Politycy szydzą z Żurka. „To masakruje go psychicznie i podjudza oponentów”

Politycy szydzą z Żurka. „To masakruje go psychicznie i podjudza oponentów”

Waldemar Żurek
Waldemar Żurek Źródło: Flickr / Kancelaria Premiera, KPRM
25 kwietnia minęło dziewięć miesięcy szefowania Waldemara Żurka w Ministerstwie Sprawiedliwości. Gdy otrzymał nominację na to stanowisko, politycy obecnej koalicji rządzącej byli przeszczęśliwi. Adam Bodnar, poprzednik Żurka, nie spełnił ich oczekiwań w kwestii rozliczeń z poprzednią władzą. Mieli nadzieję, że pod karzącą ręką nowego ministra, byłego sędziego, absolwenta technikum leśnego w Barwinku nazywanego drwalem, PiS-owcy będą padali jak ścięte drzewa. Dziś publiczność jest tak samo rozczarowana dokonaniami obecnego ministra sprawiedliwości, jak była zawiedziona jego poprzednikiem.

Gdy minister Waldemar Żurek wychodzi na mównicę sejmową, ulubioną zabawą posłów opozycji jest rzucanie pod jego adresem różnych nieprzyjemnych uwag, typu: „Myrcha jest mądrzejszy od ciebie”, „nawet Szłapka się z ciebie śmieje”.

– Po takiej uwadze cały klub PiS-u wybucha śmiechem, a Żurek robi się czerwony jak burak, rozgląda się nerwowo, ręce mu się trzęsą, czyli demonstruje stres. To wszystko masakruje go psychicznie, a oponentów podjudza do kolejnych takich zachowań – opowiada polityk opozycji.

Drwal za ciamajdę

„Newsweek” niedawno opisywał sejmową debatę na temat zmian w kodeksie postępowania karnego, w której wystąpił Zbigniew Bogucki, szef Kancelarii Prezydenta Karola Nawrockiego. Prezydencki minister znany jest z ostrych ataków na władzę. Tym razem też sobie pofolgował, oskarżając rząd m.in. o domniemaną ochronę pedofilii. „Minister sprawiedliwości starał się mu odpowiedzieć, ale był rozkojarzony, nie mógł zebrać myśli i w polemice z Boguckim wypadł słabo” – napisał „Newsweek”.

Waldemar Żurek nie ma też łatwego życia we własnym obozie politycznym. W kuluarach Sejmu można usłyszeć, że mniejsze partie koalicyjne patrzą krytycznie na jego dokonania w wymiarze sprawiedliwości, a niektórzy politycy obozu władzy wręcz uważają, że pewnymi poczynaniami robi z siebie głupka. Z kolei największym radykałom skupionym wokół obozu rządzącego, czyli Silnym Razem, nie podoba się zbyt wolne tempo rozliczeń z poprzednią władzą i już zaczynają mówić, że Żurek jest równie miękki jak Bodnar.

Podobno nawet Donald Tusk nie jest zadowolony z osiągnięć swojego ministra sprawiedliwości. – Spodziewał się znacznie większych efektów w zakresie rozliczania PiS-owców. Ale Żurka nie wymieni, bo nie ma na kogo. Trudno znaleźć kogoś bardziej szalonego od niego – śmieje się polityk sympatyzujący z obozem rządzącym.

Podbijanie bębenka

Waldemar Żurek nie przypadkiem trafił do polityki. Za czasów rządów PiS-u był jednym z najbardziej ostrych przeciwników tamtej władz. Walczył w sądach z różnymi jej decyzjami. Brał udział proteście pod Sejmem 16 lipca 2017 r. przeciwko zmianom w Sądzie Najwyższym i w akcji „Tour de Konstytucja”, czyli objeździe Polski z wykładami o przepisach konstytucyjnych. Został usunięty ze stanowiska rzecznika prasowego ds. cywilnych sądu okręgowego i przeniesiony do orzekania z II do I instancji. Przerwano też jego kadencję w Krajowej Radzie Sądownictwa w 2018 r. Europejski Trybunał Praw Człowieka orzekł, że były to szykany za medialne wypowiedzi i zasądził na jego rzecz odszkodowanie.

– To właśnie z powodu jego twardej walki w sądach z poprzednią władzą Donald Tusk wziął go na stanowisko ministra sprawiedliwości. Adam Bodnar, jego poprzednik, cieszył się powszechną opinią polityka miękkiego, takiego kulturalnego ciapy, który cofał się przed radykalnymi rozwiązaniami, a Żurek był uważany za zdeterminowanego i zdolnego do wszystkiego – mówi nasz rozmówca z obozu władzy.

Artykuł został opublikowany w 17/2026 wydaniu tygodnika Wprost.

Archiwalne wydania tygodnika Wprost dostępne są w specjalnej ofercie WPROST PREMIUM oraz we wszystkich e-kioskach i w aplikacjach mobilnych App StoreGoogle Play.