Judasz nie zdradził z chciwości? Ekspert: 30 srebrników to nie były wielkie pieniądze

Judasz nie zdradził z chciwości? Ekspert: 30 srebrników to nie były wielkie pieniądze

Ostatnia Wieczerza, ukrzyżowanie Jezusa i Judasz – zdjęcia ilustracyjne
Ostatnia Wieczerza, ukrzyżowanie Jezusa i Judasz – zdjęcia ilustracyjne Źródło: Shutterstock / Rawpixel.com / ArtMari / Joan Sutter
W Wielkim Poście i w czasie Wielkanocy Polacy chętniej sięgają po Nowy Testament. Wiele jego fragmentów jest niestety błędnie interpretowanych. Nie tylko przez wiernych – bywa, że niektóre mity powtarzają wciąż duchowni z ambon. Co na to wszystko nauka? Poprosiliśmy uznanego biblistę – Marcina Majewskiego – o konfrontację popularnych przekonań z ustaleniami współczesnych badań. Jego spostrzeżenia będą dla wielu zaskakujące.

W 2026 roku Wielkanoc – święto Zmartwychwstania Pańskiego – przypada na 5 i 6 kwietnia. To odpowiednio pierwszy i drugi dzień świąt: Wielka Niedziela oraz tzw. śmigus-dyngus (zwany też lanym poniedziałkiem). W tym okresie rośnie zainteresowanie Biblią – szczególną uwagę przyciągają sceny opisane w Nowym Testamencie, m.in.: ostatnia wieczerza, droga krzyżowa, śmierć Jezusa czy jego późniejsze zmartwychwstanie.

Lektura tych fragmentów rodzi jednak pytania: Które z opisanych wydarzeń należy przyjmować wyłącznie na wiarę, a które znajdują potwierdzenie w źródłach historycznych? Czy część z nich to jedynie literacka wizja? Jakie argumenty przemawiają za ich autentycznością?

Poprosiliśmy prof. Marcina Majewskiego – biblistę, który z roku na rok zyskuje coraz większą popularność w internecie – by odpowiedział na powyższe pytania. Jego kanał w serwisie YouTube obserwuje ponad 200 tysięcy subskrybentów, a najpopularniejsze nagrania osiągają ponad 800–900 tysięcy wyświetleń. Nasz Rozmówca na co dzień wykłada na Uniwersytecie Papieskim Jana Pawła II w Krakowie oraz Uniwersytecie Jagiellońskim.

Problematyczna Ostatnia Wieczerza i znienawidzona postać Judasza. Czy Jezus zdawał sobie sprawę z tego, że zostanie ukrzyżowany i zmartwychwstanie?

Zacznijmy od pytania otwierającego, zanim przejdziemy do analizy poszczególnych fragmentów Biblii. Czy Jezus rzeczywiście przewidywał swoją śmierć i zmartwychwstanie? Tak twierdzą przecież ewangeliści. – Badacze już dawno zauważyli, że trzy zapowiedzi męki w ewangeliach są uderzająco precyzyjne i podobne do siebie – jakby zredagowane wtórnie, po śmierci Jezusa. Czy jednak oznacza to, że zostały po prostu dopisane? Niekoniecznie. Jezus nie był naiwnym marzycielem, znał los proroków, widział, co spotkało Jana Chrzciciela [został uwięziony, a potem ścięty – red.]. W sytuacji narastającego konfliktu z władzami religijnymi musiał liczyć się z tragicznym końcem. Więc, choć sformułowania w ewangeliach zostały ukształtowane najpewniej już po wydarzeniach Wielkanocy (używając terminologii paschalnej), to historyczne jądro – czyli świadomość Jezusa co do nadchodzącej śmierci – jest dla większości biblistów bezsporne – wskazał Ekspert w rozmowie z portalem WPROST.

