25 sierpnia w jednym z serwisów informacyjnych TVP Info poinformowano o szczegółach przesłuchania Grzegorza Brauna w krakowskiej siedzibie IPN. Lider Konfederacji Korony Polskiej usłyszał zarzuty związane z wypowiedziami ws. komór gazowych w Auschwitz. W materiale na kilka sekund pojawił się człowiek w czarnych okularach. Okazało się, że to prezes Polskiej Izby Ochrony Marcin Pyclik – poinformowała „Gazeta Wyborcza”. W środowisku zawrzało.
Padają pytania „z jakiej racji osoba reprezentująca interesy kilkuset tysięcy ludzi w Polsce pokazuje się z takim człowiekiem jak Braun?”. Członek Polskiej Izby Ochrony przekonuje, że Pyclik „powinien się dla dobra całego sektora dystansować”. – Nie miałbym pretensji, jakby wystawił pracowników swojej firmy ochroniarskiej, nawet z emblematami, ale on sam?! To skandal i wstyd dla całej branży – oburzał się członek PIO „GW”.
Marcin Pyclik obok Grzegorza Brauna. „Działanie na szkodę” Polskiej Izby Ochrony
Inny zwracał uwagę, że „klasyczny przypadek działania na szkodę izby”. – Od polityków zależy wydawanie koncesji firmom ochroniarskim czy kształtowanie przepisów o dostępie do broni. Czy ci ludzie będą chcieli rozmawiać z prezesem, który pokazuje się obok Brauna? Odpowiedź jest oczywista: nie – przekonywał rozmówca. Źródło „Wyborczej” przypomina, że „kiedyś komendant główny policji zabronił w ogóle z nimi rozmawiać”, co działo się przez lata i ostrzegał przed powtórką.
Pyclik przekonywał, że „jego firma ochroniarska nie świadczy usług dla Brauna, a on sam nie utożsamia się z jego polityką”. Nie chciał jednak mówić co robił w towarzystwie europosła. – Każdy ma prawo do wyrażania swojego światopoglądu. Jednakże prezes izby reprezentującej interesy 300 tysięcy osób w Polsce nie powinien tego robić w sposób manifestacyjny. To po prostu nie przystoi, co więcej: taka funkcja zobowiązuje – ocenił ekspert Andrzej Mroczek.
Czytaj też:
Braun usłyszał zarzut. Za te słowa może trafić do więzienia Czytaj też:
Winnicki o przyszłym rządzie prawicy. Ostrzega Konfederację
