Roman Ż. ps. „Rudy” został zatrzymany w sobotę 5 sierpnia. Jak podaje Onet „to niestandardowa sytuacja, bo jeśli przestępcy nie są zatrzymywani na gorącym uczynku, śledczy zwykle nie wysyłają po nich policji w weekendy”. Tym razem sprawa była pilna, bo Roman Ż. chciał opuścić Polskę i miał wykupiony bilet do Chin. „Rudy” zainwestował w giełdę kryptowalut BitBay, przekształconą potem w Zondacrypto. Zrobił to w pierwszym etapie jej działalności, niedługo po jej utworzeniu.
Stało się to po przekształceniu kupionej gotowej spółki Radhonest. Roman Ż. zainwestował pieniądze przez słupa – skazywanego wcześniej za poważne przestępstwa Marka Knisza, członka gangstera ze Śląska Grzegorza P., pseud. „Pokid”. Ostatni objął 35 proc. udziałów BitBaya i został jej wiceprezesem, co pozwoliło „Rudemu” wpływać na zarządzenie budowaną giełdą kryptowalut. Ponadto jeden z założycieli giełdy – Mateusz Bajer, przyjaciel Sylwestra Suszka – był szwagrem Romana Ż.
Wpływy Knisza i „Rudego” na BitBay kończą się na przełomie 2017 i 2018 r. Knisza wykreślono z listy jej wspólników i pozbawiono funkcji wiceszefa. Spółka przeszła w ręce trzech firm zarejestrowanych w Dubaju, kontrolowanych przez ukrywającego się aktualnie za granicą Mariana W., ps. „Maniek”. W momencie odsuwania Suszka od kierowania giełdą głównodowodzącym miał być tam właśnie Marian W. Głos zabrały źródła Onetu z prokuratury i świata przestępczego zaangażowanego w Zondacrypto.
Afera Zondacrypto. „Maniek” wystawił Sylwestra Suszka?
– Kiedy Suszek oddawał giełdę „Mańkowi”, to zostawił sobie klucze do portfeli bitcoinów, które w czasie jej prowadzenia sobie „wykopał”. To były dziesiątki, może nawet setki milionów złotych. Kiedy upomnieli się o nie ludzie, którzy wcześniej w niego zainwestowali, „Maniek” najprawdopodobniej im go wystawił, by to od Suszka, nie od niego dochodzili tego, co ich zdaniem im się należało. Ja też nie sądzę, by to była egzekucja. Najprawdopodobniej za bardzo go przycisnęli i przesadzili – podkreśliły.
– Nie było sensu zabijać Suszka. To nie był nikt ważny. On nie miał siły, żeby się mścić, albo wojować z nami. Chcieli zabrać mu to, z czego ich zdaniem się nie rozliczył. Poszło za ostro i trzeba było pozbyć się ciała, „zniknąć gościa” – oceniła osoba z krakowsko-śląskiego półświatka i kręgów gangstera z Krakowa Tomasza D., wcześniej Tomasza K., ps. „Kaczka”.
– To wieloletni przyjaciel Romana Ż. Jego pasierbica jest teraz formalną właścicielką domu w Hiszpanii, który kupili kiedyś wspólnie Roman Ż. i Sylwester Suszek. Zresztą zupełnie niedawno bawiła tam z bratem „Kaczki” – ujawnił informator. Tomasz D. przebywał w Japonii. Przyznał, że znał Suszka i jest znajomym Romana Ż., oraz Mariana W. „Kaczka” kategorycznie zaprzeczył jakimkolwiek swoim związkom z BitBay i Zondacrypto.
„Kaczka” odrzuca sugestie ws. ucieczki. Padła deklaracja
Tomasz D. potwierdził, że jego pasierbica jest właścicielką połowy domu nalężącego kiedyś do Suszka. Zaznaczył, że udziały w nim kupiła w 2020 r. „Kaczka” podkreślił, że jego wyjazd do Japonii nie „był ucieczką”. Podkreślił, że w sprawie Suszka nigdy nie był przesłuchiwany, ale gdyby został wezwany to się stawi i złoży „wszelkie możliwe wyjaśnienia”. Obecnie Tomasz D. ma przebywać w jednym z europejskich krajów.
„Kaczka” zapewnił, że kontaktów z „Mańkiem” i Przemysławem Kralem nie ma od końca 2020 r. W przestępczym półświatku zaangażowanym w działalność Zondacrypto miała zapanować wzmożona panika. Wszystko wskazuje na to, że śledczy ustalili z grubsza mechanizm funkcjonowania giełdy. – Towarzystwo uznało, że omerta została zerwana. Każdy teraz będzie robił wszystko, by nie pójść siedzieć – opowiedział człowiek związany z organizacją przestępczą Tomasza D.
– Żeby uchronić się przed ewentualną odpowiedzialnością za „głowę” Suszka, będą mówić prokuratorom o tym, w jaki rzeczywiście sposób funkcjonowała Zondacrypto, kto wpadł na ten pomysł, kto to sfinansował. Żeby uniknąć wyższej kary, będą jednak musieli opowiedzieć wszystko, co wiedzą o zniknięciu Sylwka – podsumował informator.
Czytaj też:
„Nie chcą ginąć za Ziobrę”. W PiS narasta ferment po aferze Zondacrypto Czytaj też:
15 tys. euro miesięcznie dla byłego agenta CBA. Co robił dla szefa Zondacrypto?
