RODO ogranicza rozwój AI? Prof. Grzegorz Sibiga: Unia Europejska przeregulowała rynek

RODO ogranicza rozwój AI? Prof. Grzegorz Sibiga: Unia Europejska przeregulowała rynek

Profesor Grzegorz Sibiga w podcaście „Rozmowa Wprost”
Profesor Grzegorz Sibiga w podcaście „Rozmowa Wprost” Źródło: WPROST.pl
Milionowe kary w Europie nie robią wrażenia na amerykańskich gigantach cyfrowych, którzy trenują modele sztucznej inteligencji na miliardach danych. Unia Europejska wyraźnie przegrywa w globalnym wyścigu technologicznym. W Polsce UODO od trzech lat nie radzi sobie z błędami algorytmów, a sądy zaczynają wyłapywać „halucynacje” AI w pismach procesowych. – Przepisy o ochronie danych powstawały w zupełnie innej epoce technologicznej, a próba ich ponownej modyfikacji to chęć pogodzenia ognia z wodą – ocenia w podcaście „Rozmowa Wprost” prof. Grzegorz Sibiga z Polskiej Akademii Nauk.

Sztuczna inteligencja zmienia wiele aspektów naszego życia, ale również bardzo ingeruje w kwestie naszych praw. Kluczowym problemem, na który zwraca uwagę prof. Grzegorz Sibiga, jest anachronizm obecnych przepisów. Choć Ogólne Rozporządzenie o Ochronie Danych Osobowych (RODO) kojarzy się z nowoczesnością, jego rdzeń konstrukcyjny pamięta zupełnie inne czasy.

CAŁA ROZMOWA:

– Dzisiaj próbujemy dopasować prawa i obowiązki stworzone pod kątem dawnych realiów do rzeczywistości algorytmów AI – podkreśla prof. Sibiga w podcaście „Rozmowa Wprost”.

W kontekście sztucznej inteligencji dyskusja o danych osobowych rozkłada się na dwa całkowicie odrębne obszary:

  1. Dane wejściowe (input): Dane wykorzystywane na etapie trenowania modeli (często pozyskiwane masowo z sieci za pomocą tzw. web-scrapingu) oraz informacje wprowadzane przez użytkowników w formie promptów.
  2. Dane wyjściowe (output): Rezultaty generowane przez AI, które mogą zawierać dane osobowe, przetwarzać je lub bezpośrednio wpływać na sytuację prawną i życiową konkretnych osób.

Obecne ramy prawne z trudem radzą sobie z tą architekturą, co rodzi fundamentalne konflikty na linii biznes-regulator.

Unijna Europejska nie nadąża

Europa dostrzega ryzyko utraty konkurencyjności względem Stanów Zjednoczonych czy Chin. Impulsem do zmian stały się głośne raporty Mario Draghiego oraz Enrico Letty, które jednoznacznie wskazały, że choć wysoki standard ochrony praw podstawowych jest powodem do dumy, to generuje on gigantyczne koszty i bariery dla innowacji.

Odpowiedzią Komisji Europejskiej jest zaprezentowany pakiet propozycji legislacyjnych pod zbiorczą nazwą Digital Omnibus. Przewiduje on m.in. szerokie modyfikacje RODO pod kątem sztucznej inteligencji. Nie jest to jednak próba unicestwienia dotychczasowych zasad, lecz ich uelastycznienie. Prof. Sibiga pozostaje sceptyczny wobec kolejnych zmian tych samych przepisów: „Komisja Europejska próbuje pogodzić ogień z wodą. Moim zdaniem właściwszą drogą byłby całkowity, gruntowny przegląd przepisów i stworzenie od nowa zupełnie nowych konstrukcji prawnych dedykowanych AI, zamiast permanentnej modyfikacji tego, co już istnieje”.

Cel przetwarzania danych osobowych

Dla firm rozwijających systemy AI kluczową barierą jest unijna zasada ograniczenia celu. Od lat 90. ubiegłego wieku w prawie europejskim obowiązuje dogmat, że dane osobowe zbiera się w ściśle określonym celu i nie wolno go zmieniać w trakcie przetwarzania.

W przypadku modeli AI ta zasada całkowicie się załamuje. Mało które dane są pierwotnie zbierane po to, by trenować na nich sieci neuronowe. Informacje trafiają do sieci w celach komunikacyjnych, biznesowych czy towarzyskich, a dostawcy AI wtórnie wykorzystują je do uczenia maszynowego.

Kolejnym problemem jest transparentność – RODO wymaga szczegółowego informowania każdej osoby o przetwarzaniu jej danych. W erze masowego uczenia modeli na miliardach rekordów z sieci, realizacja tego obowiązku staje się technicznie i logistycznie niemożliwa.

