Matczak bez litości dla Chorosińskiej. „Polska ma Sejm Szczekający”

Matczak bez litości dla Chorosińskiej. „Polska ma Sejm Szczekający”

Marcin Matczak, Dominika Chorosińska
Marcin Matczak, Dominika Chorosińska Źródło: Newspix.pl / Damian Burzykowski
Marcin Matczak ostro skomentował zachowanie Dominiki Chorosińskiej w Sejmie. Prawnik nie oszczędził posłanki PiS.

Zachowanie Dominiki Chorosińskiej w Sejmie wywołało falę oburzenia. W trakcie wystąpienia Władysława Kosiniaka-Kamysza w Sejmie, posłanka PiS zaczęła szczekać. Incydent zarejestrowały kamery a nagranie błyskawicznie obiegło media społecznościowe.

Parlamentarzystkę skrytykowali m.in. Donald Tusk, Radosław Sikorski oraz Marcin Kierwiński. Za swoje zachowanie Dominika Chorosińska może ponieść poważne konsekwencje, zarówno wewnątrz klubu PiS, jak i przed Komisją Etyki Poselskiej.

Chorosińska szczekała w Sejmie. Matczak reaguje

Na sprawę z nieco innej perspektywy spojrzał Marcin Matczak. „Już się wydawało, że w swej akustycznej historii parlamentaryzmu Polska zapisze głównie Sejm Niemy, a tu dzięki byłej minister kultury w rządzie PiS ma Sejm Szczekający” – stwierdził prawnik.

„Zbyt wąsko byłoby rozumieć to »hau, hau« jako chęć zezwierzęcenia swoich politycznych przeciwników. To gest i dźwięk o wiele bardziej obfitujący w znaczenia, niż mogłoby się z pozoru wydawać. Być może ta sytuacja jest spełnieniem czyichś marzeń – wszak ludzie zawsze chcieli, by ci, którzy ich reprezentują, byli wyszczekani. W końcu więc ktoś potraktował te wymagania zawodowe dosłownie” – ocenił na łamach „Gazety Wyborczej”.

Według Marcina Matczaka „szczekanie Dominiki Chorosińskiej zawiera teorię polskiego wyborcy, którą ma w głowie posłanka”. „Bo jeżeli polityk wybiera szczekanie jako skuteczny komunikat, to zakłada, że obywatel lepiej reaguje na dźwięk dominacji niż na argument” – komentował.

Matczak o ostro o zachowaniu Chorosińskiej

Prawnik przekonywał, że „szczekanie to komunikat politycznie idealny”. „Niczego nie twierdzi, więc nie można mu niczego zarzucić. Niczego nie obiecuje, więc nie trzeba go później realizować” – zauważył. „Szczekanie nie kłamie. Bez względu na to, jak gromkie jest „hau,hau" posła czy posłanki, nie może być ono ani prawdziwe, ani fałszywe. Nie ma wartości logicznej, choć ma wysoką wartość diagnostyczną: pokazuje stosunek do przeciwnika i wyobrażenie o publiczności” – dodał.

Marcin Matczak zastanawiał się również, dokąd może nas prowadzić taki sposób uprawiania polityki.

„Groteska wystąpienia posłanki Chorosińskiej polega jednak na tym, że po szczekaniu już niewiele zostaje w instrumentarium wpływu publicznego. Jakie jeszcze odzwierzęce zachowania pozostają politykom do dyspozycji? Stawiam na mruczenie i gruchanie (przed wyborami), na pohukiwanie (zaraz po), i na byczenie się w tak zwanym międzyczasie. A nam pozostanie na to patrzeć i rżeć, niekoniecznie ze śmiechu” – podsumował.

Czytaj też:
Chorosińska szczekała w Sejmie. Mąż posłanki PiS grzmi: Próbuje się z Dominiki zrobić potwora
Czytaj też:
Tak potoczyła się kariera Dominiki Chorosińskiej. „Nie było innych chętnych”

Źródło: Gazeta Wyborcza