W sierpniu ubiegłego roku, we wsie Młyniska (na Lubelszczyźnie), doszło do tragedii. Feralnej nocy trzech myśliwych zorganizowało sobie polowanie na dziki.
W pewnym momencie oddali strzały w kierunku – jak im się wydawało – „zwierzęcia”, którym okazał się 60-latek. Mężczyzna wyszedł w tym czasie przed swoją posesję.
Niedługo po zdarzeniu myśliwych zatrzymano.
Doszło do „pomyłki”? „W nocy można się pomylić”
Jak informowała prokuratura, mężczyźni rozstawili się na polu kukurydzy, które należało do jednego z nich, natomiast poszkodowany stanął przed furtką własnej posesji, bo ze snu wybudził go przejeżdżający obok domu, wzdłuż znajdującej się obok drogi, samochód.
Śledczy sformułowali zarzut wobec jednego z myśliwych, dot. zabójstwa z zamiarem ewentualnym. Ich zdaniem „przewidując, że obrany przez niego cel może być człowiekiem i godząc się na to”, działał w zamiarze ewentualnym pozbawienia życia. 40-letni biznesmen oddał strzał bez dokładnego osobistego rozpoznania zwierzyny i przy wykorzystaniu lunety celowniczej (broń wyposażona była ponadto w tłumik).
Zmarły w drugiej połowie kwietnia tego roku poseł Łukasz Litewka pisał na Facebooku, że na miejscu obecny miał być 12-latek. Przypominał wówczas, że przepisy zabraniają uczestnictwa osób poniżej 18. roku życia w polowaniach.
Parlamentarzysta ostrzegał też, by opinia publiczna nie dała sobie wmówić, że doszło do „pomyłki”. „Nie możemy pozwolić na jakiekolwiek usprawiedliwienia” – pisał.
Jeśli chodzi o 40-latka – który ma 15 lat doświadczenia – w rozmowie z portalem NaTemat tłumaczył on, że „w nocy i bez odpowiedniego wyposażenia” da się pomylić człowieka z dzikiem. Twierdził też, że celował do 60-latka z odległości 200 metrów. Warto przypomnieć, że 60-latek został trafiony w płuco – zaczął szybko tracić krew. Myśliwy przyznał się do winy – biznesmen wyjaśniał, że polował na zwierzę, który pustoszyło mu uprawy kukurydzy.
Na miejscu był 12-letni syn biznesmena? Prokuratura rozszerzyła zarzuty
Jak podaje nieoficjalnie dziennik „GW”, tuż po tragedii świadkowie mieli widzieć, jak kilkunastoletni chłopiec został zabrany z miejsca zdarzenia – najprawdopodobniej przez innego członka rodziny. Ponoć miał być wieziony przez wieś autem „z dużą prędkością” autem i „bez włączonych świateł”.
Później miało miejsce przesłuchanie 12-latka – syna podejrzanego – pod opieką psychologa, który odmówił jednak składania wyjaśnień. Prokuratura zdecydowała się rozszerzyć zarzuty wobec 40-latka – o złamanie Ustawy Prawo Łowieckie poprzez dopuszczenie do udziału w polowaniu osoby niepełnoletniej – ujawnił „GW” prok. Marcin Kozak, rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej w Lublinie.
Wciąż jeszcze nie ma aktu oskarżenia ws. biznesmena – ma on zostać przesłany do sądu dopiero, gdy prokuratura otrzyma dwie opinie biegłych, na które aktualnie czeka. Jedną – balistyczną i drugą – daktyloskopijną.
Czytaj też:
Mimo braku zgody wrzucił twarz policjanta do sieci. Musi przeprosić i zapłacić zadośćuczynienieCzytaj też:
Pierwsza taka rozmowa z narzeczoną Litewki. „Umarłam razem z nim”
