„Jak Himilsbach z angielskim”. Kogo kompromituje awantura o uwolnienie Poczobuta

„Jak Himilsbach z angielskim”. Kogo kompromituje awantura o uwolnienie Poczobuta

Donald Tusk i Andrzej Poczobut
Donald Tusk i Andrzej Poczobut Źródło: X / Donald Tusk
Andrzej Poczobut wolny, a u nas trwa awantura o ojcostwo sukcesu: szef polskiej dyplomacji dziękuje Trumpowi, Amerykanie chwalą Nawrockiego, a ultrasi koalicji ciągle nie mogą uwierzyć, że prawicowi prezydenci USA i RP ujęli się za dziennikarzem „Gazety Wyborczej”. Za to premier Donald Tusk został jak Himilsbach z angielskim z tym swoim nieszczęsnym wywiadem o Francji jako najbardziej lojalnym sojuszniku na wschodniej flance NATO.

Niektóre wywiady starzeją się nie tylko źle, ale także bardzo szybko. Kilka dni po tym, jak premier Donald Tusk na łamach prestiżowego „Financial Times” podważył wiarygodność sojuszniczą USA dla Polski, okazało się, że bez amerykańskiej pomocy nie byłoby możliwe wydobycie Andrzeja Poczobuta z białoruskiego łagru.

„Pod rządami prezydenta Trumpa Ameryka staje w obronie swoich sojuszników i dostarcza dyplomatycznych sukcesów, których nikt inny nie jest w stanie dostarczyć” – te słowa Johna Coale’a, specjalnego wysłannika Białego Domu na Białoruś to wyraźny prztyczek pod adresem naszego premiera. Donald Tusk wywołał przed chwilą niemałe dyplomatyczne zamieszanie, ogłaszając na łamach „FT” że to Francja a nie USA jest „najbardziej lojalnym sojusznikiem na wschodniej flance NATO”.

Grubą niezręczność – żeby nie powiedzieć katastrofalną wtopę – w relacjach z USA ratował wicepremier Radosław Sikorski, publicznie dziękując Trumpowi za decyzje prowadzące do wypuszczenia Poczobuta z Białorusi.

Warto odnotować, że szef polskiej dyplomacji, w przeciwieństwie do szefa naszego rządu, potrafił wznieść się ponad hołubioną w UE niechęć do Trumpa – pogłoski o tym, że nieszczęsny wywiad Tuska dla „FT” zagotował nasz MSZ, nie były najwyraźniej przesadzone.

Logika partyjnego kija

Nie przeszkadza to jednak ultrasom koalicji stawiać karkołomnych tez, że Trump nacisnął na reżim Łukaszenki właśnie dlatego, że Tusk w wywiadzie, który obiegł cały świat, dokopał USA, stawiając na Francję jako głównego gwaranta bezpieczeństwa wschodniej flanki NATO. Zaklęcia o skuteczności rzekomej twardej gry Tuska z Trumpem są równie zabawne, jak obserwowanie zażartej publicznej awantury o rolę Karola Nawrockiego w procesie wyciągania Poczobuta z Białorusi.

Z punktu widzenia zapasów w kisielu uprawianych przez główne partie polityczne w Polsce to nawet zrozumiałe. Ale dla interesów naszego państwa już kompletnie nie. Banalnie zabrzmi teraz narzekanie, że marnujemy okazję do pokazania, jak polska elita polityczna potrafi ponad podziałami grać zespołowo i skutecznie. Ale tak jest.

Artykuł został opublikowany w 18/2026 wydaniu tygodnika Wprost.

Archiwalne wydania tygodnika Wprost dostępne są w specjalnej ofercie WPROST PREMIUM oraz we wszystkich e-kioskach i w aplikacjach mobilnych App StoreGoogle Play.