Czas na konkretne wersety– wybraliśmy kilka takich, które odnoszą się do wydarzeń wokół Wielkanocy. Na pierwszy rzut – ostatnia wieczerza. Wierni świętują to wydarzenie w Wielki Czwartek (będącym pierwszym dniem Triduum). Jednakże, o czym niewielu wie, Chrystus umarł przed paschalną wigilią, a nie po niej. Dlaczego Kościół wciąż pozostaje więc przy niewłaściwej chronologii? Nasz rozmówca przyznał, że w ewangeliach rzeczywiście mamy „intrygujący rozjazd”. – Dla autorów Ewangelii Mateusza, Marka i Łukasza ostatnia wieczerza to była Pascha. Zaś dla autora czwartej Ewangelii to była zwykła kolacja, jeden dzień przed Paschą. To nie tyle błąd, co świadoma „kreacja” teologiczna. Autor czwartej Ewangelii przekształca wydarzenia tak, aby Jezus umarł na krzyżu „dzień wcześniej”, gdy w świątyni zabijane są baranki paschalne, ponieważ chce ukazać Jezusa jako „baranka paschalnego”. Dodam ciekawostkę, że z historycznego punktu widzenia bardziej prawdopodobna jest wersja czwartej Ewangelii, gdyż trudno wyobrazić sobie proces i egzekucję w sam dzień świąteczny – wyjaśnił prof. Majewski.

Nowotestamentalną postacią, która wywołuje największe negatywne emocje, jest z całą pewnością Judasz Iskariota. Czy apostoł Jezusa rzeczywiście wydał swojego nauczyciela z chciwości? Za jedyne 30 srebrników? A może cała historia to po prostu nawiązanie do pierwszej części Biblii? – Rzeczywiście, liczba 30 srebrników wyraźnie nawiązuje do tradycji starotestamentalnej – zaznaczył prof. Majewski, wskazując przy tym dwa miejsca – rozdział 11 Księgi Zachariasza (gdzie prorok otrzymuje za swoją pracę pasterza upokarzającą zapłatę, w wysokości właśnie trzydziestu srebrników), a także 21 rozdział Księgi Wyjścia (gdzie wymieniona jest ta sama kwota, która stanowiła ustawowe odszkodowanie dla właściciela za śmierć niewolnika). – Popularna jest hipoteza, że Judasz nie zdradził Jezusa dla pieniędzy – 30 srebrników to nie były wielkie pieniądze zmieniające życie. Judasz mógł być członkiem zbrojnego ramienia zelotów (na co może wskazywać jego przydomek – Iskariota) i jako taki mógł rozczarować się Jezusem. Ten bowiem nawoływał bardziej do „nadstawiania drugiego policzka” czy „miłości nieprzyjaciół” niż do zbrojnego powstania przeciwko okupacji rzymskiej – zauważył Ekspert.

Co jest nie tak z biblijną wersją Piłata? Czy Barabasz istniał? I parę słów o Drodze Krzyżowej

Innym wartym uwagi momentem jest sam proces Jezusa, a szczególnie scena, gdy Piłat umywa ręce (frazeologizm z nią związany na dobre zakotwiczył w codziennym języku). Ale czy taka właśnie była ta postać? – Ewangelijny obraz Piłata, który waha się i umywa ręce, wyraźnie kontrastuje z tym, co wiemy o nim z innych źródeł (Józef Flawiusz, Filon z Aleksandrii [czyli, kolejno, historyk i teolog, obaj pochodzenia żydowskiego – przyp. red.]. Historyczny Piłat był brutalnym prefektem, skłonnym do przemocy, a domniemanych buntowników karał surowo. Miał na koncie liczne egzekucje bez procesu. Dlaczego więc ewangelie wydają się go „wybielać”? Wczesny Kościół chciał pokazać Rzymowi, że chrześcijaństwo nie jest ruchem wywrotowym, politycznym. Ewangeliści akcentują, że Jezus nie został skazany przez przekonanego o jego winie Rzymianina, ale pod naciskiem lokalnych żydowskich elit. Umycie rąk to gest stricte żydowski – mało prawdopodobne, by rzymski prefekt go wykonał. Z punktu widzenia historii egzekucja Jezusa była typową rzymską karą za zagrożenie polityczne – stwierdził wykładowca UPJPII i UJ w rozmowie z portalem WPROST.

