Sąd skazał za „Nie bać Tuska”. Znany karnista mówi o „grubej przesadzie”

Sąd skazał za „Nie bać Tuska”. Znany karnista mówi o „grubej przesadzie”

Donald Tusk
Donald Tusk Źródło: Shutterstock / EUS-Nachrihten
Sąd prawomocnie skazał mężczyznę za okrzyk „Nie bać Tuska”. Prof. Mikołaj Małecki z UJ wyjaśnił, dlaczego nie zgadza się z takim rozstrzygnięciem.

Za okrzyk „Nie bać Tuska” mężczyzna o imieniu Krzysztof został skazany na prace społeczne. Według sądu miał tymi słowami znieważyć konstytucyjny organ Rzeczpospolitej Polskiej. Wyrok w lipcu 2026 roku utrzymał w mocy sąd we Wrocławiu, przez co stał się on prawomocny.

„Nie bać Tuska”. Sąd skazał za wulgarny okrzyk

Skazany mężczyzna w 2024 roku wykrzykiwał przed Dolnośląskim Urzędem Wojewódzkim popularne przez pewien czas hasło, wymierzone w Donalda Tuska. Wywiązała się też wtedy szarpanina z policją. Sąd uznał, że dopuścił się czynu z art. 226 § 3 Kodeksu karnego: „Kto publicznie znieważa lub poniża konstytucyjny organ Rzeczypospolitej Polskiej, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat 2”.

Prof. Mikołaj Małecki z Uniwersytetu Jagiellońskiego, który jest także twórcą portalu DogmatyKarnisty.pl, zgadza się z wyrokiem tylko połowicznie. Przyznaje, że hasło „Nie bać Tuska” można traktować jako wulgaryzm. Choć na pierwszy rzut oka składa się ono z neutralnych słów, to jednak zestawione są one celowo tak, by brzmiały inaczej.

W trakcie głośnego skandowania tych trzech słów, można usłyszeć wulgaryzm „Je*** Tuska”. Prof. Małecki zauważa, że zjawisko to opiera się na wykorzystaniu podobieństwa brzmieniowego partykuły „nie” i sylaby „je”. Szansa na usłyszenie „je***” zamiast „nie bać” jest bardzo duża.

Prof. Małecki podkreślał, że kluczowy jest tutaj celowy błąd gramatyczny, który zdradza intencje krzyczącego. W haśle mamy przecież czasownik zwrotny „bać się”. Nikt nie mówić „bać kogoś”, tylko „bać się kogoś”. Nie mówimy „bać czegoś”, tylko „bać się czegoś”.

Tymczasem pan Krzysztof nie krzyczał „Nie bać się Tuska”, co byłoby całkowicie neutralne. Chodziło o to, by jego okrzyk był jak najbardziej zbliżony do wulgarnego „je***”. Zwrot „Nie bać Tuska” jest więc wulgaryzmem, bo zawiera celowy błąd, by brzmieć tak jak obelga z „je***”.

Wyrok skazujący za „Nie bać Tuska” to „gruba przesada”

Prof. Małecki zaznacza jednak, że sama wulgarność nie rozstrzyga kwestii przestępstwa. W grę wchodzą tu jeszcze inne okoliczności, w jakich skandowane było hasło. W ramach demokracji mamy prawo nawet do ostrej krytyki władzy, zwłaszcza w ramach manifestacji politycznej. Prawnik przypomniał, że do omawianego tutaj hasła z dystansem odniósł się sam premier Tusk, publikując wpis na X.

Naukowiec z UJ w podsumowaniu stwierdził, że wolność słowa w odpowiednich granicach na manifestacji nie powinna być ścigana karnie. Dodawał, że wyrok sądu oznacza, iż w konsekwencji należałoby ścigać wszystkie osoby, skandujące to samo hasło na wiecu Karola Nawrockiego w 2025 roku. Masowe okrzyki nie spotkały się jednak z reakcją państwa, więc tym bardziej nie powinno się karać pojedynczej osoby. Jak podsumował prawnik, decyzja sądu w tej sprawie jest „grubą przesadą”.

Czytaj też:
Tuskowi zarzucono manipulację. Kosiniak-Kamysz: Nie będę się licytował
Czytaj też:
Tusk ostro o Obajtku i Kaczyńskim. „Jego miejsce jest poza życiem publicznym”

Źródło: Onet.pl