Burza po słowach członka rządu. „Powinien odejść ze wstydu”

Burza po słowach członka rządu. „Powinien odejść ze wstydu”

Marcin Przydacz
Marcin Przydacz Źródło: Shutterstock / Alexandros Michailidis
Ostra reakcja po słowach wiceministra nauki Andrzeja Szeptyckiego. Marcin Przydacz domaga się jego dymisji, zarzucając politykowi kontrowersyjne porównania.

Nie milkną echa kontrowersji wokół decyzji Wołodymyra Zełenskiego. Prezydent Ukrainy wydał dekret, na mocy którego Centrum Operacji Specjalnych „Północ” Sił Zbrojnych Ukrainy otrzymało honorową nazwę „Bohaterów UPA”. Pomysł ten spotkał się z ostrą krytyką ze strony polskich polityków.

– Nie zrozumiem sytuacji, w której czci się pamięć osób odpowiedzialnych za mordy na Polakach – stwierdził Donald Tusk. Karol Nawrocki zasugerował możliwość odebrania Wołodymyrowi Zełenskiemu Orderu Orła Białego.

Członkowie UPA jak żołnierze wyklęci?

Nie wszyscy przedstawiciele polskiej sceny politycznej są aż tak krytyczni. Andrzej Szeptycki na antenie TOK FM odpowiadając na pytanie dotyczące miejsca UPA w ukraińskiej pamięci historycznej, zwrócił uwagę, że „formacja ta jest na Ukrainie postrzegana przede wszystkim przez pryzmat walki o niepodległość oraz oporu wobec Związku Radzieckiego”.

– To byli tacy trochę, ze wszystkimi pozytywnymi i negatywnymi konotacjami tego słowa, trochę tacy ukraińscy żołnierze niezłomni – komentował wiceminister nauki i szkolnictwa wyższego z Polski 2050.

Wypowiedź polityka oburzyła Marcina Przydacza. Prezydencki minister podkreślił, że nie ma zgody na zestawianie UPA z polskim podziemiem niepodległościowym.

W rządzie Donalda Tuska jest człowiek, który pozwolił sobie porównać Ukraińską Powstańczą Armię do polskich żołnierzy niezłomnych. Co ten człowiek jeszcze robi w polskim rządzie? Wiceminister powinien sam złożyć dymisję ze wstydu albo zostać odwołany przez premiera – stwierdził współpracownik Karola Nawrockiego.

Szef Biura Polityki Międzynarodowej w KPRP dodał, że „trzeba twardo domagać się minimalnego szacunku do pomordowanych, poprzez ekshumacje, poprzez ich ponowny pochówek i poprzez odejście strony ukraińskiej od gloryfikacji tych bandytów i zbrodniarzy”. – Nie ma zgody na to, aby porównywać morderców dzieci i kobiet do polskich bohaterów podziemia z Armii Krajowej, do polskich bohaterów podziemia antysowieckiego po 44. roku – ocenił Marcin Przydacz.

Napięte relacje Polski z Ukrainą

Aby rozwiązać spór, do Warszawy przyjechał przedstawiciel Kyryło Budanow, szef kancelarii Wołodymyra Zełenskiego, który spotkał się z polskimi ministrami i koordynatorami służb specjalnych. Według ustaleń WP ukraińska delegacja nie uzyskała w Warszawie efektu, na którym zależało Kijowowi.

— Coś poszło zdecydowanie nie tak i teraz strona ukraińska musi ponieść konsekwencje. Decyzja prezydenta Ukrainy przelała czarę goryczy. Tym razem nie wystarczą jakieś małe zakulisowe gesty. Nie ugniemy się. Strona polska oczekuje, że Ukraińcy rozwiążą problem, który sami stworzyli i Polska nie ma zamiaru im w tym pomagać — powiedział dziennikarzom jeden z polityków koalicji rządzącej.

Czytaj też:
Niespodziewany sojusz Tuska z Nawrockim. Wymowna deklaracja
Czytaj też:
Europosłowie też chcą odebrać order Zełenskiemu. Generał: Wielkie „gratulacje” dla rosyjskich trolli

Źródło: Tok FM / TV Republika