A skoro o Judaszu i Piłacie już było, warto przyjrzeć się również Barabaszowi. Czy to postać historyczna, czy może wspomnienie o nim na kartach Biblii jest co najwyżej literackim zabiegiem? – Zacznijmy od imienia: Bar-Abba po aramejsku to po prostu „syn ojca”. Do tego, w niektórych rękopisach Nowego Testamentu pojawia się forma „Jezus Barabasz”. Mamy więc przed Piłatem dwóch Jezusów, dwóch „synów ojca”: Jezusa, Syna Ojca, i Jezusa Barabasza. To już samo w sobie sugeruje grę literacką – zderzanie Jezusa (proroka miłości) z jego alter ego – Barabaszem (prorokiem rewolty zbrojnej). Wybór, jaki ma się dokonać w ludzie, to wybór formy mesjanizmu? Do tego należy dodać, że zwyczaj uwalniania więźnia na żydowskie święto Paschy – w dodatku rebelianta przeciw Rzymowi – nie jest potwierdzony w źródłach rzymskich i nie pasuje do kontekstu okupacji. To budzi duże wątpliwości natury historycznej. Biorąc to wszystko pod uwagę nie można wykluczyć rdzenia historycznego epizodu z Barabaszem, jednak jego obecna forma jest silnie opracowana literacko i teologicznie – wskazał Ekspert.

Jednym z najważniejszych wydarzeń, któremu w Wielkim Poście poświęca się szczególnie dużo uwagi, jest Droga Krzyżowa. W piątki w tym okresie liturgicznym nabożeństwo DK odprawiane jest w każdym kościele. Pozostaje jednak pytanie, czy jej forma – z 14-stoma stacjami – ma historyczne uzasadnienie, czy jest to od początku do końca średniowieczny wymysł? – Nie nazwałbym tego fikcją, ale rozwojem tradycji modlitewnej. Droga Krzyżowa, jaką znamy, uformowała się dopiero w późnym średniowieczu, jednak świadectwa o chrześcijańskich pielgrzymach podążających w Jerozolimie drogą między miejscem skazania a miejscem ukrzyżowania, są starożytne – rozwiał wątpliwości prof. Majewski.

Cudowne sceny, które towarzyszyły śmierci Jezusa. Ile w tym prawdy?

I kolejna scena biblijna – bardzo ważna, czyli śmierć na krzyżu. Jak napisali ewangeliści, gdy Jezus ostatecznie skonał, towarzyszyć miały temu cudowne wydarzenia – rozdarcie się na pół zasłony świątyni, trzęsienie ziemi czy ludzie, którzy nagle ożyli i zaczęli powstawać z grobów. I choć większość wiernych wydarzenia te bierze z przymrużeniem oka (choć zdarzają się osoby, które uznają, że tak było naprawdę), to i tak warto się nad nimi pochylić, bowiem pojawiły się Nowym Testamencie nie bez powodu. – Tu mamy klasyczny przykład języka apokaliptycznego i teologicznego. Trzęsienia ziemi i zmartwychwstanie umarłych należą do repertuaru symboliki znanej z apokaliptycznej literatury żydowskiej tamtego czasu. Każdy element jest tu symboliczny. Przykładowo rozdarcie zasłony w świątyni to znak nowego przystępu do Boga – śmierć Jezusa otwiera dostęp do Boga dla każdego – oraz znak końca starego porządku kultycznego – wyjaśnił nam Rozmówca.

– Brakuje jakichkolwiek niezależnych źródeł potwierdzających te zjawiska jako wydarzenia fizyczne, tym bardziej nie traktowałbym ich literalnie – dodał prof. Majewski.

Wkrótce opublikujemy kolejną część rozmowy z prof. Marcinem Majewskim.

instagramCzytaj też:
Tak dzieci przeżywają pierwszą spowiedź. „Bałam się, że ksiądz się przerazi”
Czytaj też:
Wtedy wierny może przerwać spowiedź. Ksiądz wskazał konkretne sytuacje

Źródło: WPROST.pl