Pijany oficer WOT uniknie wojskowych konsekwencji. „Są równi i równiejsi”

Pijany oficer WOT uniknie wojskowych konsekwencji. „Są równi i równiejsi”

Kontrola trzeźwości
Kontrola trzeźwości Źródło: Policja / KPP w Ciechanowie
Wicekomendant Centrum Szkolenia WOT prowadził samochód pod wpływem alkoholu. Jak zwraca uwagę Onet, udało mu się uniknąć konsekwencji, które czekają na każdego innego żołnierza w takiej sytuacji.

Podczas akcji „Trzeźwa autostrada” w poniedziałek 18 maja policjanci zatrzymali do kontroli oficera. Wicekomendant Centrum Szkolenia Wojsk Obrony Terytorialnej ppłk Mariusz S. jechał z Torunia do jednostki wojskowej w Grudziądzu. We krwi miał 0,96 promila alkoholu, prawie 5 razy ponad limit i najwięcej spośród 4 osób zatrzymanych tego dnia za podobne przestępstwo.

„Trzeźwa autostrada”. Oficer WOT wpadł na kontroli

Zatrzymanie i skonfiskowanie Volvo podpułkownika miało miejsce o 6:30 nad ranem. Oficerowi za taką jazdę grozi do 3 lat pozbawienia wolności i zakaz prowadzenia pojazdów na minimum 3 lata oraz konsekwencje wojskowe. Mariusz S. postarał się jednak ograniczyć szkody. Jak twierdzi Onet, z pomocą sekretarki komendanta CSWOT dotarł do jednostki.

Na pytania dziennikarzy o tę pomoc, rzecznik jednostki odpowiedział krótko. „Z uwagi na zaplanowaną i uzasadnioną poranną nieobecność Komendanta CSWOT, nie może on w żaden sposób potwierdzić sugerowanej przez Pana redaktora tezy jakoby pracownica sekretariatu przywiozła tego dnia na teren jednostki Zastępcę Komendanta” – czytamy.

Dziennikarze Onetu zauważył też, że przebywanie nietrzeźwego podpułkownika na terenie jednostki to złamanie 35. punktu Regulaminu Ogólnego Żołnierza Wojska Polskiego. Sekretarka miała przywieźć ppłk. S. między 8, a 9 rano. Widziało go wielu żołnierzy i pracowników.

Z nieoficjalnych informacji portalu wynika, że podpułkownik jeszcze przed wjazdem do jednostki złożył podanie o urlop, które zostało zaakceptowane. Dziennikarze tłumaczą, że chciał zostać zwolniony z wojska przed skazaniem, by uniknąć wyrzucenia z wojska. Wtedy straciłby liczne przywileje, w tym m.in. odprawę mieszkaniową, która może wynieść przy wielu latach służby nawet ponad 500 tys. zł.

Szybkie zwolnienie ze służby po znajomości

Onet zauważa, że podpułkownika nawet nie zbadano alkomatem przy wjeździe do jednostki, czego wymaga regulamin. Podkreśla przy tym, że komendant w korespondencji z portalem przyznał, że wiedział o wydarzeniach na autostradzie. Powinien więc zarządzić badanie i zawiesić podwładnego w obowiązkach. Żołnierz powinien oczekiwać na wyrok z połową pensji, a po zwolnieniu ze służby stracić wszelkie przywileje. Do tego jednak nie doszło.

Departament Kadr Ministerstwa Obrony Narodowej przychylił się do wniosku ppłk. S., popartego przez ppłk. Piwowarczyka. „Dzięki przychylności zwierzchnika i ministerstwa obrony ppłk. S. już w czerwcu był poza wojskiem. Prokuratura Rejonowa w Bydgoszczy wydział ds. wojskowych poinformowała nas, że już postawiła mu zarzut jazdy po pijanemu. Jednak sądowy wyrok usłyszy jako cywil” – czytamy na Onecie.

— Gdyby ktokolwiek z nas, zwykłych żołnierzy, został przyłapany na alkomacie, nawet ze znacznie niższym wynikiem, to by nas powieźli i jeszcze by się chwalili na swoich stronach skutecznością w walce z alkoholem. No cóż, są równi i równiejsi – podsumował gorzko jeden z żołnierzy.

Czytaj też:
Lekarz na 10 oddziałach? Ministerstwo mówi o jakości, rezydenci o braku dialogu
Czytaj też:
Grodzki skłamał, broniąc Trzaskowskiego? Przedsiębiorca publikuje dokument

Źródło: Onet.pl