Po przegranych przez Prawo i Sprawiedliwość wyborach jasnym stało się, że TVP zmieni swój dotychczasowy wygląd. Niebawem Marek Czyż – jeden z prowadzących „19:30” – zapowiedział powstanie programu, który zastąpi „Wiadomości” (ich red. naczelną do samego końca pozostawała Danuta Holecka). Dziennikarz zaznaczał, że od teraz, „zamiast propagandowej zupy” widzowie będą mieli serwowaną „czystą wodę”.
Naczelnym „19:30” został Paweł Płuska. W rozmowie z redakcją dwumiesięcznika „Press” opowiedział o początkach pracy w państwowej telewizji, której oblicze zmieniło się o sto osiemdziesiąt stopni.
„Było dużo policji”
Płuska cofnął się m.in. aż do samych początków. – Gdy wchodziliśmy do budynku, w którym teraz jesteśmy, to na dole siedzieli politycy Zjednoczonej Prawicy. Wchodziliśmy po drugiej stronie łącznika. Było dużo policji. A nazajutrz w kieszeni miałem klucz, żeby ewentualnie zamknąć newsroom, bo co chwila ktoś próbował do niego wchodzić. Ludzie z dawnej TVP przychodzili z telefonami i próbowali nas filmować. To była naprawdę partyzancka robota – wspomniał.
Początki w TVP nie należały do łatwych. – Pierwszego dnia panie, które zajmowały się make-upem, nie chciały pomalować Marka Czyża, bo nie mieliśmy swojego numerka, więc malowania nie będzie. Na szczęście w torbie miałem puder, który nosiłem, gdy byłem reporterem »Faktów«. I sam Marka nim upudrowałem – opowiedział.
Innym razem dział informatyczny miał zrobić „psikusa” nowej ekipie. – Kiedyś przyszliśmy na wydanie do studia i były odłączone wszystkie kable. Nie wiedzieliśmy, kto to zrobił – zrelacjonował.
Nawet w windach nowych pracowników TVP spotykały „niespodzianki”
Oprócz tego typu wydarzeń nowi pracownicy TVP doświadczali też innego rodzaju drobnych przejawów niechęci – w windach znajdowali m.in. pro-PiS-owskie naklejki.
Czytaj też:
TVN zmieni właściciela. Ujawniono wyniki finansowe. Gigantyczne pieniądzeCzytaj też:
Od TVP po Netflix: Najlepsze tureckie seriale, które obejrzysz w sieci