Trzy lata bezradności UODO i problem halucynacji AI

Prezes Urzędu Ochrony Danych Osobowych od trzech lat nie potrafi rozstrzygnąć precedensowej sprawy polskiego obywatela, który odkrył, że generatywne AI tworzy na jego temat nieprawdziwe informacje. Obywatel ten skorzystał ze standardowego prawa do sprostowania danych (art. 16 RODO), żądając od dostawcy technologii usunięcia tzw. „halucynacji”.

Organ nadzorczy utknął w martwym punkcie, ponieważ architektura modeli LLM uniemożliwia proste „wycięcie” lub zmianę pojedynczego faktu zaszytego w wagach sieci neuronowej. Prof. Sibiga krytykuje przy tym obecną politykę karania przez UODO. Choć urząd nakłada coraz więcej dotkliwych kar, niemal żadna z nich nie dotyczy skomplikowanych procesów AI, lecz prostych stanów faktycznych, które nie budzą większej wątpliwości.

– Kara powinna być absolutną ostatecznością. Rolą regulatora powinno być najpierw wytłumaczenie rynkowi, jak stosować przepisy w nowej rzeczywistości, przedstawienie jasnych wytycznych i standardów, danie czasu na adaptację, a dopiero na końcu wyciąganie konsekwencji – zaznacza ekspert.

Przełomowe postanowienie NSA

Sztuczna inteligencja wkroczyła też na sale sądowe, co potwierdza głośne postanowienie Naczelnego Sądu Administracyjnego (I FZ 104/26). Sąd ostro skrytykował profesjonalnego pełnomocnika, który użył generatywnej AI do sporządzenia środka zaskarżenia, nie weryfikując wyniku. Pismo procesowe zawierało liczne „halucynacje” prawne, co bezpośrednio uderzyło w interesy klienta. NSA wskazał, że w ten sposób pismo mógłby przygotować sam klient bez pomocy drogiego adwokata czy radcy prawnego.

„Należy się spodziewać, że korzystanie przez skarżących z AI zacznie być coraz częściej odczuwalne również w praktyce orzeczniczej sądów. Niemniej w ocenie sądu nader krytycznie należy ocenić bezrefleksyjne korzystanie z narzędzi AI przez zawodowego pełnomocnika przy sporządzaniu pism procesowych składanych w imieniu mocodawcy do sądu” – stwierdził Naczelny Sąd Administracyjny.

– Przypadek ten pokazuje, że samorządy prawnicze (adwokackie, radcowskie) muszą pilnie zareagować, wprowadzając jasne zasady etyczne dotyczące korzystania z narzędzi AI w codziennej praktyce zawodowej – sygnalizuje prof. Sibiga.

Naczelny Sąd Administracyjny skrytykował działanie pełnomocnika. Stwierdził, że jego praca sprowadziła się do wykorzystania narzędzi AI, które są dostępne również dla osób, które nie wykonują zawodu prawniczego. Zaznaczył również, że takie działanie nie jest etyczne, zwłaszcza że za swoje usługi pobiera wynagrodzenie.

Kto powinien decydować o przyszłości AI?

Wzorcowy model tworzenia ram dla sztucznej inteligencji powinien mieć charakter interdyscyplinarny. Przyszłość technologii nie może być projektowana wyłącznie przez polityków czy prawników. Do działania w tym obszarze należy również zaprosić informatyków, programistów oraz etyków.

Co kluczowe, głos ten musi być mocno skorelowany z sygnałami płynącymi z rynku. Jeśli europejscy start-upowcy otwarcie przyznają, że ten sam projekt w USA realizują dwa razy szybciej i taniej z powodu mniejszego rygoru prawnego, Europa musi te obawy potraktować jako poważne ostrzeżenie. Bez elastyczności i zrozumienia technologii, unijne prawodawstwo wygra walkę o klarowność i poszanowanie zasad, ale przegra batalię o technologiczną przyszłość.

Czytaj też:
Dane pacjentów trafiły w niepowołane ręce. Rzecznik wskazuje błędy placówki
Czytaj też:
Słynny adwokat o „sądowym piekle”: Takie łamanie zasad to dewiacja

Artykuł został opublikowany w najnowszym wydaniu tygodnika Wprost.

Aktualne cyfrowe wydanie tygodnika dostępne jest w specjalnej ofercie WPROST PREMIUM oraz we wszystkich e-kioskach i w aplikacjach mobilnych App StoreGoogle Play.

Źródło: WPROST.pl