Eugeniusz Kłopotek w rozmowie z Interią ocenił, że tłumaczenia Zbigniewa Ziobry i Marcina Romanowskiego, którzy wyjaśniają, dlaczego nie wrócą do Polski to „przecięcie”. Chodzi o to, że „polski wymiar sprawiedliwości już ich z góry osądził i będzie nieuczciwy oraz niesprawiedliwy”. Polityk PSL został zapytany w związku z tym, co w takim razie jest największą przesadą po stronie koalicji rządzącej.
– Niestety kilka spraw istotnych z punktu widzenia obywateli nie udało nam się dowieźć. To była też jedna z przyczyn, poza oczywiście kiepską kampanią, przez którą Rafał Trzaskowski przegrał wybory prezydenckie. Jeśli na coś się umówiliśmy, to trzeba to twardo realizować – przyznał Kłopotek. Były poseł Polskiego Stronnictwa Ludowego zdradził, że jeśli chodzi o niezrealizowane obietnice, to najważniejsza jest dla niego ustawa o statusie osoby najbliższej.
Polityk PSL zabrał głos ws. statusu osoby najbliższej. Wspomniał o koledze z chorobą nowotworową
– Wciąż nie została położona na biurku pana prezydenta. Ja zdaję sobie sprawę z tego, że na początku, kiedy był to projekt Lewicy, również mój klub miał sporo wątpliwości do tych zapisów, bo były za daleko idące. Ale zostało to bardzo mocno złagodzone. Ponad dwa lata już się wozimy z tym tematem i w oczach obywateli przegrywamy tę sprawę. A to jest bardzo istotna sprawa i dotyczy nie tylko związków homoseksualnych, ale w ponad 80 proc. związków heteroseksualnych – mówił Kłopotek.
Polityk PSL przypomniał, że „od wielu lat nie jest parlamentarzystą, dlatego nie będzie próbować przekonywać partyjnych kolegów, którzy mają wątpliwości”. – Małżonka jest posłanką, my na ten temat rozmawiamy, ja podzielam jej pogląd, że ten temat trzeba załatwić. Mam kolegę, który jest w związku homoseksualnym, walczy z chorobą nowotworową i błaga wręcz, prosi, z płaczem: Eugeniusz, Agnieszko, zróbcie coś z tym, żeby to wreszcie zostało uchwalone – zakończył Kłopotek.
Czytaj też:
Zaskakująca współpraca PSL i PiS. Zgodzili się na wielką inwestycjęCzytaj też:
Nowa partia na horyzoncie? „Morawiecki i Kosiniak-Kamysz wyczuli zmianę nastrojów”
