Minister spraw wewnętrznych i administracji Marcin Kierwiński o pożarze w Skarżysku-Kamiennej mówił jeszcze w poniedziałek 31 sierpnia. W programie „Gość Wydarzeń” w Polsat News podkreślał, że czeka na opinię prokuratorów i biegłych, ale ma swoje podejrzenia.
Skarżysko-Kamienna. Nocny pożar w fabryce dronów
– Z bardzo dużym prawdopodobieństwem możemy powiedzieć, że tak, mieliśmy do czynienia z podpaleniem – oznajmił polityk. Wspomniał o dowodach, w tym nagraniach z kamer monitoringu. Jak mówił, mogły one uchwycić człowieka, który celowo zaprószył ogień na ternie zakładu. Osoba ta była w masce.
W sąsiedztwie zniszczonego budynku odkryto też kluczowe dla śledztwa przedmioty, których charakteru minister jednak nie ujawnił. W mediach nieoficjalnie mówiono o porzuconym plecaku, jednak doniesień tych nie potwierdzono.
– Są takie materiały, które mogą wskazywać na to, że mieliśmy do czynienia i z aktem dywersji – przyznał Kierwiński. Zaznaczał, że poszukiwany jest nie tylko bezpośredni sprawca, ale i jego ewentualni mocodawcy.
– Każde przedsiębiorstwo, każda prywatna inicjatywa, która produkuje na rzecz wojska, powinna rozważyć wzmocnienie ochrony – mówił, ostrzegając przed kolejnymi możliwymi atakami.
Wiceminister Mroczek o rosyjskim śladzie
Nieco więcej na temat pożaru mówił kolejnego dnia wiceszef MSWiA Czesław Mroczek. – Nasze służby potrafią skutecznie działać, więc pod nadzorem prokuratora wszystkie polskie służby dokładają wszelkich starań, by tę sprawę rozwikłać – mówił w RMF FM, sugerując już jasno rosyjski ślad.
– W sposób oczywisty to się narzuca. Mamy do czynienia przecież już od kilku lat z aktami dywersji, aktami sabotażu w państwach, które wspierają Ukrainę – przypominał.
– Mamy na terenach kolejowych trzeci stopień, jeśli chodzi o zagrożenie terrorystyczne i z tego wynika podniesiony poziom gotowości i czynności, które wykonują służby. Specjalna ochrona jest związana z najważniejszymi obiektami, takimi jak infrastruktura krytyczna, wpisanymi na listy wojewodów – zauważał Mroczek.
Jak mówił, w Skarżysku-Kamiennej zawiadomienie przyszło z firmy ochroniarskiej, która ma stały monitoring. Fizycznej ochrony w tym wypadku nie było.
– Będziemy formułować rekomendacje po tym zdarzeniu. Z punktu widzenia ochrony kluczowych zakładów przemysłu obronnego, te plany ochronne muszą być bogatsze niż to, z czym mieliśmy do czynienia w tym zakładzie – podkreślał.
– Zwiększyliśmy już intensywność kontroli i obecności policyjnej w tych obiektach (...). W sposób oczywisty podniesiemy poziom ochrony obiektów przemysłu ochronnego – zapowiadał wiceminister.
Czytaj też:
Szef CIA w Moskwie. Czego Amerykanie nie chcieli przekazać przez telefon? Czytaj też:
Polska zbroi się po zęby. Ale może przegrać przez ten jeden błąd
