Głuchołazy znów pod wodą. Szłapka odpiera zarzuty

Głuchołazy znów pod wodą. Szłapka odpiera zarzuty

Adam Szłapka
Adam Szłapka Źródło: X / Kancelaria Premiera
Po kilkunastu minutach ulewy ulice Głuchołaz zamieniły się w potoki. Strażacy interweniowali ponad 50 razy, a mieszkańcy pytają o zabezpieczenia.

Gwałtowna ulewa przeszła przez Głuchołazy w poniedziałek 17 sierpnia po godz. 14.30. Wystarczyło około 15–20 minut intensywnych opadów, aby część ulic stała się nieprzejezdna, a woda zaczęła wdzierać się do budynków.

Strażacy otrzymali ponad 50 zgłoszeń. Interwencje dotyczyły między innymi zalanych piwnic i dróg, niedrożnych przepustów oraz rowów melioracyjnych. Służby usuwały także drzewa powalone na jezdnie. Nie pojawiły się informacje o osobach rannych.

Mieszkańcy pytają o zabezpieczenia Głuchołaz

Kolejne podtopienia wywołały duże emocje w mieście poważnie zniszczonym podczas powodzi we wrześniu 2024 roku. Część mieszkańców oraz politycy opozycji zarzucili władzom, że od tamtej pory nie wykonano wystarczających prac chroniących Głuchołazy przed następnymi gwałtownymi opadami.

„Ponad 360 milionów złotych miało popłynąć do Głuchołaz na odbudowę po powodzi” – zwróciła uwagę posłanka PiS Katarzyna Czochara. Napisała też, że „po jednej gwałtownej ulewie mieszkańcy znów walczą z wodą”. „Tusk i Kierwiński powinni wyjaśnić, dlaczego mimo ogromnych środków mieszkańcy nadal nie mogą czuć się bezpiecznie” – dodała posłanka.

Jedna z lokalnych restauratorek powiedziała z kolei Wirtualnej Polsce, że po poprzedniej powodzi obiecywano między innymi udrożnienie studzienek. Jej zdaniem wykonane prace nie przyniosły oczekiwanych rezultatów.

Szłapka odpowiada na zarzuty

Do sprawy odniósł się rzecznik rządu Adam Szłapka. Przekonywał, że zabezpieczanie i odbudowa wałów przeciwpowodziowych oraz zbiorników wymaga dużych inwestycji. Wskazywał również na wieloletnie zaniedbania infrastrukturalne. – To są wszystko inwestycje, ale tutaj są potrzeby, w które nie inwestowano przecież latami – podkreślał.

Szłapka zaznaczył, że ekstremalne zjawiska pogodowe występują także poza Polską i nie przed wszystkimi ich skutkami można się zabezpieczyć. – Trudno zarzucać np. rządowi Japonii, że nie zabezpieczył wszystkiego przed trzęsieniem ziemi – stwierdził. Na te słowa zareagował prowadzący rozmowę w Polsat News Paweł Balinowski. – Nie wierzę, że porównał pan trzęsienie ziemi do 15-minutowej ulewy w Głuchołazach – powiedział dziennikarz.

Rzecznik rządu podkreślił, że nie należy bagatelizować żadnego zagrożenia. Tłumaczył, że nawet krótka, lecz bardzo intensywna ulewa może w ciągu kilkunastu minut doprowadzić do powstania gwałtownej fali wody. – Ta woda się nie rozpłynie po strumieniach, po rzekach, tylko idzie olbrzymią falą – polemizował polityk.

W poniedziałek strażacy w całym kraju interweniowali ponad 1,1 tys. razy w związku z burzami, intensywnymi opadami i silnym wiatrem.

Czytaj też:
Prawie połowa Polaków chce dymisji Kierwińskiego. Nowy sondaż
Czytaj też:
Rzecznik rządu pod gradobiciem pytań. Tak tłumaczył kandydaturę Berka do TK

Źródło: WPROST.pl / Wirtualna Polska, Polsat News, X