– Sąd w Łodzi, zachowując wszelkie standardy i chcąc uniknąć jakichkolwiek spekulacji związanych z tym, że Paweł K. był adwokatem czynnym na terenie okręgu łódzkiego, chciałby, aby Sąd Najwyższy przekazał tę sprawę do rozpoznania innemu sądowi – przekazał w środę Polskiej Agencji Prasowej rzecznik SO w Łodzi, sędzia Grzegorz Gała.
W sytuacji, gdy Sąd Najwyższy nie uwzględni tego wniosku, to będzie skutkować obowiązkiem rozpoznania sprawy przez Sąd Okręgowy w Łodzi.
Warto przypomnieć, że wcześniej SO nie zgodził się na wstrzymanie wykonania kary. Aktualnie Paweł K. jest zawieszony w czynnościach zawodowych.
A jak to możliwe, że Paweł K. może uniknąć klasycznej odsiadki? Odpowiedź jest prosta i znajduje zastosowanie w prawie. Według przepisów kara pozbawienia wolności w systemie dozoru elektronicznego może zostać zarządzona przez sąd, pod warunkiem że wyrok nie przekracza roku i sześciu miesięcy. W związku z tym, że Pawłowi K. i tak sąd obniżył pierwotny wymiar kary, to niewykluczone, do więzienia nawet nie trafi.
Jak doszło do wypadku z udziałem adwokata Pawła K.
5 marca 2025 roku Paweł K. został prawomocnie skazany za spowodowanie wypadku we wrześniu 2021 roku na drodze Barczewo – Jeziorany, w którym zginęły dwie kobiety jadące audi.
Sprawa nabrała rozgłosu, gdy krótko po tragedii Paweł K. nagrał i opublikował w sieci film ze swoją wypowiedzią. W nagraniu stwierdził, że wypadek był konfrontacją bezpiecznego samochodu z „trumną na kółkach” i że to wpłynęło na to, że kobiety zginęły. Słowa adwokata zbulwersowały opinię publiczną.
Czytaj też:
Koniec procesu „adwokata od trumien”. Tą sprawą żyła cała PolskaCzytaj też:
Adwokat od „trumny na kółkach” usłyszy wyrok. Bliscy zmarłych kobiet są porażeni brakiem skruchy
