Konfederacja zorganizowała konferencję prasową, na której wezwała minister klimatu i środowiska Paulinę Hennig-Kloskę do dymisji. Partia złożyła wniosek o wotum nieufności. – To katastrofa pod każdym względem: merytorycznym, zarządczym, ideologicznym. Kompletne nieporozumienie – przekonywał Krzysztof Bosak. Wicemarszałek Sejmu zarzucił minister, że „nigdy nie powinna” zostać powołana na tę funkcję, ale „niestety, to się wydarzyło”.
– Kolejny rok testujemy jej bardzo wątpliwe możliwości polityczne i merytoryczne – kontynuował Bosak. Lider Konfederacji zarzucił Hennig-Klosce, że „jest fanatyczną zwolenniczką wdrażania tzw. polityki klimatycznej Unii Europejskiej”, a do tego „obstawiła się” podobnymi osobami. Bosak zarzucił wiceminister Urszuli Zielińskiej z Zielonych, że „chce wdrażać 90-proc. cele redukcji emisji gazów cieplarnianych”. – Czyste szaleństwo – ocenił wicemarszałek Sejmu.
Kolejnym zarzutem pod adresem minister klimatu i środowiska jest „nieudolne wdrażanie przepisów o systemie kaucyjnym”. Bosak przekonywał, że „to było źle przygotowane przez poprzedni rząd i zostało jeszcze słabiej prowadzone przez obecny”. Największą aferą ma być jednak program Czyste Powietrze. Hennig-Kloska według Konfederacji „miała dwa lata, aby posprzątać bałagan odziedziczony po poprzednim rządzie”.
Krzysztof Bosak wystawił „laurkę” minister klimatu i środowiska
Bosak stwierdził, że zarządzanie ministerstwem przez Hennig-Kloskę m.in. „cechuje się inercją, brakiem otwartości na dialog z tymi, którzy są w tej branży oraz kompletną niezdolnością do rozwiązania jakiegokolwiek problemu”. Wicemarszałek Sejmu zaznaczył, że „szczytem wszystkiego jest sytuacja, w której sam minister finansów odciął ostatnio Ministerstwo Klimatu i Środowiska od funduszy europejskich”.
Bosak argumentował, że powodem jest „dyletanctwo Hennig-Kloski i jej zespołu, które zagraża prawidłowemu wydatkowaniu środków unijnych z programu Feniks”. Lider Konfederacji obawiał się, że „polscy podatnicy zostaną sami ze stratami idącymi w miliardy dolarów”. – Co więcej trzeba dodać, że Polacy otrzymują rachunki grozy – wymieniał Bosak.
Wicemarszałek Sejmu kontynuował, że „mamy też tematy pomniejsze, w których na każdym kroku pani minister udowadnia, że jest osobą tendencyjną, nieobiektywną, a czasami zwyczajnie nierozgarniętą, by nie powiedzieć niemądrą”. Jako przykład podano sprawę alternatywnych źródeł energii, ale według Bosaka „można by je ciągnąć i ciągnąć”.
Konfederacja z wnioskiem o wotum nieufności wobec Pauliny Hennig-Kloski. Długa lista zarzutów
Lider Konfederacji zakończył, że przykłady „sprowadzają się do jednej konkluzji, że minister klimatu i środowiska nie nadaje się do tego, żeby być w rządzie, nie tylko na funkcji ministra, ale także wiceministra, dyrektora lub w ogóle szefa czegokolwiek”. Szef klubu Konfederacji Grzegorz Płaczek uzupełnił, że „Hennig-Kloska ewidentnie bije się o pierwsze miejsce w rankingu najgorszych ministrów obecnego rządu”.
Płaczek ocenił, że polityk „jest nieprzygotowana merytorycznie do wykonywania swojej pracy oraz jest twarzą patologicznych i szkodliwych ustaw, które już weszły w życie”. – Często nazywana jest w kuluarach sejmowych fanatykiem klimatycznym, a fanatyzm potrafi być groźny – zaznaczył szef klubu Konfederacji. Minister klimatu i środowiska jest według niego „kojarzona jest z wysokimi cenami energii, pelletu i śmieci, czy zimnymi kaloryferami”. Nazwał ją też „mistrzem manipulacji”.
Płaczek zarzucił Hennig-Klosce, że „jest głucha na to, co się dzieje w Unii Europejskiej i na świecie”. Wyraził „absolutny sprzeciw, aby w rękach takiej osoby leżała przyszłość rodzin i przedsiębiorstw, w tym mikro”. Szef klubu Konfederacji ocenił, że polityk dzieli, co można było zauważyć w związku z rozłamem w Polsce 2050. Jego zdaniem „minister nie ma czasu pochylić się nad ustawami, które sama proponuje”. Na koniec Płaczek ubolewał nad sytuacją w Lasach Państwowych.
Czytaj też:
Kulisy rozłamu w Polsce 2050. „Noże ostrzyły obie strony”Czytaj też:
Takiego sondażu jeszcze nie było. Jest debiutant. Idzie łeb w łeb z Hołownią
