Wojna w Konfederacji zatopiła kandydata? Kulisy wpadki w Krakowie

Wojna w Konfederacji zatopiła kandydata? Kulisy wpadki w Krakowie

Bartosz Bocheńczak
Bartosz Bocheńczak Źródło: X / Bartosz Bocheńczak
Konfederacja prawdopodobnie wypadnie z wyborów w Krakowie. Według mediów za problemami ze zbiórką podpisów stoi wewnętrzna walka o miejsca w Sejmie.

Bartosz Bocheńczak nie został zarejestrowany jako kandydat Konfederacji w przedterminowych wyborach na prezydenta Krakowa. Jego komitet złożył niemal 5 tys. podpisów, ale Miejska Komisja Wyborcza miała uznać za prawidłowe jedynie 2950. Do wymaganego minimum zabrakło 50.

Komisja ma we wtorek ponownie przeliczyć podpisy. Sam Bocheńczak przyznał jednak, że jego kandydatury nie zarejestrowano, i wziął odpowiedzialność za porażkę. „System jest, jaki jest. Zasady były znane, a naszym obowiązkiem było zebrać większą liczbę podpisów i jeszcze dokładniej je zweryfikować. Zawaliłem” – napisał.

Walka o wpływy w Konfederacji

Według ustaleń Interii problemy ze zbiórką miały być skutkiem konfliktów pomiędzy Nową Nadzieją i Ruchem Narodowym oraz sporów wewnątrz krakowskich struktur partii Mentzena. Napięcia pojawiły się już podczas zbierania podpisów pod referendum w sprawie odwołania prezydenta Aleksandra Miszalskiego.

Politycy obu części Konfederacji mieli spierać się o to, kto zostanie twarzą akcji. Gdy lokalni działacze Ruchu Narodowego opublikowali apel do wyborców formacji, nazwa Konfederacji zniknęła później z komunikatu. Według portalu stało się to po interwencji Bocheńczaka.

Ostatecznie uzgodniono, że w przypadku odwołania Miszalskiego kandydatem na prezydenta zostanie Bocheńczak, a narodowcy skupią się na walce o mandaty w radzie miasta. Stawką porozumienia były również miejsca na przyszłej liście do Sejmu. Pierwsza pozycja miała przypaść Nowej Nadziei, druga Ruchowi Narodowemu, a trzecia ponownie ugrupowaniu Mentzena.

Sukces Bocheńczaka mógłby zagrozić pozycji posła Konrada Berkowicza. Rozmówcy Interii z Nowej Nadziei twierdzą, że polityk i jego ludzie niechętnie angażowali się w zbieranie podpisów. Pomocy kandydatowi miał odmówić również Ruch Narodowy, organizując „cichy bojkot”.

Tomczyk uderza w Mentzena

Wpadkę Konfederacji wykorzystał Cezary Tomczyk. – Możemy dzisiaj zamiast Konfederacja mówić: kompromitacja – powiedział w programie „Graffiti” Polsat News.

Wiceminister obrony stwierdził, że na sejmowych korytarzach od dłuższego czasu mówi się o słabej pozycji Mentzena we własnym ugrupowaniu. – Sławomir Mentzen nie ma specjalnie mocnej pozycji w samych strukturach i nie dba o te struktury – przekonywał. Przeciwstawił mu drugiego z liderów Konfederacji. – Krzysztof Bosak, jeżeli chodzi o kwestie podpisów, zrobiłby to w pięć minut – ocenił.

Tomczyk nawiązał również do afery Zondacrypto i pieniędzy przekazanych fundacji Przemysława Wiplera. – Jak patrzę na Konfederację, na ich problemy z Wiplerem, z tym, że brali pieniądze od Zondacrypto, to mam wrażenie, że to jest taka pizza z kartonu. I to z kartonu po hawajskiej – powiedział.

Mentzen nazwał sytuację „kompromitacją”, odwołał Bocheńczaka z funkcji prezesa okręgu krakowskiego i zawiesił osoby kierujące lokalnymi strukturami. Ich odpowiedzialność ma zbadać sąd partyjny.

„Odwołuję Bartosza Bocheńczaka z funkcji prezesa okręgu krakowskiego, a także zawieszam wszystkie osoby pełniące funkcje w strukturach krakowskich, oraz przekazuję ich sprawy do Sądu Partyjnego, który ustali ich indywidualną odpowiedzialność za tę katastrofę” — napisał w oświadczeniu lider Nowej Nadziei i jeden z liderów Konfederacji.

Czytaj też:
Korwin-Mikke triumfuje po wpadce Konfederacji w Krakowie. „Nic tylko się śmiać”
Czytaj też:
Sensacja przed wyborami w Krakowie. Kilku kandydatów odpadło

Źródło: WPROST.pl / Interia, Polsat News, X/Sławomir Mentzen, Bartosz Bocheńczak