Będą kolejne ułaskawienia? Zaskakujące, kto zwrócił się do prezydenta Nawrockiego

Będą kolejne ułaskawienia? Zaskakujące, kto zwrócił się do prezydenta Nawrockiego

Karol Nawrocki
Karol Nawrocki Źródło: Shutterstock / EUS-Nachrichten
Znany lokalnie adwokat liczy na ułaskawienie. Co zrobi prezydent Karol Nawrocki ws. skazanego na cztery lata więzienia mec. Szymona L.?

Na początku sierpnia rzecznik prasowy prezydenta – Rafał Leśkiewicz – informował o wydaniu trzech postanowień o zastosowaniu prawa łaski. Szczególnie jedna z nich wywołała kontrowersje, bowiem dotyczyła Piotra „Starucha” Staruchowicza, któremu Karol Nawrocki „darował środka karnego w postaci zakazu wstępu na imprezę masową i zarządził zatarcie skazania” (w ostatnim chodzi o doprowadzenie do sytuacji, by uznawany był za nigdy nie karanego za tamten czyn).

Zdaniem Bronisława Komorowskiego, który o kontrowersyjnym ruchu polityka rozmawiał z dziennikiem „Fakt”, Karol Nawrocki tym razem „po prostu grubo przesadził”. – Tutaj nie było sytuacji, w której ta osoba została skazana na karę więzienia. Ona po prostu może wrócić na stadion. To jest niepoważne. (...) [Prezydent – przyp. red.] okazał lekceważenie dla instytucji ułaskawienia – oceniał.

Pozostaje pytanie – kto jeszcze może zostać wkrótce ułaskawiony? O tym w odpowiednim momencie poinformuje z pewnością opinię publiczną rzecznik Leśkiewicz. Możliwe, że będzie to prawomocnie skazany mec. Szymon L., którego „Gazeta Wyborcza” określiła mianem „adwokata z pierwszych stron gazet”. Procedura w tym przypadku jest jednak na bardzo wczesnym etapie.

Szczegóły dot. zarzutów. Za co skazany został mec. Szymon L?

O L. mówi się głównie na Zachodnim Pomorzu. Adwokat ze Szczecina usłyszał wyrok czterech lat pozbawienia wolności i właśnie go odbywa. Jednocześnie oczekuje na rozprawę przed Sądem Najwyższym, do którego – razem ze swoimi obrońcami – złożył odwołanie.

Trzeba wrócić do 2019 r., by zrozumieć tę sprawę, bo wszystko zaczęło się od zatrzymania przez funkcjonariuszy Centralnego Biura Antykorupcyjnego – przypomniała redakcja dziennika. Działali oni wówczas na polecenie szczecińskiej delegatury Prokuratury Krajowej.

Śledczy wkrótce przesłuchali go i przedstawili łącznie siedem zarzutów – w tym główny, który dot. podejrzenia wyłudzenia 30 tys. zł od klientki mającej doprowadzić do wypadku samochodowego. Rolą mecenasa miała być pomoc w „odzyskaniu” dokumentu prawa jazdy od policji. L. pomagać miał w tym były oficer – przypomniała „GW”.

Później miał on chcieć kolejnych 100 tys. – za doprowadzenie do umorzenia sprawy. Miał przy tym „powoływać się na swoje wpływy w prokuraturze”. Miał podjąć próbę przekonania klientki, że jeśli nie przekaże mu tej kwoty, to skończy w więzieniu. Sęk w tym, że ta nagrała rozmowę i powiadomiła o wszystkim organy ścigania.

Trzy prośby o ułaskawienie, w tym od obrońcy i prokuratora

Przed sądem L. mówił, że jest niewinny i wskazywał m.in. na swoje osiągnięcia sportowe. Przekonywał, że tak naprawdę to on jest w tym wszystkim ofiarą. Kolejna instancja podtrzymała wyrok poprzedniej, która zawyrokowała bezwzględne więzienie, jednak z siedmiu lat okres kary zmniejszyła do lat czterech.

L. był poszukiwany – nie chciał stawić się, by odsiedzieć wyrok. Ostatecznie organom ścigania udało się doprowadzić go do zakładu karnego mieszczącego się w Gorzowie Wielkopolskim (na terenie Ziemi Lubuskiej).

O akt łaski do prezydenta wniósł jego adwokat, rodzice, a także prokurator w stanie spoczynku (na biurko Nawrockiego ws. trafiły więc łącznie trzy dokumenty).

Czytaj też:
Pojawią się „taśmy” Karola Nawrockiego? Ostry komentarz rzecznika prezydenta
Czytaj też:
Nastąpił kres rządowej „promocji”. Kierowcy „wpadli w szał”

Źródło: „GW”