Agnieszka Holland o filmie na temat Ukrainy. „Do ludzi trzeba docierać”

Agnieszka Holland o filmie na temat Ukrainy. „Do ludzi trzeba docierać”

Agnieszka Holland
Agnieszka Holland Źródło: Shutterstock / Cineberg
Agnieszka Holland udzieliła obszernego wywiadu, w którym mówi o wieloletniej fascynacji Franzem Kafką i zdradza, czy zamierza nakręcić film o Ukrainie.

Agnieszka Holland udzieliła wywiadu „Deutsche Welle”, w którym przyznaje, że Franz Kafka fascynował ją od nastoletnich lat. Reżyserka mówi, że chciała nie tyle stworzyć klasyczny biograficzny portret pisarza, ile spróbować zbliżyć się do jego istoty. Jak podkreśla, Kafki nie da się opowiedzieć w prosty, linearny sposób, dlatego jej najnowszy film ma formę bardziej eksperymentalną i niejednoznaczną.

Holland zwraca też uwagę, że choć Praga mocno odcisnęła się na życiu Kafki, nie można sprowadzać go wyłącznie do kilku symboli i skojarzeń. Jej zdaniem wokół autora "Procesu" narosło mnóstwo interpretacji, ale żadna nie daje ostatecznej odpowiedzi, kim naprawdę był.

Agnieszka Holland o Kafce: Chciałam go jakoś dotknąć

Reżyserka mówi wprost, że podczas pracy nad filmem zależało jej na bardzo osobistym spotkaniu z bohaterem. Jak tłumaczy, chciała "jakoś go dotknąć" i choć przez chwilę "spojrzeć mu w oczy". Właśnie dlatego nie próbowała zmieścić w filmie całej wiedzy o Kafce, lecz skupiła się na uchwyceniu jego esencji – kruchości, odrębności i zagubienia.

Holland przyznaje, że szczególną rolę odegrał tu aktor Idan Weiss, który nie tylko przypominał Kafkę fizycznie, ale – w jej ocenie – niósł też podobną duchową wrażliwość. Dzięki temu film stał się dla niej doświadczeniem bardziej egzystencjalnym niż intelektualnym.

Holland nie planuje filmu o Ukrainie

W rozmowie padł też temat Ukrainy i ukraińskich uchodźców. Agnieszka Holland nie ukrywa ostrej oceny wobec narastającej niechęci do Ukraińców i wskazuje na rolę propagandy oraz politycznych kalkulacji. Podkreśla, że odebranie wsparcia wojennym uchodźcom jest nie tylko okrutne, ale też nieuzasadnione z ekonomicznego punktu widzenia.

– Myślę, jak powstrzymać ten straszny trend karmiony przez różne lęki i konkretne sytuacje socjologiczne, ale przede wszystkim przez rosyjską propagandę i manipulację podtrzymywaną dziarsko przez rodzimych polityków skrajnej prawicy – powiedziała Holland.

Mimo to reżyserka „Zielonej granicy” nie planuje filmu o Ukrainie. Uważa, że w obecnej sytuacji kino nie byłoby najwłaściwszym medium, bo powstaje zbyt długo, by realnie wpłynąć na emocje społeczne.

– Mam wrażenie, że to lustro się roztrzaskało i że w te nasze serca powbijało się strasznie dużo jego odłamków. Nie sądzę, żeby taki film coś w tym zmienił. Tym bardziej, że jeśli nawet bym go zrobiła bardzo szybko, jak „Zieloną granicę”, to jednak potrzebowałabym wielu miesięcy, może i ponad roku, żeby powstał. Nie myślę więc, żeby to było właściwe medium. Do ludzi trzeba docierać bezpośrednio. Nie wiem, jak to zrobić, szczególnie, że autorytety jakoś się nie sprawdzają – uważa słynna reżyserka.

Jej zdaniem dziś ważniejsze są bezpośrednie rozmowy, spotkania i tworzenie przestrzeni do debaty – w szkołach, na uniwersytetach i wszędzie tam, gdzie ludzie wciąż chcą ze sobą rozmawiać.

Czytaj też:
Ruszyła nagonka na Amal Clooney. „Milczy w sprawie Gazy i molestowania”
Czytaj też:
7 wybitnych filmów z legendą Hollywood. Dziś ma urodziny

Źródło: Deutsche Welle