 stycznia, jednak dopiero teraz cała historia ujrzała światło dzienne. Niespełna 70 metrów od magazynu uzbrojenia 2 Ośrodka Radioelektronicznego w Przasnyszu spadł dron. Jednostka ta zajmuje się pozyskiwaniem informacji oraz monitoruje przestrzeń radiową na obszarze północno-wschodniej Polski, w tym na newralgicznym Przesmyku Suwalskim.
Obiekt spadł na jednostkę wojskową. Nowe informacje
Początkowo Radio Zet podawało, że istniały poważne obawy, że był to dron rozpoznawczy, który sczytywał urządzenia pola antenowego. – Służba dyżurna jednostki była bezradna. Obserwowała jak lata i nic nie mogła zrobić. Później, po jego upadku popełniono błąd i wniesiono go do budynku. Dron mógł dalej działać i zbierać dane. Według procedury powinno się go nakryć siatką albo plandeką i nie ruszać – stwierdził informator rozgłośni.
Do tej sprawy w specjalnym oświadczeniu odniosła się Żandarmeria Wojskowa. Jak zapewniono, „niezwłocznie po tym, jak jednostka w Przasnyszu została powiadomiona o upadku drona, podjęto czynności procesowe”.
Dron spadł przy jednostce w Przasnyszu. Znamy szczegóły
Paweł Durka, rzecznik Komendanta Głównego Żandarmerii Wojskowej poinformował na antenie TVN24, że według wstępnych ustaleń był to dron-zabawka, pozbawiony karty pamięci i karty SIM. Podkreślił, że dron nie wyrządził żadnych szkód a na skutek upadku maszyny nikt nie został ranny.
Z kolei rzecznik MON Janusz Sejmej zapewnił, że po sprawdzeniu obiektu służby mają pewność, że dron nie zawierał żadnych urządzeń niezbędnych do obserwacji czy do sczytywania jakichkolwiek danych. – Nie było to w żaden sposób jakiekolwiek zagrożenie dla tej jednostki, a raczej zabawka, która uciekła komuś z mieszkańców – zapewnił przedstawiciel MON.
Służby prowadzą postępowanie dotyczące ewentualnego naruszenia przepisów dotyczących ruchu lotniczego podczas wykonywania lotu statkiem powietrznym (w tym dronem) w określonej przestrzeni powietrznej. Za tego typu czyn grozi kara pozbawienia wolności do lat pięciu.
Czytaj też:
Rusza kwalifikacja wojskowa. Obejmie blisko ćwierć miliona PolakówCzytaj też:
Te zdjęcia pokazują niepokojące ruchy Rosjan przy granicy. „Nawet 15 tys. żołnierzy”
