Nocny incydent na polskiej granicy. Tusk: Udało się uniknąć bezpośredniego zagrożenia

Nocny incydent na polskiej granicy. Tusk: Udało się uniknąć bezpośredniego zagrożenia

Donald Tusk na szczycie V4
Donald Tusk na szczycie V4 Źródło: PAP / EPA/Jakub Gavlak
Premier Donald Tusk poinformował o nocnym zdarzeniu na przejściu granicznym. Zasugerował, że stała za nim Rosja.

Donald Tusk na wspólnym szczycie Grupy Wyszehradzkiej i Irlandii ujawnił informację o potencjalnie niebezpiecznym zdarzeniu na granicy polsko-ukraińskiej. Wspomniał o nim przy okazji pytania o zagrożenia ze strony Rosji.

Tusk poinformował o nocnym zdarzeniu na granicy. Stała za tym Rosja?

— Otrzymałem w ostatnich godzinach dość precyzyjny raport bezpośrednio od szefa CIA dotyczący możliwych zdarzeń w najbliższych miesiącach i tak, jak już na ten temat mówiłem i ostrzegałem od wielu miesięcy. Należy spodziewać się różnych scenariuszy i Polska i cała Europa musi być przygotowana na różne scenariusze, jeśli chodzi o sytuację nie tylko na froncie rosyjsko-ukraińskim, ale także na wschodniej flance UE — zaczął swoją wypowiedź polski premier.

— Dzięki współpracy naszych służb i ukraińskich udało się uniknąć bezpośredniego zagrożenia dla jednego z przejść granicznych. Jak wiecie, Rosja zdecydowała się już na prowokacyjne ataki na przejścia graniczne, na przykład w Mołdawii. Spodziewamy się tego typu akcji także, jeśli chodzi o przejścia graniczne z Ukrainą w innych państwach, także w Polsce. Dzisiaj w Polsce mieliśmy niestety tego zapowiedź. Skończyło się szczęśliwie, ale musimy być przygotowani na różne tego typu prowokacje — zaznaczał Tusk.

Polski premier znalazł się w stolicy Słowacji w związku z konferencją państw Grupy Wyszehradzkiej z udziałem premiera Irlandii. Kraj ten objął w lipcu prezydencję w Radzie Unii Europejskiej. Podczas wydarzenia omawiano kluczowe dla Grupy V4 tematy w polityce Unii Europejskiej.

Tusk nie po raz pierwszy ostrzegał przed Rosją

Pod koniec sierpnia Donald Tusk odbył rozmowę z sekretarzem generalnym NATO Markiem Ruttem. Jak mówił wówczas polski premier, dotyczyła ona sytuacji w regionie oraz na froncie ukraińsko-rosyjskim. „Tak jak ostrzegałem, eskalacja ze strony Rosji postępuje” – napisał później w serwisie X.

Szef rządu ocenił, że Ukraina potrzebuje większego wsparcia w zakresie obrony powietrznej. Podkreślił, że ma to bezpośrednie znaczenie również dla bezpieczeństwa Polski, a odpowiedzialność za udzielenie pomocy spoczywa na całej Europie. „Najbliższe pół roku będzie rozstrzygające i musimy być przygotowani jako Polska i NATO na różne scenariusze” – ostrzegał.

Tusk dodawał wówczas, że nie można wykluczyć rosyjskiej prowokacji wymierzonej w któregoś z członków Sojuszu Północnoatlantyckiego. Nie sprecyzował wówczas, jaką formę mogłyby przyjąć takie działania.

Czytaj też:
RCB odwołało alert w związku z atakami Rosji na Ukrainę. „Brak zagrożenia na terytorium RP”
Czytaj też:
Polacy chcą reagować na rosyjską agresję. Wyborcy opozycji zaskoczyli w sondażu

Źródło: WPROST.pl