Odejścia obecnej minister zdrowia chce też Partia Razem. Adrian Zandberg, lider tej partii, uważa, że decyzje Sobierańskiej-Grendy ograniczają dostęp Polaków do świadczeń zdrowotnych.
Politycy Razem chcą, żeby pod wnioskiem o dymisję minister podpisali się także posłowie koalicji rządzącej. – Jeśli nie podpisujecie pod jej decyzjami, to czekamy na wasze podpisy pod wnioskiem o dymisję pani minister zdrowia – zaapelował Adrian Zandberg. Wiadomo jednak, że się nie doczekają.
W czwartkowej „Gazecie Wyborczej” czytamy, że koalicja będzie bronić swojej minister dwojga trudnych nazwisk. Zatem jeżeli nikt się nie wyłamie – bo teraz to nie jest takie pewne, odkąd Polska 2050 rozpadła się na dwie części – to obóz rządzący nie pozwoli na jej odwołanie. Ale – pisze autor artykułu – posłowie obozu rządzącego nie będą się cieszyli, że muszą głosować przeciwko odwołaniu minister.
Opozycja i związkowcy
O Sobierańskiej-Grendzie niewiele było wiadomo, gdy została w lipcu ubiegłego roku przedstawiona przez premiera Donalda Tuska jako następczyni Izabeli Leszczyny.
Z jej życiorysu wynikało, że była prezesem Zarządu Szpitali Pomorskich w Gdyni, zatem jest krajanką premiera. Szpitale Pomorskie są spółką samorządową, a obecna pani minister prowadziła ich restrukturyzację. Pomorski model restrukturyzacji podmiotów leczniczych, który wdrażała polegał na połączeniu czterech szpitali w jeden i na optymalizacji wydatków. Po kilku latach zrestrukturyzowane szpitale radziły sobie lepiej finansowo niż przed reformą. Ale już w 2024 r. część z nich wypracowała zysk, a część zanotowała straty, zatem o pełnym sukcesie nie ma mowy.
Z całą pewnością jednak w resorcie zdrowia minister Sobierańska-Grenda radzi sobie dużo gorzej niż w pomorskiej spółce.
Jej działania krytykują nie tylko politycy opozycji, bo Razem też jest opozycją, ale też i wszystkie trzy centralne związkowe: Forum Związków Zawodowych, NSZZ „Solidarność” oraz Ogólnopolskiego Porozumienia Związków Zawodowych. Zwykle te centrale się nie jednoczą, ale służba zdrowia je połączyła.
7 kwietnia z okazji Światowego Dnia Zdrowia i Dnia Pracownika Służby Zdrowia urządziły pod gmachem ministerstwa pikietę sprzeciwiając się „limitowaniu świadczeń zdrowotnych i pogarszaniu dostępu do diagnostyki”.
Zdaniem związkowców przyczyną kłopotów finansowych służby zdrowia są m.in złe wyceny świadczeń i inne systemowe problemy, ale także zwolnienie ze składki zdrowotnej wielu uprzywilejowanych grup. Wkurzyć tak wielu w tak krótkim czasie, to jest duża sztuka.
Archiwalne wydania tygodnika Wprost dostępne są w specjalnej ofercie WPROST PREMIUM oraz we wszystkich e-kioskach i w aplikacjach mobilnych App Store i Google Play.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy tygodnika Wprost.
Regulamin i warunki licencjonowania materiałów prasowych.
